Nasza recenzja

Miłość i władza

Jedna z najpopularniejszych polskich grup świętuje 35-lecie działalności. Zamiast odcinać kupony od pięknego jubileuszu proponując kolejną składankę największych przebojów, proponują świeżutką płytę z dziesięcioma premierowymi kompozycjami. To strzał w dychę, bo nowa muzyka Lady Pank broni się świetnie...

Jasne, dziś są inne czasy niż w początkach kariery tej Damy. Wówczas wystarczyło wrzucić kawałek do radiowej Trójki i wkrótce śpiewała go cała Polska. Inne realia, inne media, ale  panowie Borysewicz i Panasewicz wciąż trzymają fason. Ten pierwszy ma swój sprawdzony patent na chwytliwe piosenki, wokal drugiego z weteranów nadal trudno pomylić z kimś innym...

Płyta powinna spodobać się fanom zespołu. To po prostu zestaw bardzo udanych utworów, z których kilka powinno sobie nieźle poradzić na radiowych antenach i na dłużej zagościć w koncertowej setliście. Jak „Miłość” chociażby, albo jakże aktualne tekstowo „Władza” i „Lizusy”. Refreny tych kawałków błyskawicznie wpadają w ucho. Udała im się również ballada „Trochę niepamięci”. Zaskakuje – pozytywnie – „Na dowód”, utrzymany w bluesowym klimacie, z riffem wziętym jakby wprost z przebogatej skarbnicy Keitha Richardsa.
35 lat kariery, a forma wciąż wysoka. Brawo!

Data premiery: 15.04.2016
Wydawca: Universal Music Polska

Lady Pank "Miłość i władza"

Tracklista:
1. Miłość

2. Władza

3. Trochę niepamięci

4. Lizusy

5. Z niczego coś

6. Mogę sobie pójść

7. Droga

8. Moment

9. Na dowód

10. Czarne myśli

Komentarze: