Nasza recenzja

Chodź ze mną

Hollow Quartet mówią o sobie, że są prawdopodobnie największym kwartetem na świecie, bo na dzień dzisiejszy stanowią kwintet. Wydaje się, że ta przewrotność i niewpisywanie się w jakiekolwiek schematy stanowią główny wyznacznik ich muzyki, co dobitnie pokazuje ich pierwszy krążek „Chodź ze mną”.

Hollow Quartet to kapela rodem z Piaseczna, mająca zaledwie trzyletni staż, a która już dorobiła się naprawdę interesującej debiutanckiej płyty. Próby przyporządkowania ich muzyki do jakiegoś gatunku spełzają na niczym, bowiem do którejkolwiek szufladki próbowaliśmy ją wrzucić, nóżki i tak będą jej wystawać. Ich utwory stanowią prawdziwą mieszankę wybuchową folka, rocku, funku, reggae. Co z tego wychodzi? Piosenka wesoła niebanalna, jak sami mówią i jest to najwłaściwsze określenie. Piątka muzyków nie podporządkowuje się jakimkolwiek stereotypom i konwenansom muzycznym. Są autentyczni w tym, co robią i dzięki temu ich twórczość jest prawdziwa i taka… ich. Nie sposób jej pomylić z żadną inną.

Album „Chodź ze mną” stanowi instrumentalny misz-masz, znajdziemy tutaj oczywiście gitary elektryczne i akustyczne, perkusję, pianino, ale co ciekawsze, także kontrabas i mandolinę. Szczególną uwagę zwraca ta druga, wszak we współczesnych utworach nie często mamy okazję usłyszeć jej brzmienie. Wart podkreślenia jest dojrzały i głęboki głos wokalistki Kasi Sienkiewicz, która umiejętnie wykorzystuje swoje możliwości głosowe i snuje swoim wokalem swoiste opowieści, dozując słuchaczowi napięcie. Aż dziw bierze, że w tak filigranowej blondynce znajdują się tak ogromne pokłady muzycznej ekspresji. Frontmanka brzmi tak, jakby była żywcem wyjęta z koncertu jakiejś kapeli soul czy R&B. Eklektyzm objawia się także w przeplataniu polskich i angielskich tekstów w utworach, a także naprawdę złożonej konstrukcji każdej z kompozycji.

Wykonawcy swoimi dźwiękami wnoszą mnóstwo słońca, uśmiechu i pogody. W utworze „Beztroska rybka” pokazują, że pomimo problemów i życiowych trudności warto zachować w sobie szczyptę optymizmu i wesołości. Nieco bardziej rockowe i przebojowe są  utwory „Monkey” i „Time Worm”, ale nadal jest rytmicznie i uroczo. Z kolei kawałek „Where Will I Find You” zahacza o stylistykę indie. Natomiast w „Weary Feet” została wpleciona doprawdy poruszająca wrażliwą część natury człowieka wstawka pianina. Artyści zajmująco żonglują nastrojami, serwując po delikatnej piosence „From Time To Time” żwawy numer „Na Raz”. W zamykającym płytę utworze „Flamaster” przenosimy się trochę do bajkowej krainy.

Chociaż są to zupełnie dwa odmienne światy, to nieoczywistość Hollow Quartet przywodzi mi na myśl grupę Mumford & Sons, która także na przekór modom w rocku kroczy swoją własną ścieżką. W dzisiejszej dobie muzyki, gdy dominuje elektronika zarówno w tym wydaniu z górnej półki, jak i tej niższej, Hollow Quartet przedstawia nam propozycję jakże niekonwencjonalną. Muzycy powracają do korzeni, źródeł, garściami czerpiąc z muzyki folkowej – tej, która była zawsze najbliżej natury. Chętnie odpowiem na zaproszenie formacji zawarte w tytule płyty i zobaczę, jak dalej potoczy się ich muzyczna droga.

Tracklista:
1. Beztroska Rybka
2. Monkey
3. Where Will I Find You
4. Weary Feet
5. From Time To Time
6. Na Raz
7. Time Worm
8. Weak
9. Flamaster

Komentarze: