Nasza recenzja

I Still Do

Eric Clapton, mimo że nie tak dawno przekroczył już siedemdziesiątkę, wciąż pozostaje bardzo płodnym człowiekiem - przynajmniej, jeśli chodzi o tempo wydawania kolejnych płyt. Na przestrzeni ostatnich trzech lat, od czasu wydania świetnie przyjętego albumu "Old Sock", zdążył już uraczyć swych fanów czterema innymi wydawnictwami - dwiema koncertówkami, kompilacją "Forever Man" oraz albumem z piosenkami J.J. Cale'a, wydanym na cześć tego zmarlego niedawno, świetnego muzyka. Nikt nie był zatem specjalnie zdziwiony, gdy pod koniec lutego popularny "Slowhand" zapowiedział wydanie kolejnego, 23-go już w swej karierze albumu studyjnego, zatytułowanego "I Still Do".

Są tacy artyści, którzy nic nie muszą już światu udowadniać, bo już dawno uzyskali status legendy i fani nie oczekują od nich w zasadzie nic poza tym, by nadal robili to, za co ich pokochano. Mający już siódmy krzyżyk na karku Clapton doskonale zdaje sobie z tego sprawę - więc i tym razem nie eksperymentował, stawiając po prostu na sprawdzone rozwiązania. Nawet jednak w ten sposób potrafił zaskoczyć - wśród sprawdzonych rozwiązań znalazło się bowiem i takie, którego nie stosował przez kilkadziesiąt lat! Oto bowiem producentem albumu został sam Glys Johns, człowiek odpowiedzialny między innymi za brzmienie debiutu Led Zeppelin, a później kilku albumów Rolling Stonesów, The Who czy Faces - a także dwóch hitowych płyt Claptona, "Slowhand" i "Backless". Można więc było w ciemno zakładać, że powrót do tej współpracy po latach wypadnie świetnie - i tak w istocie jest! Johns potrafił z każdej z zamieszczonych tu piosenek wydobyć to, co w nich najważniejsze: tam, gdzie miała to być delikatna ballada, podkreślił kojące brzmienie (jak w piosence "I Will Be There"), tam gdzie miało być ciężej - wydobył ostrość Ericowej gitary (jak w utworach "Cypress Grove" czy prześwietnym "Spiral").

Cały album to w zasadzie klasyczny już w ostatnich latach mix świeżych utworów Claptona, coverów (tym razem na tapecie znaleźli się choćby tak znani przedwojenni bluesmani, jak Leroy Carr czy Al Hofmann) oraz niepublikowanych dotąd piosenek innych artystów - jak choćby wygrzebane przez wdowę po J.J. Cale'u gdzieś na strychu piosenki napisane przez zmarłego niedawno mistrza bluesa. Z całą pewnością J.J. nie chciałby, by takie utwory, jak żwawe "Can't Let You Do It" czy idealne do bluesowego jammowania "Somebody's Knockin'" na zawsze ugrzęzły w szafie - i równie mocno pragnąłby, by nagrał je właśnie Clapton, z którym prywatnie mocno się przyjaźnił. Ponoć tych piosenek czekających na Erica jest jeszcze kilkadziesiąt - możemy zatem się spodziewać, że jeszcze niejedna z nich ujrzy światło dzienne.

Ciekawostką jest obecność na albumie (w balladzie "I Will Be There") tajemniczego muzyka, ukrywającego się pod pseudonimem "Angelo Mysterioso". Przypuszczano, że może to oznaczać wykorzystanie na płycie jakichś starych nagrań z udziałem samego George'a Harrisona, który podczas gościnnej współpracy z grupą Cream podpisywał się jako "L'Angelo Misterioso" - jednak sam Clapton zdementował szybko te plotki. Mimo to, do dziś nie podano oficjalnie, kim tak naprawdę jest tajemniczy gość - może więc jednak rzeczywiście to były Beatles, a prywatnie kolejny z przyjaciół Claptona, pojawił się na tej płycie? Tej zagadki być może nigdy nie przyjdzie nam rozwiązać...

Tak czy inaczej, można dojść do smutnego wniosku, że przyjaciele Claptona - tacy jak wspomniani J.J. Cale i George Harrison - powoli od nas odchodzą: pokolenie starych rockmanów zwyczajnie się wykrusza - tylko w tym roku śmierć zebrała już przecież straszliwe żniwo. Ale Clapton wciąż jest z nami - i zapewne właśnie to chciał on nam powiedzieć wydając swój najnowszy album, nadając mu przy tym zresztą jakże wymowny tytuł "I Still Do". Album, na którym nie znajdziemy może nic odkrywczego, po prostu - typowo Claptonowe granie, do jakiego przyzwyczaił nas ten mistrz przez ostatnie kilkadziesiąt lat. On wciąż gra tak samo - czyli świetnie - i niech gra tak nadal przez kolejne dekady!  

Eric Clapton - "I Still Do"

Wydawca: Universal Music

Premiera: 20 maja 2016 r.

Tracklista:
1. Alabama Woman Blues
2. Can’t Let You Do It
3. I Will Be There
4. Spiral
5. Catch The Blues
6. Cypress Grove
7. Little Man, You’ve Had a Busy Day
8. Stones In My Passway
9. I Dreamed I Saw St. Augustine
10. I’ll Be Alright
11. Somebody’s Knockin’
12. I’ll Be Seeing You

Komentarze: