Nasza recenzja

Us And The Night

Kiedy zespół 3 Doors Down wypuścił przedpremierowo utwór „In The Dark”, fani zaczęli obiecywać sobie wiele po nadchodzącym albumie. Kawałek wpadał w ucho, ale jednak zachowywał rockowego pazura. I taka właśnie w największym skrócie jest cała płyta „Us And The Night” – mimo, że nie ma specjalnie ostrego brzmienia pokroju heavy-metalowych płyt, to jednak ma w sobie tą rockową moc.

Ludzie kojarzą zespół 3 Doors Down głównie z gitarowych ballad, takich jak „Here Without You” czy „When I’m Gone” – a trzeba przyznać, że w nieco ostrzejszej wersji brzmią tak naprawdę o niebo lepiej. Dla niektórych mimo to zespół pozostanie i tak zespołem „jednego przeboju” – właśnie przez utwór „Here Without You”, który tak często pojawiał się na radiowych listach przebojów. Ale sądząc po rzeszy fanów, jaką zyskali sobie panowie, nie wszyscy ocenili 3 Doors Down po jednym kawałku. A warto podkreślić, że cały muzyczny dorobek zespołu ma już 16 lat, więc trochę przykro go zamykać w zaledwie kilku utworach.

Fani musieli poczekać aż 4 lata na nowy krążek. Czy tak duża przerwa wyszła zespołowi na dobre? Nie powiedziałabym. Po tak długiej nieobecności fani oczekiwali powrotu z przytupem, i faktycznie – po pierwszym kawałku, który się ukazał po kilku latach ciszy, czyli „In The Dark”, można było się wiele spodziewać po tej płycie. Jednak już w pierwszym utworze na płycie, czyli „The Broken” słychać, że brzmienie zjechało z mocno rockowego toru, żeby zmierzać w kierunku „wpadających w ucho utworów”. Jedno trzeba mimo wszystko przyznać: kawałek jest naprawdę chwytliwy. Potem już na szczęście wracamy na tory porządnego rocka. Może brzmienie nie zaskakuje, może i brzmią prawie tak samo jak przez ostatnie 16 lat – ale czy to aż tak źle? Skoro ludzie chcą ich słuchać, to chcą ich słuchać takimi jakimi są. Zresztą amerykańskie zespoły rockowe mają charakterystyczne brzmienie: weźmy chociażby Blink182 (nawet, jeśli deklarują się jako punk rock) czy Sunrise Avenue – wszystkie brzmią podobnie: hard rock na lekkich akordach z biciem głównie góra-dół. I można mówić, co się chce, ale ta maniera brzmienia typowych, amerykańskich zespołów rockowych brzmi dobrze pomimo swojej przewidywalności.

Oczywiście, na nowej płycie nie mogło zabraknąć także ballad. I znajdziemy ich aż trzy. „Inside Of Me”, „Pieces Of Me” i „Fell From The Moon”, bo o tych balladach mowa, zwalniają tempo na płycie. Jednak tempo płyty przypomina w tym momencie niedoświadczonego kierowcę – przyspiesza i zwalnia. Ballady są wciśnięte między szybsze kawałki, sama płyta również kończy się balladą i wygląda to tak jakby faktycznie 3 Doors Down chciało dotrzeć do absolutnie wszystkich. Jednak zespół przyzwyczaił fanów do wolniejszych kawałków, więc nie można się ich było tutaj nie spodziewać. A ciekawym, mimo wszystko, odejściem od schematu jest utwór „I Don’t Wanna Know”, który jest akustyczny w formie, ale jednak rockowy w brzmieniu. Reszta pozostaje stałą strategią: stary przepis podany na nowo.

Nie wiem, czy ta płyta jest taka, jakiej oczekiwali fani 3 Doors Down po 4 latach przerwy. Zabrakło w niej tego „WOW”, którego oczekuje się na wielki powrót. Jednak nie można jej odmówić tego, że jest – mimo wszystko – dobra. I że były jakieś małe odchyły od tradycyjnej, muzycznej ścieżki. Myślę, że płyta przyjęła się pozytywnie, że mimo wszystko odniosła sukces w muzyczny świecie. Bo widać, że poza małym przekombinowaniem z pierwszym kawałkiem, 3 Doors Down na tej płycie pozostali sobą.

3 Doors Down - "Us And The Night"

Premiera: marzec 2016

Wydawca: Republic Records

Tracklista:

1. The Broken
2. In The Dark
3. Still Alive
4. Believe It
5. Living In Your Hell
6. Inside Of Me
7. I Don’t Wanna Know
8. Pieces of Me
9. Love Is A Lie
10. Us And The Night
11. Fell From The Moon

Komentarze: