Nasza recenzja

On My One

Bugg Jake określany jest często mianem następcy Boba Dylana, i niewątpliwe coś w tym zaszczytnym tytule jest na rzeczy. Wystarczy bowiem posłuchać kilku dowolnych utworów z repertuaru tego młodego brytyjskiego artysty, by poczuć tę samą niezwykłą moc, siłę i magię emocjonalnego przekazu o życiu, jaką to w swych utworach tak pięknie zawierał i wciąż zawiera wielki Bob, i jaką to też udaje się wyrażać w swej twórczości temu młodemu wokaliście... Tym samym Jake Bugg staje się na naszych oczach jednym z największych i najbardziej intrygujących song writerów obecnych czasów, który ma przed sobą wielką przyszłość i długie lata świetności na wszystkich muzycznych scenach świata. Potwierdzeniem tych zachwytów jest z pewnością najnowszy album Brytyjczyka - "On My One", który stanowi już trzecią płytę w jego dorobku.

Jake Bugg to młody, bo zaledwie 22-letni, instrumentalista, wokalista i kompozytor, pochodzący z angielskiego miasta Nottingham. Muzyk ten ma na swoim koncie już dwa studyjne albumy - debiutancki "Jake Bugg" z 2012 roku i "Shangri La" z roku 2013. Na obu płytach królowały klimaty bluesa, folku, country, rocka, czy też skiffle. Do tego jego znakiem rozpoznawczym jest niezwykle charakterystyczny, lekko zawodzący, emocjonalny głos, idealnie oddający charakter utworów tworzących jego muzykę. Koncerty na największych scenach Europy, współpraca z tuzami światowej muzyki, m.in. Noelem Gallagherem, Michaelem Kiwanukiem, Chadem Smith'em, nominacje i nagrody największych muzycznych plebiscytów i konkursów z Brit Awards na czele, setki tysięcy sprzedanych egz. płyt  - wszystko to sprawia, że nazwisko Bugg jest jednym z najgorętszych i najpopularniejszych nazwisk muzyków spod znaku nowej fali bluesa i rocka, nie tylko na wyspach, ale także i na całym świecie.

Niniejszy album pt. "On My One", powstawał przez okres kilku miesięcy w studiach nagraniowych Londynu, Los Angeles i Nottingham, zaś efektem tej pracy jest 11 premierowych kompozycji. I tak jak to miało miejsce w przypadku poprzednich płyt tego artysty, tak i tym razem Jake wziął wszystkie sprawy "we własne ręce", zajmując się tutaj napisaniem tekstów do wszystkich utworów, skomponowaniem  muzyki do większości z nich, produkcją, a także graniem na większości instrumentów. I co by nie powiedzieć, to jednak do takich artystów trzeba mieć szacunek, za to że sami dbają o każdy szczegół swojej pracy... Co do samej muzyki, to jest to przede wszystkim blues w najczystszej postaci, od czasu do czasu urozmaicany rockowymi, folkowymi, czy też soulowymi motywami. Instrumentalnie królują tu głównie gitary, z akustyczną na czele, jak i również rytmiczny bas, oraz mocne bębny, Utwory na płycie można podzielić na dwie grupy: pierwszą, na którą składają się bluesowe ballady przy akustycznej gitarze, oraz drugą grupę, w której królują bardziej rozbudowane, mocniejsze i żywsze rockowe kawałki. W moim mniemaniu lepiej wypadają te pierwsze kompozycje, w których to Jake Bugg czuje się zdecydowanie pewniej, lepiej, a i jego talent instrumentalo-wokalny jest tutaj bardziej widoczny.

I tak jak wspominałem powyżej, tak i postaram się wskazać i wyróżnić z tych 11 kompozycji te najlepsze i najbardziej warte poznania, w oparciu o ów podział na utwory akustyczne i rockowe. Wśród tych pierwszych doskonale prezentuje się m.in. otwierający album kawałek pt. "On My One", którym swoim emocjonalnym, bluesowym, spokojnym klimatem idealnie wita nas z tym ciekawym albumem... W podobnym stylu utrzymany jest utwór pt. "The Love We're Hoping For", w którym to świetnie prezentuje się ten niezwykły wokal młodego Brytyjczyka, a całości smaku dodaje nietuzinkowy, gitarowy aranż. Kolejny intrygujący, balladowo- bluesowy kawałek, to "All That" - bardzo oszczędny, surowy, prosty utwór, mający w sobie jednak niezwykłą moc, tajemnicę, emocjonalną szczerość... I jeszcze wyróżnić tu muszę kompozycję pt. "Hold On You", która co prawda jest już bardziej rozbudowana i różnorodna pod względem instrumentalnym, ale nadal akustyczna i cholernie bluesowa, a to zawsze zasługuje na docenienie...;) Jeśli chodzi zaś o rockowe, już nie akustyczne kawałki, to szczególne wrażenie wywarły na mnie dwie kompozycje - "Gimme The Love", przypominająca nieco rockowe klasyki z lat 80-tych, oraz utwór pt. "Bitter Salt" - szybka, mocna, perkusyjna propozycja, z ciekawym refrenem. Na koniec wskazałbym jeszcze na utwór pt. "Ain't No Rhyme", stanowiący niejako pomost pomiędzy akustycznym i rockowym brzmieniem, dodatkowo z rockowym pazurem, zaś całość wypada tutaj naprawdę ciekawie i intrygująco...

Jake Bugg potwierdza tym albumem swój wielki talent muzyczny, zarówno pod kątem kompozytorskim, instrumentalnym, jak i wokalnym. To muzyka, która zawsze się obroni, zawsze znajdzie wierną publiczność, i zawsze będzie muzyką z duszą. Jak inaczej może być bowiem w przypadku dobrego bluesa i rocka...:)? Oczywiście, pewnie nie będzie ona gościć na listach przebojów kolorowych kanałów TV i komercyjnych rozgłośni radiowych, ale jestem przekonany o tym, że do kogo ma ona dotrzeć, to i dotrze. Ciekawa płyta, inteligentnie pomyślana i trafnie ułożona pod względem kolejności utworów, dzięki czemu słuchanie jej stanowi wielką i dość zaskakującą przyjemność. Dla mnie osobiście Jake jest mistrzem akustycznych ballad przy akompaniamencie gitary, i w tym wydaniu kupuję go w 100%. W przypadku szybkich, rockowych kompozycji jest dobrze, choć już nie tak genialnie... Polecam płytę "On My One" wszystkim miłośnikom bluesa i rocka, zarówno tym którzy znają i cenią już tego artystę, jak i tym którzy będą mogli go poznać po raz pierwszy. A naprawdę, warto jest to zrobić...:)

Spis utworów:

1. On My One
2. Gimme The Love       
3. Love, Hope And Misery
4. The Love We're Hoping For   
5. Put Out The Fire
6. Never Wanna Dance
7. Bitter Salt     
8. Ain't No Rhyme
9. Livin' Up Country       
10. All That       
11. Hold On You

Komentarze: