Nasza recenzja

Lucifer is Love

Ach..., czegóż więcej do szczęścia potrzeba, aniżeli wolnego dnia, słonecznej pogody, oraz świetnej płyty spod znaku alternatywnego rocka, pod ręką! I tak oto wolne dziś mam, trwa upalne popołudnie, a do mych uszów dobiega intrygująca muzyka z pogranicza rocka, dark-folku, surfu.. - czyli żyć nie umierać;) I słowa te nie są też przypadkiem, gdyż ów rozbrzmiewający krążek jest płytą niezwykle mroczną, diaboliczną, i strasznie klimatyczną..., a i o umieraniu jest na niej sporo zaśpiewane;) Album ten nosi bardzo sugestywny tytuł - "Lucifer is Love", i jest on zarazem debiutancką płytą krakowskiej formacji Them Pulp Criminals.

Zespół ten tworzy duet bardzo intrygujących i niezwykle utalentowanych muzyków - Tymoteusza Jędrzejczyka (wokal i teksty) i Igora Herzyka (gitara, kompozycje), których to wspomagają Maciej Buff (bębny), oraz Marcin Radecki (bas). To artyści grający od lat i będący cenionymi, lubianymi i znanymi muzyka na krakowskiej scenie muzycznej, którzy oto teraz połączyli swoje siły, tworząc formację Them Pulp Criminals. Ich muzyka jest bardzo inteligentnym i intrygującym połączeniem mocnego trashowego grania z bardziej emocjonalną, alternatywną muzyką oscylującą w klimacie indie, folk, blues... Efekt jest naprawdę niezwykły, spektakularny, wciągający bez reszty, o czym świadczą wypełnione do ostatniego miejsca koncerty zespołu, których z tygodnia na tydzień jest coraz więcej:)

Kwestie religijne pomijam, gdyż kompletnie mnie to nie interesuje, zaś skupiam się tylko i wyłącznie na muzyce i emocjach, jakie ona we mnie wzbudza. I tak oto album ten zawiera osiem kompozycji, z których siedem stanowi premierowe i autorskie dokonania chłopaków z Krakowa, zaś jedna z nich jest coverem utworu "Love in a Void" z repertuaru formacji Siouxsie and the Banshees. I choć liczba zawartych tu utworów być może nie powala, to z pewnością ich jakość i charakter, w pełni nam to rekompensuje. Otóż są to w głównej mierze krótkie, mocne, bluesowo-folkowo-rockowe kawałki ze świetnym aranżem, doskonałym warsztatem instrumentalnym i rewelacyjnym, ale to naprawdę rewelacyjnym wokalem Tymka Jędrzejczyka! Ten facet ma głos, ekspresję, emocje, które czynią go absolutnie jednym z najlepszych i najbardziej uzdolnionych wokalnie artystów w naszym kraju! Całość jest bardzo klimatyczna, song writerska, a co za tym idzie i amerykańska! Nie sposób nie doszukać się tu porównań do  Johnny’ego Casha, Nicka Cave’a, Toma Waitsa, czy też gwiazdy mrocznego country -  King Dude, z twórczości których to niewątpliwie czerpią nasi krakowscy artyści.  Ważne jednak jest to, że czynią to w znakomity, inspirujący ich i bardzo inteligentny sposób, tak by nie podążać jedynie ich śladami, ale by uczyć się od nich tego, jak powinna wyglądać muzyka tego gatunku...

Wielką rolę na tym albumie odgrywają teksty autorstwa Tymka Jędrzejczyka, który potrafi naprawdę pięknie, przekonywająco i w bardzo poruszający sposób opowiadać o ludzkim życiu, czyniąc każdą z tych kompozycji osobną, fascynującą opowieścią... To historie traktujące o samotności, niesprawiedliwości, przemocy, złu i brudzie tego świata, ale także i o diable, siarce, piekle... To również historie o ludziach, którzy znaleźli się na życiowych zakrętach, drogach bez wyjścia, chwilach nad przepaścią, znad których nie ma już ucieczki... Na wielki plus trzeba zaliczyć tu także umiejętności językowe Tymoteusza, który śpiewa po angielsku naprawdę świetnie, absolutnie nie do rozpoznania, czy mamy do czynienia z rodowitym Amerykaninem, czy też z polskim artystą... Te teksty mają moc, siłę i wielką emocjonalność, która naprawdę długo pozostaje w naszych głowach i nie pozwala o sobie zapomnieć...

Płytę rozpoczyna tytułowe "Lucifer is Love", czyli niezwykle klimatyczna, świetnie zaaranżowana, i zaśpiewana mrocznym głosem Tymka kompozycja, która idealnie oddaje charakter całego krążka. Drugim utworem na płycie jest kawałek pt. "The 130" - zdecydowanie żywsza, bardziej energetyczna i rockowa propozycja z przebojowym refrenem i genialnymi gitarami, czyli klasyka w doskonałym wydaniu! Kolejna pozycja na albumie nosi tytuł "Goddamn Graveyard Luck", i jest ona bardzo klimatyczną, spokojną, niezwykle emocjonalną balladą w surowym anturażu, czyli połączeniu męskiego głosu i akustycznej gitary. Efektem jest moim zdaniem najlepszy numer na całym albumie! Zdecydowanie mocniejsze i żywsze dźwięki przynosi nam utwór pt. "Ballad of a Highway Spirit", który jest świetną, gitarową, rockowo-bluesową propozycją w amerykańskim stylu, przywołującym skojarzenia z filmami gangsterskimi z lat 70-tych... Kolejna zmiana klimatu następuje za sprawą utworu pt. "Jack Torrance"  - i tak, od razu mam przed oczyma szaloną twarz Jacka Nicholsona z filmu "Lśnienie", kiedy tylko słucham tych kojących, ale i niepokojących dźwięków, ubranych w niezwykle intrygujące słowa... Następny kawałek na płycie to wspominany już cover "Love in a Void", który to utwór w wydaniu Them Pulp Criminals nabrał wyjątkowej, mroczniejszej, bardziej wyrafinowanej i tajemniczej aury, i chyba w tym wykonaniu podoba mi się on bardziej, aniżeli oryginał... Następny utwór - "Last of The Gang To Die", prezentuje się dobrze, zwłaszcza pod względem instrumentalnym (świetne gitary) i wokalnym w partiach refrenowych, ale ogólnie nie pozostaje na długo we pamięci. Album wieńczy kompozycja pt. "(Don't Bury Me In) Sacred Ground" - bluesowa perełka, zachwycająca świetnym, brudnym, zachrypniętym wokalem Tymoteusza, oraz towarzyszącymi mu dźwiękami gitary...

  Album "Lucifer is Love" jest w moim przekonaniu płytą wspaniałą, niezwykle intrygującą i bardzo zaskakującą. Przyznam szczerze, że nigdy nie pomyślałbym iż polski zespół może grać taką muzykę i może nagrać taką płytę! To świetny rock, mroczne country, i nieodzowny blues, który jest przecież ojcem absolutnie wszystkiego w muzyce - a wszystko to dopracowane jest tu pod każdym względem, genialne zaaranżowane i jeszcze lepiej wykonane, choć przy tym podszyte pewną nutą surowości, która przy tego typu muzyce jest nieodzowna... Album idealny do słuchania podczas jazdy samochodem, ale także i w zaciszu własnego domu, czy też na działce pod promieniami ciepłego słońca, bo tak po prawdzie to płyta ta daje naprawdę potężnego i energetycznego kopa do życia, co być może nieco kłóci się z samym tytułem i zamiarami artystów, no ale tak po prostu jest...:) Polecam gorąco, gdyż uważam ten album za pozycję obowiązkową dla każdego miłośnika mocnej muzyki w naszym kraju!

Lista utworów:

1. Lucifer is Love
2. The 130
3. Goddamn Graveyard Luck
4. Ballad of a Highway Spirit
5. Jack Torrance
6. Love in a Void
7. Last of the Gang to Die
8. (Don't Bury Me In) Sacred Ground

Komentarze: