Nasza recenzja

Nowy Lepszy Świat

Słuchacze, którzy kojarzą zespół Akurat albo z podniosłych protest songów z „Do prostego człowieka” i „Wiej-ską” na czele, albo z lekkich, tanecznych kawałków w stylu „Lubię Mówić z Tobą” czy „Hahahaczyk (Dyskoteka gra)”, odpalając ich najnowsze dziecko „Nowy Lepszy Świat”, będą mocno zdziwieni. Płyta ta jest bowiem momentami… mocno elektroniczna. Wiadomym jest, że zespoły poddają się procesowi rozwoju, jednak zmiana w przypadku kapeli z Bielska-Białej jest znacząca.

Panowie z Bielska-Białej są na tyle doświadczonymi muzykami, którzy już ugruntowali sobie pewną pozycję na polskiej scenie muzycznej, że nie muszą słuchać głosów z zewnątrz. Jednak obecnie coraz większe grono muzyków, również tych czysto rockowych, nie tylko romansuje z elektroniką, ale ewidentnie skręca w tym kierunku. Nie wiem, czy jest to moda, czy jednak naturalny rozwój muzyki korzystającej dobrodziejstw nowinek technologicznych. W każdym razie Piotr Wróbel i spółka zdecydowali się na odważny krok. Tytuł „Nowy Lepszy Świat” jest bardzo adekwatny, bowiem odnosi się nie tylko do utopijnej wizji ziemi pozbawionej zła, ale też do zupełnie nowego rozdziału w dyskografii twórców. Jest to świat na pewno nowy. Czy lepszy – z pewnością nie mniej wartościowy.

Płytę otwiera tytułowy utwór „Nowy Lepszy Świat”, który powoli się rozkręca, ale już pierwsze dźwięki mogą zaskoczyć fanów, którzy zasłuchiwali się w debiutanckiej „Pomarańczy” czy chociażby ostatnim albumie „Akurat Gra Kleyffa i Jedną Kelusa”. Piosenka ta jest bowiem bardzo  elektroniczna i dość taneczna. Późniejsze kawałki są utrzymane w podobnej stylistyce, lecz nieprawdą byłoby stwierdzenie, że brakuje na tej płycie gitar. Jednak instrument ten już nie znajduje się na pierwszym planie. Jego równoprawnym partnerem stają się dźwięki elektroniczne, ale wydaje się, że dzięki temu wszystko nabrało nowych barw. Za klawisze i sythy odpowiedzialny jest Dawid Broszczakowski, który bardzo dobrze wprowadził się w zespół, a za sprawą jego wkładu brzmienie bandu wskoczyło na nowy, ciekawy poziom. Na krążku nie brakuje niespodzianek, jak chociażby nieco wschodnie rytmy w numerze „Sędzia” czy akordeon i trąbka w „Broni”, który to kawałek momentami przywodzi na myśl kompozycje Lao Che. Z kolei w „Buncie” kapela powróciła do społeczno-politycznych korzeni, a „Butelki i Kamienie” stanowią powtórkę z lekko bujających, reggae’owych brzmień.
Rzeczą, która nie uległa zmianie w twórczości zespołu Akurat jest na pewno warstwa liryczna. Teksty są nadal zgrabnie skonstruowane, błyskotliwe, ale niestroniące od podejmowania ważnych tematów dotyczących konstrukcji świata. Pod względem budowy najciekawszy wydaje się liryk w utworze „Trochę”. Zestawienie przeciwstawnych znaczeniowo zjawisk ma ukazywać skomplikowanie i niejednoznaczność otaczającej nas rzeczywistości. Wszystko jest bardzo obrazowe, w „Biegnę” niemal czujemy rozpościerającą się przed podmiotem lirycznym wolną przestrzeń. Moim zdaniem najpiękniejszy moment albumu stanowi utwór „Miłość”. Delikatny i łagodny, ale z fajną gitarą elektryczną w bridge’u, traktujący o niełatwych relacjach między dwojgiem ludzi, niewystarczającym zaangażowaniu i braku zdolności do poświęceń. Natomiast najsłabszy wydaje się „Fan”, który jest trochę przekombinowany i nieco infantylny w swoim wydźwięku.

Akurat stworzył album jakże odmienny od swoich poprzedników, ale bardzo spójny i przemyślany. Słychać, że zmiana brzmienia nie była kaprysem, ale odważnym i co najważniejsze pewnym krokiem naprzód. Band nie utracił charakterystycznego ducha swoje twórczości, a dodatkowo wzbogacił go o pewien inny element, uzyskując całość dość eklektyczną. Nie brakuje zaskoczeń, panowie żonglują konwencjami, gatunkami i klimatem od spokojnych chwil po pełne ekspresji wstawki. Słowem, Akurat eksperymentuje, ale udało mu się stworzyć kolejny, bardzo dobry longplay.
Premiera: 9 września 2016

Tracklista:
1. Nowy Lepszy Świat
2. Trochę
3. Sędzia
4. Miłość
5. Broń
6. Biegnę
7. Butelki i Kamienie
8. Fan
9. Klin
10. Lato Festiwalowe
11. Bunt

Komentarze: