Nasza recenzja

The Wrong Kind Of War

IMANY - ta niezwykle utalentowana francuska artystka skradła pięć lat temu serca słuchaczy na całym świecie, za sprawą wspaniałego i niezwykle klimatycznego utworu „You Will Never Know”, który to obwieścił nam wszystkim wszem i wobec, iż mamy do czynienia z artystką zjawiskową...  Mijały lata, IMANY koncertowała na całym świecie, nagrywała ścieżki dźwiękowe do filmów, wydawała wspaniałe single, oraz krótko grającą EP -kę, a w życiu prywatnym została żoną i mamą:) Wraz z macierzyństwem, przyszedł także czas na premierę drugiej studyjnej płyty Francuzki, zatytułowanej "The Wrong Kind Of War", na której to znajdziemy 9 premierowych kompozycji,  3 utwory znane nam już z EP- ki "There Were Tears", oraz dwie niezwykle intrygujące niespodzianki:)

Pierwszy album Nadii Mladjao (tak nazywa się naprawdę IMANY), zachwycił swoją prostotą, esencjonalnością i emocjonalnością, które to zaistniały dzięki niezwykle płynnemu i inteligentnemu połączeniu soulu, bluesa i popu, z klimatycznym folkiem. Te proste piosenki porywały nas swoją łagodnością, lekkością i prawdą, jaka wybrzmiewała z tych dźwięków i tych słów. I podobnie ma się rzecz także i z tym albumem, który niesie sobą wszystko to, o czym wspominałem powyżej, ale także i zawiera pewną wartość dodaną, jaką to jest dojrzałość... Dzisiejsza IMANY śpiewa równie pięknie, wyraziście i emocjonalnie jak przed tych kilku laty, ale także i przywiązuje większą rolę do słów, jakie padają z jej ust przy dźwiękach muzyki. To mądre, ale też i niezwykle proste opowieści o miłości, skomplikowanych relacjach międzyludzkich, ale także i chociażby tak trudnej kwestii, jak losach afrykańskich emigrantów przybywających do Europy... I tak jak w przyrodzie, tak i w muzyce nic nie stoi w miejscu, a czas robi swoje i wszystko zmienia... Zaś w przypadku tej francuskiej artystki, zmiana ta nastąpiła na lepsze...:)

"The Wrong Kind Of War", to połączenie melodyjnego popu z emocjonalnym soulem, którego to chyba nikt nie byłby w stanie uczynić lepiej, aniżeli IMANY. Piękny, esencjonalny, głęboki, ale i zarazem łagodny głos, połączony z muzyką graną przez żywe instrumenty, z gitarą, pianinem, czy też bambusowymi bębnami na czele... A przysłowiową wisienką na torcie są tutaj wspaniałe chórki rodem z gospelowej formacji:) Jest w tym pewna nuta swojskości, folkloru, afrykańskiego orientu w europejskim, dość nowoczesnym wydaniu. Kompozycyjnie mamy tu do czynienia z bardzo pomysłowymi i intrygującymi rozwiązaniami, które sprawiają, że każdy z utworów jest inny, zaskakujący, niepowtarzalny, a przy tym po prostu świetny. To przebojowy album pod każdym względem, który bardzo szybko nas do siebie przekonuje, łatwo zapada w pamięci i daje mnóstwo radości, ciepła i pozytywnej energii...

Na płycie tej znajdziemy zarówno spokojne, balladowe kawałki, w których to IMANY prezentuje się wyśmienicie, jak i również bardzo energetyczne i taneczne numery, które bynajmniej dla mnie, stanowią bardzo miłą niespodziankę. I tak oto nasze serce i duszę koją, bardzo soulowe i balladowe, dźwięki już pierwszego numeru na krążku - "Save Our Soul", który idealnie wprowadza nas w klimat całej płyty. Emocje te podtrzymuje w nas piękny i dostojny utwór "No Reason No Rhyme", oraz zdecydowanie bardziej energetyczny i gitarowy kawałek - "You Don't Belong To Me". Piękna, poruszająca i wzruszająca opowieść o miłości, czeka na nas w piosence "I Long For You", w której to IMANY brzmi jakby inaczej, dostojniej, dojrzalej..., ale równie zjawiskowo jak zawsze. Kompozycja numer pięć - "Nothing To Save", to kolejna piękna ballada z bardzo mądrym tekstem, która raz jeszcze utwierdza nas w przekonaniu, iż artystka ta kocha takie klimaty. Pierwszy z naprawdę energiczniejszych i żywiołowych kawałków, to "There Were Tears", który ma w sobie bardzo pokaźną porcję dobrej energii...:) Kolejna propozycja od francuskiej artystki, to "The Rising Tide", czyli doskonale znana już wszystkim fanom IMANY kompozycja z EP-ki, a muzycznie  - bardzo klimatyczna, balladowa i przebojowa piosenka. Następną pozycją na płycie, jest utwór pt. "Wrong Kind Of War", który moim zdaniem jest nie tylko najbardziej zaangażowanym i poruszającym utworem pod względem testowym, ale także i wspaniale zaaranżowanym i cudownie zaśpiewanym kawałkiem. Dla mnie - numer jeden na płycie! Z kolei kompozycja pt. "I Used To Cry", to misterne połączenie soulu i bluesa, którego to nie można nie zechcieć słuchać po wielokroć...:) Kolejny pozycja - "Lately", to już królestwo fortepianu, głosu IMANY i emocji, jakie płyną z tego połączenia..., a są to emocje niezwykle silne... Zupełnie inny klimat niesie sobą utwór "I'm Not Sick But I'm Not well", który to jest bardzo przebojową, popową i świetnie stopniującą napięcie propozycją...:) Jeszcze większą energię, radość i zabawę, niosą dźwięki utworu "Silver lining (Clap Your hands)", który jak sama nazwa wskazuje, zmusza nasze dłonie do bardzo przyjemnego klaskania;) I na koniec obiecane niespodzianki, czyli dwie nowe wersje znanego już nam utworu "Don’t Be So shy" - pierwsza w wydaniu live z towarzyszeniem 9-osobowego bandu, druga zaś będące remixem duetu rosyjskich DJ-ów, tj. Filatov & Karas. Obie są bardzo intrygujące, zaskakujące i wydobywające z tego utworu coś nowego, ale mimo wszystko dla mnie lepszą jest ta w orkiestrowym wydaniu na żywo...:)

Płyta "The Wrong Kind Of War", jest płytą piękną, poruszającą, wzruszającą i dającą raz jeszcze potwierdzenie temu, iż IMANY to jedna z najwybitniejszych wokalistek naszych czasów. Muzycznie przypomina ona debiutancki album Francuzki, tyle że w nieco dojrzalszej, doroślejszej i chyba także bardziej przemyślanej i dopracowanej formie, a tym samym w mej ocenie - lepszej. To 14 świetnych kompozycji, które dotykają ludzkich emocji każdym dźwiękiem i każdym zawartym tu słowem, co jest zasługą wielkiego talentu tej artystki i jej niezwykłego głosu... Fani IMANY będą ta płytą zachwyceni, wszyscy inni co najmniej oczarowani, a co poniektórzy z pewnością także i mile zaskoczeni, że oto w dzisiejszym świecie można tak śpiewać i tak grać, a do tego być w czołówce najpopularniejszych artystów naszych czasów. Pozostaje zatem słuchać tej płyty i cieszyć się tą muzyką jak najmocniej, jak i również mieć cichą nadzieję, że na kolejny album Nadii Mladjao, nie będziemy musieli czekać znów długich pięciu lat...;)

Lista utworów:

1. Save Our Soul
2. No Reason No Rhyme
3. You Don't Belong To Me
4. I Long For You
5. Nothing To Save
6. There Were Tears
7. The Rising Tide
8. Wrong Kind Of War
9. I Used To Cry
10. Lately
11. I'm Not Sick But I'm Not well
12. Silver lining (Clap Your hands)
13. Don’t Be So shy (Live Version)
14. Don’t Be So shy (Filatov & Karas remix)

Komentarze: