Nasza recenzja

The Altar

Niemalże równo dwa lata temu ukazał się debiutancki krążek BANKS - młodej amerykańskiej wokalistki z Kalifornii, który od razu zdobył serca słuchaczy i uznanie krytyków. Album "Goddes" zachwycił swoją dojrzałością, inteligencją, zmysłowością i umiejętnym połączeniem elektronicznego popu z soulem i muzyką R'n'B, zaś takie utwory jak "Brain", "Goddes", czy też "Drowning", podbiły listy przebojów rozgłośni radiowych. Dziś przyszedł czas na drugą płytę w dorobku tej młodej artystki, która nosi tytuł "The Altar", i na której znajdziemy 13 premierowych kompozycji. Czy nowy album BANKS spełnia pokładane w tej wokalistce nadzieje i oczekiwania... - o tym słów kilka w poniższej recenzji:)

BANKS, czyli właściwie Jillian Banks, to 18-letnia wokalistka, kompozytorka, pianistka i autorka tekstów, która swoje pierwsze kroki na scenie muzycznej stawiała już w wieku 15 lat. Przełom nastąpił w roku 2013, kiedy to Jillian zaczęła publikować swoje kompozycje na internetowych stronach, w tym na portalu muzycznym SoundCloud. Tam została zauważona przez przedstawicieli wytwórni muzycznej Good Years, którzy zaproponowali jej pierwszą umowę. Jej efektem było wydanie w krótkim czasie dwóch EP-k, tj. "Fall Over" i "London", które to bardzo szybko zyskały popularność wśród amerykańskich słuchaczy. Świat usłyszał o tej dziewczynie za sprawą wykorzystania jej utworu -  „Waiting Game”, w reklamie bielizny Victoria's Secrets. We wrześniu 2014 roku ukazał się długo wyczekiwany debiutancki album BANKS, który został uznany za jedno z najważniejszych muzycznych objawień roku. Liczne koncerty, nominacje do największych nagród, bytność w najpopularniejszych mediach - wszystko to ugruntowało silną pozycję artystki na światowej scenie alternatywnego brzmienia.

Na albumie "The Altar" usłyszymy kilkanaście kompozycji, zbliżonych w swej stylistyce do dokonań na poprzednim krążku, a więc opartych na gruncie popu, soulu, R'n'B i elektronice. Nie powinno to jednak chyba nikogo dziwić, gdyż od 18-letniej dziewczyny nie można oczekiwać niczego innego, aniżeli pewnej kontynuacji tego, co zapoczątkowała na debiutanckiej płycie. I dobrze, że tak się dzieje, gdyż na eksperymenty przyjdzie czas później, a obecny kierunek, pomysł i wizja muzyki serwowanej nam przez BANKS, są jak najbardziej intrygujące, ciekawe i dojrzałe, zwłaszcza jak na tak młodą osobę. Zresztą ową dojrzałość słychać także w zawartych tu kompozycjach, które wydają się z pewnością bardziej przemyślanymi, intymnymi i dopracowanymi warsztatowo, względem utworów z poprzedniej płyty. I chyba można tu powiedzieć, iż album ten stanowi krok do przodu na ścieżce kariery młodej Amerykanki, co może tylko i wyłącznie cieszyć.

Jaka jest ta płyta...? Przede wszystkim emocjonalna, szczera, prawdziwa, zarówno pod względem muzycznym, tekstowym jak i wokalnym. BANKS śpiewa tutaj o trudnych i skomplikowanych sprawach, a do tego czyni to często w bardzo poetycki, nieoczywisty sposób, daleki od popularnych popowych utworów o miłości. To plus dla niej i dla tej płyty! Nie jest to jednak płyta łagodna, słodka i delikatna, gdyż mocniejszy, niemalże wręcz rockowy pazur, można odnaleźć tu w co najmniej kilku utworach, a duch owej buntowniczej natury, unosi się nad całym albumem. Muzycznie jest tu zdecydowanie bardziej elektronicznie (syntezatorowo), niż miało to miejsce w przypadku płyty "Goddes", ale nie zabrakło też i klasyki w postaci mocnych bębnów, gitar, świetnego basu, czy też pianina. Aranże również prezentują się ciekawie, nieprzewidywalnie i przede wszystkim bardzo fachowo, co jest zasługą producentów tego albumu - duetu Tima Andersona i Ala Shuxa.  Co do wokalu, to oczywiście Jillian  serwuje nam tutaj naprawdę imponujące popisy głosowe, zarówno w mocniejszych jak i spokojniejszych kawałkach, a zwłaszcza w niższych partiach. Niemniej nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż chyba zbyt często korzysta ona tutaj z pomocy chórków, jak i również różnego rodzaju elektronicznych wspomagaczy, które trochę zostawiają jej piękny i czysty głos gdzieś obok...

Najważniejszym pytaniem jest jednak to, czy słucha się tej płyty z przyjemnością i ciekawością... I odpowiadam  na nie - tak. To 13 ciekawych kawałków, z których większość jest interesująca i dobra, a kilka naprawdę wyśmienitych. Do tej grupy zaliczyłbym tu przede wszystkim otwierający album utwór "Gemini Feed", który od razu wprowadza nas w klimat tej płyty za sprawą swego elektronicznego, rytmicznego charakteru i spokojnego wokalu Amerykanki. Ciekawie prezentuje się także kolejny kawałek na albumie - "Fuck With Myself", który ma już zdecydowanie ostrzejszą, bardziej mroczną i głośniejszą formę, zarówno pod względem muzycznym, jak i wokalnym. Nie można nie wyrazić uznania również dla kompozycji pt. "Trainwreck", czyli bardzo energetycznej, elektronicznej, niemalże tranceo'wej propozycji, która jest chyba także najgłośniejszą i najodważniejszą na całym albumie. Bardzo spodobał mi również utwór "Weaker Girl", który stanowi bardzo spokojną, stonowaną, prostą balladę z lekką domieszką elektroniki... Intrygująco wypada tu także kawałek pt. "Mother Earth", który również jest balladą, ale tym razem ukazującą naprawdę w pełni i w najczystszy sposób, możliwości wokalne BANKS, która posiada po prostu piękny, kobiecy głos... Na koniec wyróżnił bym jeszcze z pewnością świetnie zaaranżowany utwór pt. "Judas", który zachwyca swym mrocznym, tajemniczym i metafizycznym klimatem, oraz w tym przypadku jak najbardziej uzasadnionymi - chórkami, a także kompozycję pt. "Poltergeist", czyli również mroczną i bardzo klimatyczną propozycję, podaną tym razem w wymiarze R'n'B...

Płyta "The Altar" sprawiła mi wiele przyjemności i dała dużo muzycznej satysfakcji, głównie z tego powodu, iż wniosła do mojego - zwykłego, melomańskiego życia, coś innego, świeżego, nietuzinkowego. To płyta na wskroś nowoczesna, a przy tym zachowująca tę niezwykłą klasę i wysoki poziom artystyczny, jaki to nie często łączy się dziś ze słowem "nowoczesne". Świetne kawałki, intrygujące pomysły aranżacyjne, ciekawy i dobry wokal, choć tutaj chyba nadal tkwią największe pokłady talentu, które nie zostały dotąd do końca wykorzystane. Innymi słowy rzecz ujmując - to pokaźna porcja dobrej, popowo-elektronicznej muzyki na wysokim poziomie, która powinna usatysfakcjonować wszystkich fanów tej młodej artystki, jak i również przekonać do siebie tych słuchaczy, którzy spotykają ją tutaj po raz pierwszy.

Lista utworów:

1. Gemini Feed
2. Fuck With Myself
3. Lovesick
4. Mind Games
5. Trainwreck
6. This Is Not About Us
7. Weaker Girl
8. Mother Earth
9. Judas
10. Haunt
11. Poltergeist
12. To The Hilt
13. 27 Hours

Komentarze: