Nasza recenzja

Toy

Uwaga! Ważna wiadomość dla wszystkich miłośników muzyki spod znaku electro-pop!  Po blisko 7 latach milczenia, legendarna szwajcarska grupa Yello wydała swój nowy, studyjny album pt. "TOY"! Prawda, że to miła, intrygująca i dość zaskakująca informacja...:)? Przynajmniej dla mnie taką była, gdyż mówiąc szczerze, dawno już uznałem iż Blank i Meier udali się na zasłużoną, twórczą emeryturę... Jak jednak widzimy, nic z tych rzeczy! I bardzo dobrze, gdyż ten zawierający 14 premierowych utworów album, prezentuje się niezwykle ciekawie, zaś duet szwajcarskich muzyków ma nam wciąż wiele do zaoferowania...:)

Grupa Yello powstała w 1979 roku, kiedy to dwaj młodzi wówczas artyści - Boris Blank  i Carlos Peron założyli zespół specjalizujący się w ambitnej muzyce elektronicznej, wykorzystujący jako pierwszy techniki samplingu i loopów. Wkrótce do tej dwójki dołączył Dieter Meier - szwajcarski wokalista o bardzo charakterystycznym, niskim i zachrypniętym głosie. Rok później ukazał się już debiutancki album formacji - "Solid Pleasure", który zyskał ogromną popularność w całej Europie Zachodniej. Kolejne płyty przyniosły wielkie przeboje, z  "I Love You", "Lost Again ", czy też nieśmiertelnym "The Race", na czele. W roku 1984 roku opuścił zespół Carlos Peron, zaś dwójka pozostałych artystów tworzyła nadal, nagrywając kolejne płyty i wielkie hity. Lata 90-te przyniosły zmianę gatunkową w twórczości Yello, co było związane z fascynacją artystów popularną wówczas muzyką taneczną, a tym samym wydaniem bardziej tanecznych przebojów, m.in. "How How", "To the Sea", czy też "Planet Dada". Grupa ta ma na swoim koncie 13 albumów, kilkadziesiąt singli i udział w licznych kompilacjach, składankach i soundtrackach.

Najnowsze dzieło Yello oferuje nam sobą to, co w twórczości tej formacji było, jest i będzie najlepsze. A więc otrzymujemy tu pokaźną dawkę electro-popu, ze znakomitym i niepowtarzalnym  samplingiem Borisa Blanka, absolutnie nie osiągalnym dla żadnego innego artysty. To doskonałe połączenie elektronicznych bitów z ambitnym popem, urozmaicane dodatkowo latynoskimi rytmami, elementami  new wave, czy też nawet jazzu. Nie jest to jednak muzyka taneczna w stricte znaczeniu tego słowa, choć oczywiście można pląsać przy tych rytmach na parkiecie, ale z pewnością nie w jakimś zawrotnym tempie. To raczej spokojne, klimatyczne, esencjalne dźwięki, wprawiające w bardzo dobry nastrój i samopoczucie. Pod względem aranżacyjnym album ten prezentuje się dobrze, choć nie jakoś nad zwyczaj spektakularnie, czy też odkrywczo, a raczej tradycyjnie i przewidywalnie względem poprzednich dokonań szwajcarskiego duetu, co nie jest bynajmniej żadnym zarzutem, gdyż robią to oni w naprawdę świetny sposób. Instrumentalnie króluje tu elektronika, ale w tej ogromnej liczbie sampli  Borisa Blanka, słychać także i dzięki klawiszy, gitary, trąbki.., co wspólnie tworzy wyjątkową całość.

Muzyka formacji Yello opiera się na łączeniu niezwykle wyrazistych, złożonych, abstrakcyjnych dźwięków muzyki komponowanej przez Blanka, z tym jakże niepowtarzalnym, leniwym, niskim głosem Dietera Meira. I trudno tu mówić o śpiewaniu, gdyż jest to raczej melorecytacja, narracja, opowieść snuta przez Szwajcara, ale za to jakże intrygująca, wciągająca, wręcz hipnotyzująca. I choć mijają lata, to głos ten nic nie traci ze swej mocy, tajemniczości, siły przekazu, która znów każe wsłuchiwać się nam w te powolne i spokojne słowa... Nie zgorzej prezentują się tu także zdolności wokalne zaproszonych do współpracy nad tym albumem gości, a więc pań: Fifi Rong, Malii i Heidi Happy, które dodają kolorytu i bardziej popowego charakteru, zawartej tu muzyce.

Spośród 14 utworów utrwalonych na albumie "Toy", na pewno warto wyróżnić te z gościnnym udziałem utalentowanych wokalistek, a więc m.in. bardzo nowoczesne, popowe i klimatyczne "Cold Flame", z delikatnym wokalem Malii; następnie spokojną, emocjonalną i metafizyczną balladę pt. "Kiss The Cloud", gdzie to pięknie udziela się swym głosem Fifi Rong; kolejno klimatyczną, łagodną i balladową kompozycję pt. "Dark Side", gdzie to występuje duet Dietera Meira i Fifi Rong'; czy też wreszcie "Dialectical Kid"- czyli już zdecydowanie bardziej elektroniczną i mniej popową propozycje z gościnnym wokalem  Heidi Happy. To miłe, przyjemne i dobre utwory, ale jednak o sile tego albumu decyduje klasyka, a więc kawałki z indywidualnym udziałem Dietera Meira. I tak świetnie prezentuje się tu m.in. zabawna, zaskakująca i kompletnie zwariowana pod względem aranżacyjnym kompozycja pt. "Limbo"; następnie już bardziej racjonalne i tradycyjne w swym  brzmieniowym wymiarze "30'000 Days"; czy też utrzymany w podobnym tonie, choć być może jeszcze bardziej metafizyczny, utwór pt. "Starlight Scene". Usłyszymy tu również  kilka  kompozycji z samą linią melodyczną, z chociażby zamykającym cały album "Lost In Motion", na czele. Utwór ten należy określić mianem swoistego elektronicznego eksperymentu dźwiękowego, na jaki to mógł pozwolić sobie tylko Boris Blank.

Album "TOY", stanowi kolejną udaną i intrygująca płytę w dorobku formacji Yello, która z jednej strony wraca swym brzmieniem do początków kariery szwajcarskiego duetu, z drugiej zaś stanowi jak najbardziej nowoczesną odsłonę dzisiejszej muzyki spod znaku electro-popu. Panowie Blank i Meier są w świetnej formie twórczej, co raz jeszcze potwierdza tę prawdę, iż w muzyce tak naprawdę wiek nie odgrywa żadnej roli, wobec talentu, energii i chęci grania:) Jest ciekawie, intrygująco, momentami zabawnie, a chwilami także i bardzo emocjonalnie. To przyjemna płyta, która odkrywa przed nami kawał dobrej muzyki elektronicznej, podanej tu z wielką klasą, gracją i pomysłem.

Lista utworów:

1. Frau Tonium (intro)
2. Limbo
3.30,000 Days
4.Cold Flame
5. Kiss The Cloud
6. Pacific AM
7. Starlight Scene
8. Give You The World
9. Tool of Love
10. Dialectical Kid
11. Dark Side
12. Blue Biscuit
13. Magma
14. Fran Tonium.

Komentarze: