Nasza recenzja

You Want It Darker

Każde spotkanie z Leonardem Cohenem, jest spotkaniem wyjątkowym, mistycznym, magicznym, pozostawiającym w nas zdecydowanie coś więcej, aniżeli jedynie zapamiętane słowa i dźwięki... Tym czymś jest najczystsze piękno poezji, ludzkiej mądrości, prawdy o życiu... Utwierdzam się w tym przekonaniu mocniej z każdą kolejną płytą tego wyjątkowego artysty, który od tak wielu lat zadaje kłam tym głosom, iż muzyka popularna musi być łatwa, lekka i przyjemna. Nie inaczej było także i w przypadku najnowszego albumu barda - "You Want It Darker", na którym to znalazło się 9 premierowych kompozycji.

Leonard Cohen powraca z tym albumem niespełna rok po ukazaniu się poprzedniego, tym razem koncertowego krążka kanadyjskiego artysty, a także dwa lata po premierze poprzedniej studyjnej płyty pt. "Popular Problems". Jak widać, ten 82 -letni dziś muzyk  żyje muzyką, tworzy ją każdego dnia i następnie dzieli się owocami tej pracy z całym światem, z imponująca częstotliwością. Nam - słuchaczom, pozostaje jedynie cieszyć się z tego powodu, gdyż takich artystów nigdy nie było, nie ma i zapewne nie będzie, wielu. Artystów, którzy łączą muzykę z poezją, filozofią, religią, w tak intrygujący, barwny i przystępny sposób. Głęboki, zachrypnięty głos, recytujący swoje prawdy, przemyślenia, nauki, w tle pięknych dźwięków spokojnej muzyki... Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie jest to kwintesencja znaczenie słów - magia muzyki...

Album "You Want It Darker" jest płytą dość zaskakującą, zwłaszcza w kontekście ostatnich dokonań Leonarda Cohena, który to dawał nam wciąż swoją charakterystyczną muzykę, ale jednak w nieco łagodniejszej, bardziej popowej i kolorowej odsłonie. Ten album jest zupełnie inny, zdecydowanie bardziej mroczny, poważny, niepokojący, smutny i dotykający tak trudnych kwestii, jak chociażby śmierć, odchodzenie, pytania o wiarę i Boga... W mej ocenie jest to powrót do dawnych lat twórczości kanadyjskiego barda, do jego najbardziej charakterystycznego, klasycznego stylu, który to charakteryzował go zwłaszcza przed długą przerwą w jego karierze, jaka to miała miejsce pomiędzy latami 1992 - 2002.

To, iż jest klasycznie, nie oznacza jednak że nie ma tu także kilku niespodzianek, choćby w postaci bardzo przyjemnego, południowoeuropejskiego utworu pt. "Traveling Light", przypominającego sobą ludową pieśń gdzieś z południa Grecji... Ogólnie króluje to blues, folk i łagodny rock, czyli wszystko to, co od lat składa się na muzykę Leonarda Cohena. Pod względem instrumentalnym album ten prezentuje się bardzo surowo, ale także i wybitnie dzięki temu, co jest zasługą gitary, basu, perkusji i okazjonalnie rozbrzmiewającego fortepianu i przepięknych instrumentów smyczkowych. Nie ma tu elektroniki, jest za to klasyka instrumentariów wspomagana świetnie brzmiącym żeńskim chórkiem, oraz niepowtarzalnym głosem Cohena. Pod względem aranżacyjnym utwory te prezentują się niezwykle ciekawie, często nas czymś zaskakując i za każdym razem hipnotyzując swoją linią melodyczną. I choć teoretycznie wiemy czego możemy się spodziewać po tym artyście i jego muzyce, to jednak za każdym razem i z każdym kolejnym utworem nie możemy oprzeć się wrażeniu, że tym razem słyszymy coś naprawdę wyjątkowego i niepowtarzalnego...

Dziewięć utworów rozbrzmiewających na tym albumie, to tak naprawdę dziewięć mini opowieści o życiu, zarówno w tej fizycznej odsłonie, jak i tej duchowej, metafizycznej. I tak płytę rozpoczyna bardzo mroczny, niepokojący i surowy utwór pt. "You Want It Darker", w którym słyszymy przede wszystkim mowę Cohena i delikatnie rozbrzmiewające mruczenie chóru, zaś w tle łagodne dźwięki perkusji. Tekst zaś traktuje o Bogu i gotowości poddania się jego woli, niezależnie od tego, jaka ona będzie... Kolejna kompozycja nosi tytuł "Treaty", i stanowi bardzo klasyczną, fortepianową balladę, gdzie to dźwiękom klawiszy towarzyszy spokojny i łagodny głos kanadyjskiego barda, opowiadający o miłości do Stwórcy... Następny utwór na tej płycie - "On The Level", stanowi pierwszy powiew swoistego optymizmu, jak i również bardziej lekki, popowy i zarazem przebojowy numer na tym albumie, w którym to pierwsze skrzypce odgrywa wspaniały gospelowy, chór towarzyszący Cohenowi i dźwiękom fortepianu. Kompozycja numer cztery nosi tytuł "Leaving The Table", i stanowi ona klasyczną, lekko bluesową, gitarową pieśń barda, w której to niejako rozprawia się on ze swoim życiem... Naprawdę, jest to bardzo mocny i poruszający tekst... Nieco inne emocje budzi kolejny utwór na tym albumie - "If I Didn't Have Your Love", czyli bardzo przyjemna, skromna, emocjonalna ballada o miłości, ze znakomitą gitarą, klawiszami i perkusją w tle. Kolejny numer na tym krążku - "Traveling Light", to wspominana już przeze mnie przebojowa piosenka rodem gdzieś z południa Europy, w której to najważniejszy jest świetny i wpadający w ucho refren, wykonywany tu pięknie przez żeński chór. Moim zdaniem jest to numer jeden, jeśli chodzi o szansę na zagoszczenie w szeroko rozumianych mediach. Powrót do swego rodzaju niepokojących i mrocznych klimatów oferuje nam utwór pt. "Seemed A Better Way", gdzie to przy dźwiękach zjawiskowych skrzypiec, Leonard Cohen prowadzi swoją intymną rozmowę z Bogiem... Następna propozycja Kanadyjczyka, to "Steer Your Way", czyli pięknie zaaranżowana na smyczki pieśń o życiu, poszukiwaniu własnej drogi przez nie, czerpaniu cennych rad i wskazówek z modlitwy. Album wieńczy kompozycja pt. "String Reprise / Treaty", będąca bardzo intrygującą, poruszającą i piękną impresją instrumentalną na fortepian i smyczki, w której to jedynie u jej końca padają zaledwie cztery krótkie wersy recytowane przez Cohena. Wersy o odchodzeniu, końcu, gotowości na to, co nastąpi potem...

Każdy album Leonarda Cohena jest niewątpliwie bardzo szczerym i intymnym w swej wymowie. Niemniej nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż ten najnowszy stanowi najbardziej osobistą i refleksyjną rozmowę tego artysty ze swymi słuchaczami, od co najmniej dobrych kilkunastu lat... To rozmowa o  życiu, wierze, doświadczeniach i wnioskach, do jakich to doszedł ten wybitny bard w wieku 82 lat. I choć serce każe myśleć inaczej, to rozum podpowiada tę oto myśl, że płyta ta stanowi w jakimś sensie podsumowanie, rozliczenie, pożegnanie. Oczywiście, mam nadzieję że przyjdzie nam poznać jeszcze nie jeden premierowy album  Leonarda Cohena i zachwycać się kolejnymi jego pięknymi muzycznymi opowieściami..., ale jednak refleksyjno-pożegnalny klimat tej muzyki, jest tutaj bardzo wyczuwalny  Muzycznie płyta ta prezentuje się niezwykle smakowicie, mądrze, wręcz kunsztownie, o czym przekonuję się coraz bardziej z każdym kolejnym jej odsłuchem. To klasyka w najlepszym wydaniu, jaką to może stworzyć tylko i wyłącznie jeden artysta na świecie - Leonard Cohen...

Lista utworów:

1. You Want It Darker
2. Treaty
3. On The Level
4. Leaving The Table
5. If I Didn't Have Your Love
6. Traveling Light
7. Seemed A Better Way
8. Steer Your Way
9. String Reprise / Treaty

Komentarze: