Nasza recenzja

Drony

Raz na jakiś czas zdarza się płyta, która chce więcej niż tylko być albumem do słuchania. Najczęściej do przesłuchania i zapomnienia. Raz na jakiś czas zdarza się płyta dojrzała, w której wszystko dopięte jest na ostatni guzik, każdy zna swoje miejsce, każdy rym jest trafiony, a akord czysty. Raz na jakiś czas zdarza się płyta taka jak ‘Drony’.

Fisz i Emade, chociaż pod kątem ostatnich dokonań raczej Bartosz i Piotr Waglewscy, idąc dalej tropem podjętym na płycie ‘Mamut’ w 2014 roku, prezentują swoje spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość. I nie są to puste frazesy i przebrzmiałe mądrości – oni są głosem pokolenia, chociaż nie mają zamiaru pouczać i strofować – chcą przekazać. Przekazać to, co leży im na sercu, przeszkadza i irytuje. Ty, Słuchaczu, możesz to zaakceptować, albo wyśmiać. Tu liczą się słowa, ale słowa te niosą za sobą prawdziwe uczucia. Bracia Waglewscy już dawno wymknęli się spod hip-hopowego szyldu oraz brudnego, garażowego grania Kim Nowak.

Waglewskim, podobnie jak i mnie, bliskie są dźwięki lat 90: przesterowane gitary (tych na płycie oczywiście brak), trip-hop, elektronika i, o dziwo pojawiające się już w otwierającym album ‘Telefon’, nowoczesnej francuskiej muzyki tanecznej – łączącej brzmienie funk i disco. Jeżeli chodzi o trip-hop to nie obejdzie się bez subtelnym mrugnięć okiem do Massive Attack, czy może bardziej Tricky’ego. Znacie projekt o nazwie UNKLE? Przywołanie grupy, z którą współpracowali tacy muzycy jak Ian Astbury z The Cult, Josh Homme, czy też Tom Yorke z Radiohead, jest jak najbardziej na miejscu.

Co ciekawe, wyjątkowo mocny akcent położono na rytm i energię poszczególnych utworów. Do naszych uszu dociera przyjemne pulsowanie, refreny chcą się same wyśpiewywać, a palce wybijają rytm o blat. Tak, przecież podobne objawy ujawniają się podczas słuchania Daft Punk – a to chyba dla duetu najwyższa pochwała.   

Jak wspominałem, dostajemy sporą dawkę przekazu. Ujmuje za to zwięzłość i przejrzystość treści – krótka forma wystarcza do przekazania całej opowieści. Tutaj można wskazać na utwory ‘Fanatycy’ i ‘Duch’. Ważne pytania zadaje ‘Biegnij Dalej Sam’, a Waglewscy, chociaż nie mają monopolu na prawdę, posiadają odpowiedzi. ‘Sarny’ – najdłuższa kompozycja na krążku – stanowi też jej opus magnum. W wyjątkowo atrakcyjne muzycznie rejony udaje się przedostatni, tytułowy utwór z wybijającym się na pierwszy plan elektronicznym brzmieniem i marszową rytmiką. ‘Bzyk’, będący zwieńczeniem płyty, czyni to z klasą, energią i odpowiednim pazurem, idealnie podsumowującym całość. 
‘Drony’ to bardzo interesujące dzieło, cementujące duet Fisz Emade wśród kanonów polskiej muzyki. Nie mogę się doczekać, aby posłuchać tego materiału w wersjach koncertowych!

1.Telefon
2.Parasol
3.Fanatycy
4.Biegnij dalej sam
5.Kręte drogi
6.Duch
7.Samochody
8.Skąd przybywasz?
9.Komputer
10.Sarny
11.Drony
12.Bzyk

Komentarze: