Nasza recenzja

Numery

Janusz Zdunek - trębacz, kompozytor, członek zespołu KULT, liderem formacji – Marienburg, 4 Syfon, 5 Syfon, wydał właśnie swój kolejny studyjny album, oferujący nam sobą 11 intrygujących kompozycji spod znaku yassu, jazu i rocka. Płyta ta nosi tytuł "Numery", i zgodnie z tą treścią zawiera kilkanaście utworów z kolejno przypasowanymi im cyframi, jako ich tytułami. Przyjrzyjmy się zatem nieco bliżej tej muzycznej podróży do świata wyjątkowych i nietuzinkowych dźwięków, stworzonych przez Janka Zdunka...

Album "Numery" to przede wszystkim królestwo dźwięków i żywych instrumentów, wspieranych bardzo umiejętnie syntezatorami. Królestwo trąbki, trzech rodzajów saksofonów, puzonu, basu i bębnów, które to wspólnie tworzą wyjątkową, niezwykle smakowitą, ale też i bardzo zróżnicowaną całość. Zróżnicowaną pod względem gatunkowym, aranżacyjnym, klimatycznym i energicznym, oferująca nam tym samym i spokojne, refleksyjne kawałki, jak i również mocne, żywiołowe, a momentami nawet taneczne pozycje. I chyba też dzięki temu płyty tej słucha się z tak wielką przyjemnością, zainteresowaniem i ciekawością tego, co za chwilę przyjdzie nam tu usłyszeć. A przychodzi nam tu cieszyć się pięknymi dźwiękami, zarówno tymi najbardziej czystymi, jak i celowo "przybrudzonymi", które nadają zadziorności tej muzyce. Dźwiękami przepełnionymi wirtuozerią, emocjami, odwagą i radością z grania w nich zaklętą. To także swoisty kompromis pomiędzy klasyką i nowoczesnością, który to udało się tu osiągnąć Januszowi Zdunkowi w mistrzowskim stylu.

Mówiąc o wirtuozerii nie przesadzam choćby w najmniejszym calu, gdyż płytę tę stworzyło grono wielkich i bardzo utalentowanych muzyków, od samego Janka Zdunka począwszy, poprzez Bogumiłę "Boogie" Ludwińską, Mariusza Godzinę, Tomasza Glazika, Jarosława Ważnego, Piotra Wróbla, Ireneusza Kaczmara, Rafała Bacę, a na Kajetanie Aroniu skończywszy, czyli osobie która zajęła się zgraniem, remixem i masteringiem tej płyty. To wybitni instrumentaliści, którzy zadbali o każdy szczegół w zawartych tu utworach, dając czasami pierwszeństwo liderowi i twórcy tego albumu, czasami zaś stając z nim ramię w ramię na pierwszej linii muzycznej ekspresji. Talent, doświadczenie, radość z tworzenia - wszystko to słychać w tej muzyce, która przez to jest tak bardzo żywa, niejednorodna, bogata w swoją ofertę...

Na płycie tej znajdziemy 11 utworów, wśród których jeden został wzbogacony o warstwę wokalną autorstwa Jarka Ważnego (puzonisty KULTU), który całkiem zgrabnie poradził sobie w tej roli. I choć każdy z tych numerów ma w sobie coś intrygującego, wyjątkowego, nieszablonowego, to naturalnie możemy wyróżnić wśród nich kilka wielkich kompozycji, które zasługują na szczególne uznanie i docenienie. I tak z pewnością duże wrażenie wywarł na mnie utwór "1", czyli pełna gracji, lekkości, swingu i radości kompozycja najwyższej klasy instrumentalnej, której to słuchanie sprawia mnóstwo przyjemności. Nie mniejsze emocje budzi także kompozycja "2", a więc jedyna wokalna propozycja na płycie, w której to Jarosław Ważny melorecytuje (bądź rapuje - interpretacja dowolna) o skomplikowanej miłości mężczyzny do dwóch kobiet..., zaś całości smaku i klimatu dodaje świetna ścieżka dźwiękowa. Na wyróżnienie zasługuje także utwór pt. "4", czyli energiczna, żywiołowa, lekko chaotyczna i zwariowana w swej formie impresja, która kończy się w bardzo spektakularnym stylu. Bardzo dobrze słucha się również "7", a więc  tajemniczej, mrocznej, psychodelicznej i spokojnej w swej naturze kompozycji, która zostaje w naszej głowie na bardzo długi czas... Z kolei "9" to minimalizm środków artystycznych w mistrzowskim wykonaniu warsztatowym, w którym to krótkie i pojedyncze dźwięki trąbki prowadzą nas przez ten utwór, niczym przez krainy snu i baśni... Kompozycja pt. "10",  to świetnie zaaranżowana, lekko orientalna, bardzo spektakularna mieszanka dźwięków instrumentów dętych i perkusji, przywołujących skojarzenia z dalekimi krainami, baśniami, fascynującymi historiami o wojnie, miłości, wielkiej przygodzie.  I na koniec "11", czyli wieńcząca album pozycja spod znaku kontrolowanego chaosu, nieczystych dźwięków i ogólnego bałaganu, oczywiście jak najbardziej dopracowanego i zaplanowanego w każdym calu...

Płyta "Numery" oferuje nam sobą pokaźną porcję świetnie skomponowanych i genialnie zaaranżowanych utworów instrumentalnych spod znaku yassu, które to stanowią bardzo smakowite  i wyszukane danie dla miłośników tego rodzaju muzyki. Jest ciekawie, nietuzinkowo, zaskakująco i przede wszystkim bardzo klimatycznie, zaś sam Janusz Zdanek raz jeszcze potwierdza swoją wielką klasę i nie mniejszy talent kompozytorski, o perfekcyjnym warsztacie nie wspominając. Tym samym myślę, że po ten album mogą śmiało sięgnąć nie tylko zagorzali fani gatunku, ale także i wszyscy ci słuchacze, którzy nie są osłuchani zanadto z twórczością tego artysty, gdyż muzyka zawarta na tej płycie jest nie tylko przyjemna i intrygująca, ale także i bardzo przystępna dla każdego odbiorcy.

Lista utworów:

1. "1".
2. "2".
3. "3".
4. "4".
5. "5".
6. "6".
7. "7".
8. "8".
9. "9".
10. "10".
11. "11".

Komentarze: