Nasza recenzja

Ciało obce

Mimo, że nazwa happysad funkcjonuje od 2001 roku, to korzenie zespołu sięgają jeszcze głębiej, mianowicie do 1995 roku, kiedy to grupa przyjaciół postanowiła założyć kapelę HCKF. Happysad to jeden z najbardziej zapracowanych zespołów polskiej sceny rockowej o czym świadczą liczne trasy koncertowe (czy jest miasto gdzie Panowie jeszcze nie dotarli?), a także liczba wydanych płyt.

Choć od debiutanckiego krążka „Wszystko jedno” minęło dopiero 13 lat, muzycy właśnie ukazali światu swoje siódme studyjne wydawnictwo. Poprzednie „Mów mi dobrze”, „Ciepło/Zimno” i „Jakby nie było jutra” wspięły się bardzo wysoko na liście sprzedaży OLIS, a także zyskały statut złotej płyty. Pokazuje to, że mamy do czynienia z zespołem mającym wielu fanów w każdym zakątku naszego pięknego kraju. Z drugiej strony ten fakt sprawia, że happysad za każdym razem ustawia sobie poprzeczkę coraz wyżej i niewątpliwie coraz trudniej powtarzać sukces poprzedniego albumu. W przypadku zespołu wywodzącego się z województwa świętokrzyskiego można powiedzieć, że sukcesy go napędzają, powodując wzrost kreatywności, zdolności twórczych. Najnowsze w dorobku dzieło kapeli zatytułowane „Ciało obce” już po samym wydaniu wzniosło się na wyżyny osiągając pierwsze miejsce na liście OLIS. Czy tak pozytywny odbiór fanów jest słuszny, czy może trochę przesłodzony i przesadzony?

Na przestrzeni lat, gołym okiem widać dojrzewanie happysad ale taka jest naturalna kolej rzeczy. Początkowe utwory traktujące o miłości, romantyczności, które zdobyły serca w szczególności fanów młodego pokolenia, z biegiem zamieniają się w zdecydowanie poważniejsze, choć nie pozbawione niepowtarzalnego stylu zespołu.

W warstwie muzycznej „Ciało obce” utrzymane jest w rockowej stylistyce, dobrze nam znanej z dotychczasowej działalności zespołu. Dużą uwagę zwracają momentami mocno przesterowane gitary i regularne bicia basowe, jak i perkusyjne. Słyszalne są także wstawki elektroniczne, choć w porównaniu do poprzedniego albumu, mające jedynie charakter dodatku, dopełnienia. Wszystkie wymienione elementy momentami tworzą spory chaos, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu – jest to słyszalne w szczególności w „Dług” i „Idę”.  Jako ciekawostkę dodam, że utwór „-1” jak przyznają sami twórcy nagrany został spontanicznie, przy ognisku „nagrano ją bardzo późną nocą przy ognisku w Kawkowie na dyktafon. Dołączyła do płyty rzutem na taśmę”. 

Do dużej zmiany doszło na tle tekstowym, dotychczasowe „happy” w znacznej części zastąpione zostało wyrażeniami zdecydowanie smutniejszymi, zaczerpniętymi z drugiej części nazwy zespołu – „sad”. Ale również to jest moim zdaniem oznaka tego, że mamy do czynienia z kapelą dojrzałą, pewną siebie, potrafiącą dozować emocje – w końcu w życiu nie zawsze jest wesoło – prawda?
Jednym z moich faworytów na albumie jest utwór „Heroina”. Jest to kompozycja będąca w pewien sposób odniesieniem do wszystkim nam znanego „Damy radę”. Pamiętamy wyśpiewywane przez Quka słowa „Ale trzymajmy się razem!, Ale kochanie damy radę!”. Tym razem wokalista wyśpiewuje, że „Już nie jestem przekonany czy dam radę, Zasnąć,

Czy tego właśnie chciałaś, Pytam się”.  Nie wiem czy taki był pierwotny zamiar, jednak w moim odczuciu jest to piękne nawiązanie do przeszłości, jednocześnie nie naruszając pięknego klimatu jaki tworzy happysad.

Nie mam wątpliwości, że album „Ciało obce”  jest obowiązkową pozycją na półce maniaka muzycznego. Propozycji przesłuchania krążka nie muszę kierować do zagorzałych fanów zespołu, gdyż Ci już z pewnością są z nim blisko zżyci. W związku z powyższym zachęcam w szczególności osoby, które z różnych powodów podchodziły do happysad z dystansem, bądź jakimś cudem nie miały do tej pory okazji zapoznać się z utworami zespołu.

Lista utworów
1. -1
2. dłoń
3. nie umiem kłamać
4. Medelin
5. czwarty dzień
6. dług
7. XXM
8. Ciało Obce
9. idę
10. heroina
11. nadzy na mróz

Komentarze: