Nasza recenzja

Morze

Polska scena alternatywna ma się wyjątkowo dobrze. Co rusz pojawiają się na niej kolejni młodzi zdolni, którzy wnoszą nową jakość i swój własny punkt widzenia na muzykę. Jednym z nich jest Ralph Kaminski, który na swoim debiutanckim albumie „Morze” pokazał, jak można w sposób ujmujący, ale niebanalny przedstawić życie młodego człowieka.

Gdy w dzisiejszych czasach wszyscy stawiają na „efekciarstwo”, Ralph Kaminski daje nam do skosztowania muzyczne miniatury, w których całą „robotę” wykonuje praktycznie tylko jego głos w akompaniamencie fortepianu czy gitary akustycznej. Niby recepta ta wydaje się dość dobrze znana i stosowana już wcześniej, lecz Kaminski ma w sobie ten szczególny urok, którego nie da się wyuczyć czy kupić. To się po prostu posiada. Chociaż jego muzyka jest delikatna, spokojna, a momentami nawet ciut melancholijna, to jednak nie jest smutna. Wręcz przeciwnie - jest pokrzepiająca, dodaje mnóstwo ciepła i otuchy. Muzyk wprowadza nas w bajkowy świat swojej wyobraźni. Jest trochę tak, jak w „Sklepach cynamonowych” Bruno Schulza – artysta idealizuje swoje dzieciństwo i młodzieńcze lata, które są dla niego czasem niezwykłych przeżyć. W obecnym momencie wkracza w dorosłość, przeżywa swoje miłości, trapią go pierwsze rozstania, jednak nadal nosi w sobie tego ducha marzyciela.

Chociaż „Morze” jest płytowym debiutem Kaminskiego, znajduje się na bardzo wysokim poziomie nie tylko artystycznym, ale też warsztatowo-technicznym. Wszystkie dźwięki są idealnie czyste, świetnie skomponowane i dobrane. Album jest otwierany i zamykany kawałkami po angielsku, jak swoistą klamrą, chociaż reszta utworów jest polskojęzyczna, co również stanowi pewną wartość wśród współczesnych, młodych twórców. Cały krążek jest spójny i utrzymany w jednej konwencji. Tak, jakby opowiadał historię czyjegoś życia, a kolejne utwory były kolejnymi rozdziałami opisującymi poszczególne jego etapy. „Grudniowa piosenka”, opowiadająca o przepięknych świętach Bożego Narodzenia, autentycznie chwyta za serce i gardło, a plany na przyszłość w „Kocham” na pewno pokrywają się z naszymi pragnieniami, do których dążymy. Wykonawca wykazuje się też specyficznym poczuciem humoru i pewną dozą figlarności w „Moim Hymnie o Warszawie”. Muzyka Kaminskiego przywołuje najpiękniejsze emocje, które skrywamy gdzieś głęboko w sobie. Ralph jest jak duży chłopiec, który wrażliwość i ciekawość świata dziecka przenosi do szarego świata dorosłych.

Tracklista:
1. Apple Air
2. Morze
3. Lato Bez Ciebie
4. Zawsze
5. Podobno
6. Jan
7. Mój Hymn O Warszawie
8. Los
9. Grudniowa Piosenka
10. I Znów
11. Kocham

Komentarze: