Nasza recenzja

Trójka Live

Jazz to taka wyjątkowa muzyka, która brzmi najlepiej, najmocniej oddziałuje na słuchacza i z największą mocą porywa go swoją magią, podczas koncertów na żywo. To właśnie na scenie możemy poczuć klimat, charakter i ducha tych na pozór nieskoordynowanych ze sobą dźwięków instrumentów, poddanych fachowej, inteligentnej i mimo wszystko zawsze kontrolowanej improwizacji przez wirtuozów muzyki... Najlepszym i zarazem kolejnym dowodem na potwierdzenie tych słów, jest najnowszy album Marka Napiórkowskiego pt. "Marek Napiórkowski Sextet. "Trójka Live", będący zapisem radiowego koncertu "na żywo" formacji, jaki to odbył się 11 stycznia 2015 roku w Studiu Koncertowym im. Agnieszki Osieckiej w Polskim Radiu.

Marek Napiórkowski zaprosił do udziału w tym projekcie absolutnie czołówkę najlepszych jazzmanów z naszym kraju, tworząc tym samym na ten czas zespół, jakiego w polskim jazzie nigdy jeszcze nie było. Marek Napiórkowski (gitary), Henryk Miśkiewicz (klarnet basowy, saksofon altowy), Krzysztof Herdzin (fortepian, flet), Adam Pierończyk (saksofon sopranowy i tenorowy), Robert Kubiszyn (gitara basowa, kontrabas) i Paweł Dobrowolski (perkusja), zaszczycili swoją wizją muzyki, talentem i godną podziwu wzajemną interakcją na scenie zarówno zgromadzoną tego dnia publiczność, jak i nas wszystkich - słuchaczy uwiecznionego koncertu na albumie "Trójka Live". Uraczyli sześcioma kompozycjami pochodzącymi ze studyjnych dokonań płytowych Marka Napiórkowskiego, jednakże ukazanych w zupełnie nowej, zaskakującej i niezwykle porywającej aranżacji.

Kapitanem tego jazzowego okrętu jest niewątpliwie sam Marek, którego kompozycje słyszymy na tym albumie i który to wytycza główny kurs tej muzycznej podróży, jaką to jest owych blisko 55 minut spotkania z tymi mistrzami i ich dziełem. Jednakże pozostali panowie są co najmniej równoprawnymi oficerami dla Napiórkowskiego, dającymi od siebie nie tylko świetny warsztat i talent, ale także własne, charakterystyczne i bardzo indywidualne spojrzenie na muzykę jazzową. Słychać to tutaj zwłaszcza w kontekście porównania tych utworów do ich płytowych pierwowzorów, które różnią się naprawdę znacznie. Niewątpliwie wielkie zasługi w tym zakresie położył Krzysztof Herdzin, który to zajął się aranżacją wszystkich sześciu kompozycji na ten koncert, a tym samym wydobył z każdego z jego uczestników to, co w nim i w jego muzyce jest najlepsze. I tak oto mamy tu do czynienia z wirtuozerią z jednej strony, z drugiej zaś z nieokiełznaną improwizacją w mistrzowskim, zaskakującym, niezwykle klimatycznym wydaniu. To także energia, żywiołowość i moc jazzu, jak i również subtelność, delikatność i liryka, umiejętnie i bardzo inteligentnie wzajemnie się przeplatające na scenie radiowego studia. O charyzmie, radości z grania i autentycznych emocjach płynących z tych utworów nawet nie wspominam, gdyż w przypadku takich artystów jest to "oczywistą oczywistością"..:)

Album otwiera utwór pt. "Penn Drive", czyli piękna, klimatyczna, łącząca w sobie ową lekkość z żywiołowością kompozycja o nieprzewidywalnym aranżu, wykorzystującym w pełni każdy z występujących tu instrumentów. Drugi utwór na tej płycie - "Here Comes The Moon", to już zdecydowanie bardziej subtelna, liryczna i spokojna porcja jazzowych, momentami wręcz metafizycznych dźwięków, w której to dominuje zdecydowanie pianino i saksofony... Kolejny utwór nosi tytuł "Teatr", i jak na taki tytuł przystało, oferuje on sobą absolutną i niczym nie ograniczoną wolność twórczą, czyli improwizację fraz, form, temp i mistrzowskiego kunsztu instrumentalnego bez żadnych ograniczeń, z każdym kolejnym dźwiękiem bardziej i bardziej...:) Czwarta propozycja na tym albumie to "Lunar Calendar" - w mej ocenie najbardziej gitarowa ze wszystkich kompozycji na tym albumie, a tym samym bardzo energiczna, przyjemna, relaksująca w swej wymowie, zwłaszcza dla miłośników solowej twórczości Marka Napiórkowskiego. Następny utwór - "Vietato Fumare", to monumentalna, trwająca blisko 16 minut, zupełnie nie przewidywalna i łącząca w sobie w jedną całość tak naprawdę zestaw mistrzowskich solowych popisów każdego z  tych artystów, kompozycja godna miana wybitnej.  To jazz najwyższej jakości, klasy i wirtuozerii, który zachwyci każdego fana tej muzyki. Album wieńczy utwór pt. "Szkice piórkiem" - liryczna, łagodna, bardzo spokojna i oszczędna w środki impresja, która przy tym jest po prostu piękna, zwłaszcza w gitarowych partiach solowych...

Album "Marek Napiórkowski Sextet. "Trójka Live", stanowi niewątpliwie jazzowe wydarzenie roku, a być może i także nawet kilku ostatnich lat. To płyta niezwykła, prezentująca twórczość wybitnych i najlepszych jazzmanów w naszym kraju, a do tego oferująca sobą tę wspominaną na wstępie magię i wyjątkowość "jazzu na żywo". Świetne kompozycje, dokonała aranżacja, mistrzowski warsztat i kwintesencja jazzowej improwizacji na najwyższym poziomie - oto co oferuje sobą ta płyta. Dla fanów pozycja obowiązkowa, zaś dla mniej dotąd zakochanych w jazzie słuchaczy, doskonała okazja ku temu, by ten stan rzeczy zmienić...;)

Lista utworów:

1. Penn Drive
2. Here Comes the Moon
3. Teatr
4. Lunar Calendar
5. Vietato Fumare
6. Szkice Piórkiem

Komentarze: