Nasza recenzja

Sz... Sz... Sz

Momentem kulminacyjnym dla powstania zespołu Dollz był występ wokalistki – Pauliny Kut, w programie X Factor w 2011 roku. Następnie losy potoczyły się dosyć szybko, najpierw nawiązanie współpracy z gitarzystą Maciejem Pawełczykiem, a następnie po kilku zmianach personalnych ustabilizował się pełny skład kapeli, którą uzupełnili Wojtek Łańko (bas), Oskar Bukała (perkusja), Michał Słomiński (klawisze). W 2013 roku, po podpisaniu kontraktu z wytwórnią MJM Music, zarejestrowany został materiał na EP-ke „Ta…”, która na rynku ukazała się rok później. Kilka dni po nadejściu astronomicznej wiosny, zespół Dollz zaprezentował słuchaczom swój pierwszy pełny album.

Z czystym sumieniem przyznaję, że do momentu włożenia tajemniczo zatytułowanego krążka („Sz… Sz… Sz…) do odbiornika, nie miałem okazji poznać działalności Dollz. Tym większe było moje zdziwienie, gdy usłyszałem głos Pauliny Kut, która już po kilku wyśpiewanych słowach zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Żeby tego było mało, kolejne wyśpiewane utwory, w szczególności „Księżniczka”, w połączeniu z klimatem mrocznej nocy i pustego miasta – spowodowały przejście przez moje ciało ciarek. Wokalistka obdarzona jest niezwykle mocnym głosem, który urozmaicony jest rockową chrypą i co jest ogromnym atutem – manierą, będącą znakiem rozpoznawalnym zarówno Pauliny, jak i całego zespołu.

Tematyka zaprezentowanych utworów ociera się o tajemnicze, baśniowe klimaty nasycone dramaturgią i mrocznością. Usłyszymy zarówno o królewnie  („Była królewna, ja też jestem nią, sypiam na ziarnkach”), wyrażaniu miłości w sposób bardzo ekspresyjny („Tak bardzo, bardzo kocham cię, tak bardzo, bardzo czy ty wiesz, serce do serca zawsze chce”), ale także rozpoczynającą się bardzo niewinnie kołysankę („Jest już późno i tak wieje wiatr, śpi już misiu i Piotruś Pan”). Co ciekawe pod względem muzycznym album „Sz… Sz… Sz…” jest stosunkowo różnorodny, lecz co należy dodać – utrzymany w sposób spójny i niezwykle przemyślany. Duże wrażenie robią ostre rockowe utwory, z często słyszalną domieszką psychodelii, które idealnie współgrają z głosem wokalistki, ale zespół nie boi się także eksperymentować, co pokazuje w utworze „Neptuny Stare”, który stworzony został w rytmach reggae. Bardzo ciekawym zakończeniem albumu jest kompozycja „Anioły” – subtelna, wciągająca ballada, w której Paulina Kut, prócz ostrego pazura, pokazuje także delikatniejszą stronę swojej osobowości. 

Dollz to ewenement na polskiej scenie muzycznej - zespół, który skutecznie poraził mnie swoją dojrzałością, mądrością i ogromnym talentem. Dollz ma także coś, co jest na wagę złota – oryginalność i rozpoznawany, charyzmatyczny głos wokalistki, której sposób śpiewu i manierę, nie sposób pomylić z kimkolwiek. Wszystkich czytelników zapraszam do jak najszybszego kupna krążka, gwarantuję, że potwierdzicie moje słowa o tym, że ciarki na plecach to nie tylko wymysł, a prawdziwe emocje, które towarzyszą wsłuchiwaniu się w muzykę Dollz. 

Lista utworów
1. Lukier
2. Lawju Bejbe
3. Księżniczka
4. Czasem Drzwi
5. Kotki Dwa
6. Taa
7. List do A
8. Neptuny Stare
9. Stonoga
10. Nibyland
11. Every Street
12. Kołysanka Małego Wojownika
13. Diament Mój
14. Anioły

Komentarze: