Nasza recenzja

7

Przystępując do wysłuchania kolejnego premierowego albumu formacji Voo Voo możemy być pewni dwóch rzeczy: po pierwsze tego, iż czeka nas porcja dobrego, jazzowo - rockowego, inteligentnego grania z charakterem, po drugie zaś spotkania z zupełnie zaskakującą, nieprzewidywalną i zupełnie inną płytą od ostatniego albumu zespołu. Nie inaczej ma się rzecz z najnowszym dziełem Wojciecha Waglewskiego i spółki - "7", oferującym sobą zestaw siedmiu niezwykle osobistych, mądrych i bardzo wysmakowanych kawałków, na które to mogliby pozwolić sobie tylko naprawdę wyjątkowi artyści...

Płyta ta składa się z zaledwie 7, choć bardzo długich utworów, zatytułowanych kolejnymi dniami tygodnia - od środy, do wtorku. Nie przypadkowy jest ten ów "kalendarzowy" koncept tego albumu, gdyż zawarte na nim muzyczne opowieści odnoszą się głównie właśnie do czasu i jego nieustannego pędu do przodu. Wojciech Waglewski - autor wszystkich tekstów,  opowiada tu swoim przyjemnym, spokojnym i charakternym głosem o życiu, minionej młodości, nieuchronnej starości i refleksji nad tym, jak ważny jest dla nas czas... To mądre, emocjonalne, często bardzo poruszające teksty, ocierające się momentami o kunszt poetyckiego geniuszu.

Ową piękną i inteligentną warstwę tekstową, dopełnia tu nie mniej zjawiskowa muzyka. Muzyka skomponowana oczywiście przez Wojtka Waglewskiego, oparta na spokoju, łagodności, harmonii i dostojności w każdym dźwięku, idealnie oddających ten dość nostalgiczny klimat i charakter tej płyty. Tworzą je piękne gitarowe partie Wojciecha, metafizyczne saksofonowe solówki Mateusza Pospieszalskiego, rytmiczne i wyznaczające powolne tempo tej muzyki basowe popisy Karima Martusewicza, i jak zawsze doskonale brzmiące perkusyjne partie  Michała Bryndala. To piękne kompozycje, intrygujące aranżacje i mistrzowski warsztat, którego nie sposób nie docenić...

Album otwiera utwór pt. "ŚRODA", będący spokojną, wręcz leniwą i przy tym niezwykle liryczną impresją muzyczną, wzbogaconą bardzo skromnymi środkami wokalnymi, przez co całość przybiera wielce poruszającego charakteru, od razu oznajmującego wszem i wobec, iż tym razem zespół Voo Voo skupia się na tym, co najcichsze i niepozorne...

"CZWARTEK" - druga propozycja na tej płycie stanowi kontynuację klimatu poprzedniej kompozycji, raz jeszcze racząc nas bardzo długim, wysmakowanym i pięknym w swym brzmieniu instrumentalnym wstępem, a następnie bardzo osobistym wokalem Wojtka Waglewskiego, dzielącego się tu z nami swoim zmęczeniem, ale też i nadzieją na koniec długiego tygodnia. Na duży plus warto zaliczyć tu także świetne partie saksofonowe Mateusza Pospieszalskiego.

"PIĄTEK" - to piękny, zjawiskowy i wyjątkowy utwór, który zgodnie ze swym tytułem, zdecydowanie nabiera już większego brzmieniowego tempa, tworzonego tu przez mistrzowskie wykonanie poszczególnych partii instrumentalnych, a do tego okraszonych bardzo gorzkim, ale też i jak najbardziej trafnym w swej ocenie tekstem o piątku, jako nowym święcie w naszym życiu...

"SOBOTA" - kolejna porcja nieoczywistych, dość zaskakująco zaaranżowanych, ale też po prostu wręcz hipnotyzujących nas sobą dźwięków, które na pierwszy rzut oka stanowią coś na wzór lekkiego chaosu, ale z każdym kolejnym odsłuchem wydają się być jak najbardziej uporządkowanym, zaplanowanym i misternie wykonanym planem. Tekstowo raz jeszcze jest nieco duszno, gorzko, niepokojąco, o co zadbał tu doskonale swą wokalną interpretacją Wojciech Waglewski.

"NIEDZIELA" - najbardziej świąteczny, optymistyczny i lekki kawałek na całym albumie, zarówno pod kątem bardzo przyjemnej ścieżki dźwiękowej, jak i inteligentnej warstwy tekstowej, traktującej o tym dniu jako o chwili spokoju, wytchnienia, wolności i okazji do docenienia tego, co jest w naszym życiu tak naprawdę najważniejsze... Dodatkowo wielkie brawa za gitarowe solówki!

"PONIEDZIAŁEK" - tak jak i w życiu, tak i na tym albumie utwór ten serwuje nam powrót do gorzkiej, dusznej i smutnej rzeczywistości, ukazanej tu pod warstwą niepokojących i tajemniczych  dźwięków, oraz równie smutnej opowieści o miłość, której nie dane było przetrwać...

"WTOREK" - wieńczący album utwór, oferuje nam sobą świetną, gitarową, songwriterską opowieść o końcu wtorkowego dnia, symbolizującego tak naprawdę całe życie, zmierzające do swojego schyłku i kresu... Doskonały, mocny, wyrazisty tekst, intrygujący wokal Waglewskiego,  bardzo tajemnicze chórki w tle oraz wspaniała końcówka z magicznym dźwiękami saksofonu na pierwszym planie...

Najnowszy album formacji Voo Voo, to album zaskakujący, odważny i niezwykle intymny w swej wymowie. Przede wszystkim jednak jest to bardzo dobry, ciekawy i piękny album tego legendarnego zespołu, udowadniający sobą to, iż choć artyści ci już nic nie muszą, to wciąż chcą i mogą bardzo wiele. "7" to dojrzała i wysmakowana muzyka dla takiegoż samego słuchacza, który w pełni odkryje, doceni i przygarnie dla siebie jej wielkie piękno, gdyż taką ona właśnie jest. Polecam nie tylko wiernym fanom Voo Voo, ale także i wszystkim innym miłośnikom dobrej, sensowej i mającej sobą wiele do przekazania muzyki...

Lista utworów:

1. Środa
2. Czwartek
3. Piątek
4. Sobota
5. Niedziela
6. Poniedziałek
7. Wtorek

Komentarze: