Nasza recenzja

Tekturowy samolot

Omni mOdO to jedna z tych debiutujących kapel, które zanim zebrały się do nagrania płyty zdobywały doświadczenie na każdym możliwym festiwalu w całej Polsce. Takie zespoły mają potem tendencję do robienia płyt, żeby brzmiały jak najbardziej energicznie i żywiołowo. Omni mOdO wyszło tak dobrze, że aż przy tym wieją nudą.

Krótka historia kapeli - powstała w 2012 roku w Poznaniu, zagrała na takich imprezach jak Eliminacje do Przystanku Woodstock, Thanks Jimi Festival, SLOT Art Festival, Enea Spring Break czy Przegląd Kapel Rockowych w Legnicy (ta lista imprez na których można ich było zobaczyć, zdaje się nie mieć końca), debiutancki album "Tekturowy samolot" ukazał się w maju tego roku. Grają podręcznikowego, wymierzonego od linijki lekkiego rocka.

Z jednej strony, nie mogę mieć do zespołu pretensji - debiuty studyjne zawsze są trudne, nawet dla tych posiadających duże doświadczenie sceniczne. Gdzieś trzeba zmienić tempo, gdzieś zagrać łagodniej, gdzieś coś trzeba schować za mixem. Dlatego debiut fonograficzny Omni mOdo jako całość jest dosyć nudny i nie wnosi nic ciekawego do rodzimej muzyki. Co gorsza, takich kapel pojawia się coraz więcej, niczym grzyby po deszczu. Docenić można panów i panią (jako ciekawostka - jedyna kobieta w składzie jest tam perkusistką) za budowanie składnych melodii i przykładne gitarowe granie. Jednak to zdecydowanie za mało, by chcieć do tego albumu wrócić.

Tym większa szkoda, że zespół na żywo gra bardzo ostro, żywiołowo i koncerty Omni mOdO są bardzo energiczne - wystarczy zobaczyć na YouTube fragmenty ich występu na Przystanku Woodstock. Szkoda, że na albumie nie udało się zachować chociaż części tej energii.

Komentarze: