Nasza recenzja

----

SOLARSTONE - legendarny i niezwykle popularny brytyjski DJ i producent muzyczny spod znaku tarnce, wydał kilka tygodni temu swój najnowszy album o tajemniczym tytule ".----", oznaczającym w alfabecie Morse'a - cyfrę 1. To pierwsze od 5 lat pełnowymiarowe, studyjne wydawnictwo tego artysty, oferujące słuchaczom jego autorski materiał muzyczny, jak zawsze oscylujący wokół klasycznego brzmienia muzyki trance.

Po licznych kompilacjach, kolejnych odsłonach słynnego płytowego cyklu pt. "Pure Trance", oraz wielkich imprezach organizowanych przez Richarda  Mowatta (prawdziwe imię i nazwisko Solarstone'a) przyszedł czas na próbkę autorskiej twórczości Brytyjczyka, której to niniejsza płyta stanowi zaledwie jedną z trzech odsłon całości tajemniczego projektu, sygnowanego tytułami pisanymi alfabetem Morse'a. Tajemniczego również pod kątem swojej muzycznej aury, oscylującej wokół zmysłowości, zagadki, magii i emocji, kreowanych dźwiękami muzyki trance, Na krążku tym znajdziemy 8 intrygujących kompozycji, z których to każda stanowi odrębną, zamkniętą i wielce wysmakowaną muzyczną mini opowieść...

Płytę tę wypełniają klimatyczne, bardzo energiczne i także wielce żywiołowe utwory, zarówno w postaci kompozycji stricte instrumentalnych, jak i wokalnych. Pierwsze z nich charakteryzują się jak zawsze świeżym, odważnym i perfekcyjnym pod kątem warsztatowym brzmieniem oraz pomysłowymi aranżacjami, drugie zaś oferują nam ciekawe i idealnie oddające klimat tej muzyki partie wokalne młodych artystów zaproszonych do udziału w tym projekcie: Meredith Call, Alexa Karweita i Rabbi. Tym samym album ten oferuje porcję ciekawej, dopracowanej pod każdym kątem i przede wszystkim bardzo trance'owej w najczystszym znaczeniu tego słowa, muzyki. Solarstone w nowym wydaniu, to jednocześnie Solarstone oferujący swoją twórczością to, za co pokochali go fani przez te wszystkie lata jego kariery na klubowej scenie świata.

Wśród utworów stricte instrumentalnych, na największe uznanie zasługują w mej ocenie te oto kompozycje: otwierający album, niezwykle energiczny, żywiołowy i mocny kawałek pt. "Leap Of Faith"; kolejno już zdecydowanie bardziej spokojna, tajemnicza, obdarzona metafizycznymi dźwiękami pozycja pt. "Eclipse"; następnie genialnie zaaranżowana i ubrana w przepiękne, wysokie dźwięki kompozycja pt. "Slowmotion IV"; czy też bardzo pogodne, przebojowe i żywiołowe w swej naturze "A State Of Mind". Przysłowiową wisienką na torcie jest zaś tu wieńczący ten album kawałek pt. "Cafun?", będący bezapelacyjnie najciekawszą, najbardziej intrygującą i piękną pod kątem aranżacyjno-brzmieniowym pozycją na tej płycie.

Jeśli idzie zaś o utwory wzbogacone wokalnym śpiewem zaproszonych tu gości, to szczególne wrażenie wywiera tu z pewnością bardzo przebojowy, utrzymany w duchu i klimacie lat 80-tych oraz świetnie zaśpiewany przez Alexa Karweita kawałek pt. "Choosing His Angels",  jak i również przepełniony wielką i pozytywną energią, taneczny utwór pt. "I Found You", ze znakomitym wokalem Meredith Call.

Najnowsze dzieło Solarstone spełnia wszelkie oczekiwania miłośników muzyki trance, którzy otrzymują wraz z  nim pokaźną porcję dobrej, intrygującej, pomysłowej i odważnej muzyki klubowej w najlepszym wydaniu. To świetne aranżacje, wyraziste brzmienie, zaskakujące pomysły i profesjonalne wykonanie, zarówno w warstwie muzycznej, jak i wokalnej. Dlatego też z pełnym przekonaniem możemy stwierdzić, iż warto było czekać tych kilka długich lat na najnowszą płytę brytyjskiego producenta, gdyż album ".----" należy bezsprzecznie do najciekawszych i najlepszych płyt spod znaku muzyki trance, jakie to ukazały się w pierwszej połowie tego roku.

Lista utworów:

1. Leap Of Faith
2. Eclipse
3. Untitled Love
4. Choosing His Angels
5. Slowmotion IV
6. I Found You
7. A State Of Mind
8. Cafun?

Komentarze: