Nasza recenzja

Everything Everyone Everywhere

Aż trudno uwierzyć, że to dopiero ich debiutancki krążek. Everything Everyone Everywhere to pierwsza płyta łódzkiej formacji Young Stadium Club, chociaż mogłabym przysiąc, że słuchając jej miałam wrażenie, jakby muzycy mieli na swoim koncie chociażby pięć albumów. Trochę prawdy w tym jest, bo doświadczenia mają niemało – wydali cztery EPki, współpracowali z zagranicznymi producentami, grali koncerty, a teraz przyszła pora na to, aby wypłynąć na szerokie wody.

Podobno muzycy zapytani o inspiracje bez wahania wymieniają największe gwiazdy indie rocka: Bombay Bicycle Club, Two Door Cinema Club, Foster the People czy Foals. Przyznam, że z tymi drugimi zdarzyło mi się pomylić łódzki zespół, ale z powodu nazwy, a nie brzmienia. Young Stadium Club jest dużo bliżej do popu niż indie. W warstwach muzycznych gitary są schowane gdzieś głęboko, a na pierwszy plan wysuwają się ściany dźwięków budowane przede wszystkim przez klawisze. Elektronika, elektronika i jeszcze raz elektronika. Panowie mają na siebie określony pomysł i nie schodzą z wcześniej wytyczonej ścieżki. Chociaż młodzieńcza energia bierze górę, to jednak nie można odmówić łodzianom dbałości o każdy detal poszczególnych kompozycji. Wszystko jest przemyślane, dopracowane i wypieszczone.

Cała płyta jest bardzo spójna pod względem stylistycznym. Wszystkie propozycje są przebojowe, dynamiczne i rytmiczne; oparte na konstrukcji typowych piosenek z mocno zaznaczonym, wpadającym w ucho refrenem. Wyróżniają się „Say What You Want”, „Forever Young”, „Why We Love Like This” oraz „Feel Alive”. Co ciekawe, w tracklistę zostały wplecione cztery utwory instrumentalne, których nazwy zostały zaczerpnięte z tytułu całego longplaya. Myślę, że największym atutem grupy jest wokalista - świetnie w nowej roli odnalazł się Dominik Buczkowski. Jego miękki i klarowny wokal od razu przyciąga uwagę. Były perkusista bardzo dobrze akcentuje każdą frazę, dzięki czemu można doskonale wychwycić poszczególne słowa tekstu. Warstwa liryczna właśnie traktuje głównie o miłości czy dobrej zabawie. Wszystko to sprawia, że album ten będzie idealnym soundtrackiem do letniego plażingu czy imprez w plenerze.

Chłopaki idealnie wpasowali się w obecnie pożądany target. Z jednej strony możemy zaliczyć ich do wykonawców alternatywnych, ale równocześnie taneczne bity sprawiają, że mogą trafić do bardzo szerokiej publiczności. Doskonale przypadną do gustu bywalcom Open'era, ale nie tylko, o czym doskonale świadczy fakt, że singiel „Say What You Want” jest grany w radiu ZET. W Polsce z pewnością już mają wierne grono słuchaczy, ale ich piosenki brzmią, a teledyski wyglądają na tyle światowo, że śmiało mogą ruszyć z nimi na podbój zagranicy. Po prostu tak się teraz gra na świecie. Gitary ustępują miejsca syntezatorom, klawisze biorą górę, a jeśli perkusja, to tylko elektroniczna. Panowie z Łodzi maksymalnie wykorzystują dobrodziejstwa techniki i możliwości, jakie ona za sobą niesie. Young Stadium Club stworzyli debiutancki album, obok którego nie można przejść obojętnie.

Tracklista:
1. E3
2. Forever Young
3. Say What You Want
4. Dance With My Shadow
5. Everything
6. Feel Alive
7. Why We Love Like This
8. Everyone
9. Here and Now
10. One Night
11. Everywhere
12. Love Hurricane
13. Kids From The Sky
14. I Believe

Komentarze: