Nasza recenzja

Pióropusze

Debiut Sarsy Markiewicz, polskiej piosenkarki, autorki tekstów i kompozytorki ukazał się w 2015 roku -  jej debiutancki album studyjny zatytułowany „Zapomnij mi” - zajął 2. miejsce na polskiej liście sprzedaży OLiS i uzyskał status platynowej płyty. Promowany był przebojem „Naucz mnie”i został certyfikowany diamentem.

W marcu 2017 roku światło dzienne ujrzał drugi longplej pt. „Pióropusze”. Wcześniej jednak Sarsa musiała zmierzyć się z kilkoma nieprzychylnymi głosami na polskiej scenie muzycznej. Zarzucano jej brak warsztatu literackiego. Cóż, mogę napisać, że z tej walki piosenkarka wyszła zwycięsko.

Pierwszy utwór – „Bronię się” – może wydawać się naturalnym pomostem między przeszłością, a nowymi utworami. Następnie wchodzimy do coraz bardziej intrygującej krainy alternatywnego grania, pojawiają się ciekawe rozwiązania i wyjątkowo zmyślne melodie (ze szczególnym wskazaniem na utwory „Volta” - tytuł mówi za siebie: od teraz będzie inaczej! – oraz „Ćmy i motyle”).

Ciekawie zaczyna robić się wraz z utworem czwartym tj. „Ty niebo”. Wkraczamy w rejony alternatywy, znika gdzieś popowy wydźwięk i zaczyna rewolucja. Artystka przekazuje nam swoje inspiracje i to co teraz gra jej w sercu. I jest to zmiana wyjątkowo udana. Warto wyróżnić utwór tytułowy, „Oh say” i „RAH Bronx” jako najjaśniejsze punkty nowego albumu Sarsy. Krążek przestaje być radiowy, a jednocześnie zyskuje głębi.

To album, którego warto posłuchać. Posłuchać, aby przekonać się, że autorka przeszła rewolucję. Niezwykle udaną rewolucję.

Tracklista:
1. Bronię się
2. Volta
3. Motyle i ćmy
4. Ty niebo
5. Ucieka
6. Rah Bronx
7. Nie tańcz
8. Pióropusze
9. Oh Say
10. Hey You
11. Egoizm
12. Furia Outro

Komentarze: