Nasza recenzja

Out of fade

Turntablism to forma posługiwania się gramofonem poprzez tworzenie scratchy czy też tzw. beat jugglingów (techniki żonglerki bitem) na płycie winylowej. Taką to niecodzienną stylistykę otrzymaliśmy na krążku „Out Of Fade” autorstwa Steve Nash & Turntable Orchestra. Cała płyta to połączenie dwóch światów: muzyki klasycznej i popularnej (w tym gramofonów obsługiwanych przed DJ-a). Steve Nash, absolwent Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi  mający na swym koncie ma wiele sukcesów zarówno jako klasyczny pianista, producent oraz DJ, w zaprezentowanym materiale odpowiedzialny był za partie fortepianu, padów perkusyjnych i syntezatorów. Jest on również pomysłodawcą i koordynatorem całości. Pozostała praca wykonana została przez orkiestrę kameralną i 7 DJ-ów.

Pierwszym utworem jest „Mazurek” i ktoś, kto nie zdaje sobie sprawy z zastosowanych na płycie miksów gatunkowych mógłby przez chwilę pomyśleć, że jest to krążek stricte klasyczny. Po półtorej monity jednak zaczynają dziać się scratche i utwór zmienia wydźwięk o 180 stopni.

Zdaję sobie sprawę, że po takiej zmianie stylistycznej część ludzi wyłączy krążek, ja jednak słuchałem z zainteresowaniem dalej. Utwór numer 2, czyli „America” z gościnnym udziałem Joe Kickassa i Moo Latte jest już bardziej zbliżony do tradycyjnej formuły rapu. I szczerze mówiąc – nie jest porywający. „Epic” dostał swój tytuł nie bez powodu. Co tu się wyprawia w tym utworze! Zmiany tempa, dance’owa stylistyka, wstawki rodem z dubstepu – potencjalny imprezowy hit (tak, imprezowy hit na płycie z wykorzystaniem orkiestry kameralnej). „Karimuticz” zawiera elementy przywodzące na myśl muzykę filmową, przy czym z każdą minutą staje się coraz bardziej ciężki. Na krążku pojawiły się także dwie kolaboracje ze znanymi polskimi raperami – „Źródło” z Biszem oraz „Epicentrum”, w którym rapuje O.S.T.R. (utwór kończy album i jest najlepszym z dostępnych). Chociaż powtórzę: znajdą się osoby, dla których całość będzie niestrawna – dla mnie to ciekawy projekt. Króciutkie „Celebration” to festiwal scratchy i skitów, z delikatnym podkładem nadanym przez orkiestrę, a drapieżna „Fuga” byłby zdecydowanie lepszym utworem, gdyby nie druga połowa, która jawi się zupełnie bez klimatu.

Jest to ciekawy eksperyment. Czegoś jednak zabrakło, aby móc odtrąbić sukces, a całość nazwać rewolucyjną. Krążek zdecydowanie bardziej spodoba się wielbicielom rapu, gdyż muzyki klasycznej nie ma na „Out Of Fade” za dużo.

1. Mazurek  
2. America
3. Epic  
4. Karimuticz
5. Źródło  
6. Celebration
7. Fuga  
8. Summertime
9. Epicentrum

Komentarze: