Nasza recenzja

Truth Is a Beautiful Thing

Operowe zaśpiewy, melodie wzniosłe, ale popowe, domieszka elektroniki, raz na jakiś czas zdarzy się jakiś bardziej nośny beat poprockowy - czyli London Grammar w całej swojej okazałości dają nam swój drugi album.

Jeśli ta nazwa nic wam nie mówi, to już służę pomocą. London Grammar to powstałe zaledwie 5 lat temu w Anglii trio, które w 2013 roku zwróciło na siebie uwagę debiutanckim albumem "If You Wait", na którym grupa śmiało łączyła brzmienia trip-hopowe z indie-popem i wysokimi, charakterystycznymi tonami wokalnymi. Wydany w tym roku "Truth Is A Beautiful Thing" jest drugim krążkiem grupy. I jeśli macie spore pokłady cierpliwości i lubicie klasykę trip-hopu, to polecam wam posłuchać.

Bo jest to płyta, która słuchacza wystawia na próbę. Grupa od samego początku, czyli leniwie rozkręcającego się "Rooting For You" pełnego żywych smyczków, mówi nam "damy wam piękne dźwięki, tylko się skupcie". Inaczej następne "Big Picture" będziemy chcieli przeskoczyć po minucie nie usłysząc końcówki pełnej"kolorowego" (przepraszam, lepszego określenia nie mogłem na to wymyślić) beatu. Grupa nas tak zwodzi na tym albumie niemal co piosenka - chociażby w "Non Believer" którym czekamy na mocniejsze łupnięcie, a tymczasem lecimy na jednym patencie. Ale za to jak bardzo chwytliwym. Jeszcze mocniej się do słuchacza przykuje Everyone Else", gdzie wokal Hannah Reid niezwykle piękne współgra z bębnami i basowym riffem.

Jednak kilka rzeczy - moim zdaniem - tutaj nie wyszło. Prostota na jednym z pierwszych utworów - "Wild Eyed" - brzmi aż za wymuszenie, w opozycji do podbitego refrenu. Rozczarowuje też końcówka albumu. "Who Am I" zostawia nas z poczuciem, że nic się tam nie zadziało, tak jak "Bones of Ribbon". Te dwa utwory wręcz potrafią zniechęcić do dalszego słuchania... a szkoda, bo "Leave The War With Me" i finalny utwór tytułowy to znowu to London Grammar wodzące słuchacza za nos - chwytliwe i popowe.

Reasumując - jest to album, do którego trudno się określić od razu, bo też nie da się go od razu posłuchać. Wyłączcie telefon, odetnijcie się od otoczenia i dopiero wtedy go włączcie. Inaczej nijak nie będziecie go słuchać, a jedynie słyszeć.

Komentarze: