Nasza recenzja

Lazy On Purpose

  Sześć długich lat przyszło nam czekać na kolejną fonograficzną odsłonę twórczości niezwykle intrygującej formacji Letters From Silence. Formacji, która po bardzo ciepło przyjętym debiucie płytowym z 2011 roku  pt. "No Plain Shortcuts", zniknęła z oczu szerszej publiczności, przeszła ważne zmiany personalne, a następnie skupiła się na pracy nad nowym albumem. Albumem noszącym tytuł "Lazy On Purpose" i oferującym sobą zestaw 9 intrygujących, klimatycznych i bardzo przyjemnych kompozycji spod znaku rocka, folku, a momentami nawet i zadziornego punku.

Wawrzyniec Dąbrowski (wokal, gitara akustyczna), Maciej Bąk (gitara, klawisze), Filip Jurczyszyn (bas, drugi wokal) i Rudzi Wallace (perkusja) powrócili tym albumem w niezwykle wyrafinowanym, wysmakowanym i dojrzałym stylu, nie koncentrując się tylko i wyłącznie na jednej twarzy rocka, ale ukazując jego wszelkie oblicza. Przede wszystkim jest tu bardzo gitarowo, w tym również i akustycznie, co z kolei przekłada się na wyjątkowy i niezwykle folkowy klimat tej płyty. Nie brakuje tu przy tym jednak i ostrzejszych dźwięków, zarówno w postaci świetnych gitar i ich świetnych solówek, jak i mocnych bębnów. Całości dopełnia metafizyczne brzmienie klawiszy, jak i rytmiczny i  zawsze trafiający w punkt bas. Efektem owej instrumentalnej i warsztatowej kompilacji tych artystów i ich pracy są bardzo ciekawe, świetnie zaaranżowane, przebojowe i nade wszystko dość zróżnicowane kawałki, oferujące zarówno duszne i wysublimowane ballady rockowe, jak i energiczne, mocne i głośne utwory porywające nasze ciała do rockowego tańca.

Muzykę dopełnia tu wokal Wawrzyńca Dąbrowskiego, jak i również wspomagającego go w tym dziele Filipa Jurczyszyna. Jednak to Wawrzyniec odgrywa tu pierwsze wokalne skrzypce..., i trzeba powiedzieć że robi on to naprawdę bardzo dobrze. To przyjemny, wyrazisty, nieco zachrypnięty głos, który idealnie sprawdza się w tym rockowym repertuarze, jak i też niesie sobą moc wielkich emocji, co zawsze ma wielkie znaczenie. Emocji ubranych w anglojęzyczne słowa, opisujące ludzkie przemyślenia, refleksje i obserwacje na temat naszego szaleńczo pędzącego gdzieś bez celu życia, w którym to pędzie zapominamy często o tym, co jest i co powinno być naprawdę najważniejsze. I tak, można określić te płytę mianem melancholijnej, co w przypadku ambitnej muzyki rockowej zawsze daje jak najlepszy i najciekawszy efekt...

Na płycie tej znajdziemy 9 świetnych utworów, które to otwierają przed nami bramy do bardzo intrygującego, rockowego i emocjonalnego świata dźwięków i muzyki...

"SUITCASE HOME" - otwierający album kawałek utrzymany w bardzo dusznym, enigmatycznym i psychodelicznym klimacie, głównie za sprawą świetnych bębnów i rytmicznego basu, jak i też lekko znudzonego wokalu Wawrzyńca. Stary, klasyczny, zawsze dobrze brzmiący rock!

"BUKOWSKI" - mocne, energiczne i głośne rockowe uderzenie od pierwszych dźwięków, które nie słabną aż do samego końca. Prym wiodą tu genialne gitary i ich piękne solówki, choć i pozostałe instrumenty nie ustępuje im kroku na tym polu. Do tego świetny wokal i chwytliwy refren - czegóż chcieć więcej?

"TALKING TO MYSELF" - świetnie zaaranżowany, doskonale zagrany i przepełniony wielkimi emocjami około balladowy, rockowy kawałek z domieszką folku, którego słuchanie przywodzi na myśl dobre, stare granie gdzieś z upalnego południa Stanów Zjednoczonych...

"SCIENCE-FICTION HAZE" - bardzo przyjemny, gitarowy i przebojowy utwór, rozpoczynający się w iście balladowym i songwriterskim stylu, by następnie przejść do pełnowymiarowego grania ze świetnymi gitarami i bębnami na czele, jak i też doskonałym wokalem i  bardzo łatwo wpadającym w ucho refrenem.

"FUSS IN FOYER" - intrygujący, dość zaskakujący swoją formą i aranżacją utwór, w którym prym wiedzie rozpędzająca się i bardzo rytmiczna perkusja oraz wtórujące jej w drugiej części rozbrzmiewania tego kawałka, gitary. Efekt - świetny, nieoczywisty i bardzo inteligentny w swej formie kawałek dobrego, rockowego grania.

"RESTIVE SOUL" - klasyczny, ciekawy, bardzo dobrze i czysto brzmiący utwór z gitarą na pierwszym planie, jak i też świetnymi męskimi chórkami w tle. Ciekawa aranżacja, dobry wokal i mocno przebojowy charakter kompozycji.

"DOIN' NOTHING" - to jedna z najbardziej energicznych, żywiołowych i także tanecznych propozycji na tym albumie, porywająca swoim świetnym rytmem, nieoczywistymi i zaskakującymi zmianami tempa i muzycznej formy, oraz przyjemnym refrenem.

"RAVEN WITHOUT WINGS" - klimatyczna, emocjonalna, zaskakująca swoją końcową fazą gitarowa ballada akustyczna, której słuchanie nas odpręża, relaksuje, wyłącza z całego świata na zewnątrz... Świetny numer, w mej ocenie jeden z najlepszych na całej płycie!

"DYLAN'S DOG" - świetny, klimatyczny, spokojny i przepełniony wielkimi emocjami spod znaku tych bardziej pozytywnych kawałek, opatrzony ciekawym brzmieniem muzycznym, jak i też intrygującą warstwą tekstową o pewnym wyjątkowym psie...:)

Najnowszy album formacji Letters From Silence oferuje sobą pokaźną porcję dobrego, dojrzałego, inteligentnego i przyjemnego rockowego grania. To świetne kompozycje, doskonały warsztat instrumentalno-wokalny i niepowtarzalny klimat, jaki to odnajdujemy na płycie "Lazy On Purpose". I chyba warto było czekać tych długich kilka lat na to, by oto teraz móc podziwiać tak dojrzałą, inteligentną i przyjemnie brzmiącą rockową twórczość tego zespołu, który ma po prostu bardzo ciekawy pomysł na swoją muzykę. Polecam tę płytę wszystkim miłośnikom dobrego rocka w naszym rodzimym wydaniu, gdyż na pewno będą oni w pełni usatysfakcjonowani tym albumem.

Lista utworów:

1.Suitcase Home
2.Bukowski
3.Talking To Myself
4.Science-Fiction Haze
5.Fuss In Foyer
6.Restive Soul
7.Doin' Nothing
8.Raven Without Wings
9.Dylan's Dog

Komentarze: