Nasza recenzja

Slaves Of Apocalypse

Wybuchowa mieszanina młodości z doświadczeniem nabytym jeszcze w latach 80 – tych właśnie eksplodowała. Warszawska kapela Hellhaim dwa lata po wydaniu EPki „In The Dead Of The Night” wraca z debiutanckim, pełnym albumem „Slaves Of Apocalypse”. Hellhaim jest tworem, który nie powstał przypadkowo, a jego korzeni należy się doszukiwać już przed trzydziestoma laty, kiedy to Albert Żółtowski i Piotr Konicki zakładali zespół X-Ray ewoluujący następnie wraz z zmianą stylu grania na Alioth i Holocaust. Jak przyznają muzycy, ich główne inspiracje związane są z szeroko rozumianym heavy metalem spod znaku Judas Priest, Black Sabbath, czy Accept. Przyjrzyjmy się zatem czy pierwsza studyjna płyta udźwignie ciężar oczekiwań jakie skierowane są w stronę zespołu.

Wprowadzeniem do szalonej jazdy bez trzymanki jest dwuminutowe intro „The Vortex Trials”, które skutecznie utrzymuje słuchacza w napięciu i niepewności przed tym co będzie go czekało w kolejnych utworach. Wraz z „Decimator” rozpoczyna się prawdziwe metalowe uderzenie.

Zaprezentowane utwory charakteryzują się bardzo rozbudowanymi, rasowymi solówkami gitarowymi, a także wyrazistym i melodyjnym głosem wokalisty. Zaskakujące jest również to, że wspomniana melodyjność urozmaicona jest niskim, gardłowym, growlowym rykiem… Umiejętność panowania nad głosem, przechodzenia pomiędzy różnymi tonacjami, czystym brzmieniem, a growlem stawia Mateusza Drzewicza wśród najbardziej perspektywicznych, młodych, polskich wokalistów. Choć zdecydowana większość utworów grana jest ogromnym tempem, bez chwili wytchnienia, to znajdziemy także nieco wolniejsze, walcowate brzmienia, które najbardziej słyszalne są w charakterystycznym, zapadającym w pamięci „Eclipse”. Po pierwszym przesłuchaniu krążka miałem pewne wątpliwości co do umieszczenia na szóstej pozycji, w większości instrumentalnego „Golgotha”, który jak się jednak okazuje jest swoistym przerywnikiem, dającym słuchaczowi możliwość zebrania swoich myśli, przed ostatnimi trzema ostrymi utworami – dodatkowo podobnie ja otwierające album intro utrzymuje nastrój napięcia i jest ciszą przed burzą która nastąpi za kilkanaście sekund.

Zadziorny heavy metal z elementami innych stylów takich, jak: death metal, czy thrash metal, a to wszystko utrzymane na najwyższym, nie boję się użyć tego słowa – światowym poziomie. Metal jest naszym muzycznym towarem eksportowym, co do tego nie powinno być wątpliwości, teraz do tego grona należy zaliczyć również Hellhaim. Oby tylko odpowiednie osoby potrafiły wykorzystać ten potencjał, tworząc szerokie drogi dotarcia do nowych fanów  w Polsce i na świecie.

Lista utworów
1. The Vortex Trials
2. Decimator
3. Slaves Of Apocalypse
4. Lawless
5. Blackjack
6. Golgotha
7. Anneliese (The Exorcist)
8. Eclipse
9. Ghost Of Salem

Komentarze: