Nasza recenzja

Fifth Harmony

Wbrew osądom niektórych miłośników muzyki, moda na wokalne girlsbandy nie przemija! Najlepszym dowodem na potwierdzenie tych słów jest popularność amerykańskiej formacji Fifth Harmony, której to najnowszy album pod wielce zaskakującym tytułem -"Fifth Harmony", bije za Oceanem rekordy sprzedaży. Czy słusznie..? O tym postaram się opowiedzieć w poniższej recenzji.

Nowy album Fifth Harmony, to na swój sposób także nowy etap w działalności tego bandu. Etap, rozpoczęty z konieczności po opuszczeniu zespołu przez Camilę Cabello, która zdecydowała się na solową karierę. Tym samym pozostałe cztery panie - Normani Kordei, Ally Brooke, Dinah Jane i Lauren Jauregui stanęły przed trudnym wyborem zakończenia działalności Fifth Harmony, bądź też kontynuowania jej w okrojonym składzie. Co ciekawe, wbrew woli swojej wytwórni, dziewczęta zdecydowały się na tę drugą opcję, co okazało się decyzją ze wszech miar właściwą. Oto bowiem można powiedzieć, iż nowa płyta w dorobku tego girls bandu, to także nieco inne, w mej ocenie bardziej wysmakowane ścieżki muzyczne, jakie nam on oferuje swoją twórczością.

Album "Fifth Harmony" to z jednej strony to, co miliony słuchaczy uwielbia w twórczości tego bandu, czyli taneczny pop w bardzo efektownej, przebojowej i przepełnionej pozytywną energią  formie, z drugiej jednak także i pewne, być jeszcze nieco nieśmiałe, próby zmierzenia się z innymi muzycznymi klimatami, choćby z R'n'B na czele. Słychać to zarówno w warstwie muzycznej, skądinąd bardzo ciekawej, barwnej, zróżnicowanej i efektownej, co jest zasługą zaproszonych do współpracy gości z Skrillexem, Monsters and Strangerz, Sebastiane Kole i The Stereotypes na czele, jak i też w wokalu dziewcząt, które na tym albumie śpiewają w mej ocenie po prostu lepiej, ciekawiej, odważniej. Szczególnie można zauważyć to w indywidualnych popisach wokalnych tych artystek, które dysponują naprawdę bardzo dobrymi głosami. Całościowo jest przede wszystkim tanecznie, rytmicznie, wakacyjnie, choć i nie brakuje kilku bardziej stonowanych i refleksyjnych momentów.

Słów kilka warto poświęcić także warstwie tekstowej tej płyty, która to prezentuje się bardzo okazale. Co ważne, większość z tekstów zostało stworzonych tu przez same artystki z Fifth Harmony, co zawsze zasługuje na docenienie i zauważenie. Wracając jednak do samych tekstów, to naturalnie powieści o zabawie, radości, przyjemnym spędzaniu wolnego czasu w gronie przyjaciół i oczywiście miłości..., ale także i o amerykańskim stylu życia, pułapkach młodości oraz trudnych relacjach międzyludzkich. I co by nie powiedzieć, jest to jakaś forma ambitnego słowotwórstwa, zwłaszcza w kontekście girlsbandowej twórczości muzycznej.

Na albumie tym usłyszymy 10 kompozycji, wśród których to na szczególne wyróżnienie zasługuje w mej ocenie tych kilka utworów: taneczne, przebojowe, okraszone odrobiną orientu i świetnie zaaranżowane "Down"; kolejno utrzymane w klimatach i ciekawie poprowadzone pod kątem wokalnym "Make You Mad"; następnie kojące, przyjemne, lekkie i relaksujące swoim rytmem "Deliver"; dalej bardzo zmysłowe i osadzone w balladowym anturażu "Angel"; czy też wreszcie w mej ocenie najlepsze na całym albumie "Messy", będące świetnym pozycją spod znaku ambitnego popu...

Najnowszy album formacji Fifth Harmony prezentuje się bardzo dobrze, ciekawie i udanie, a na pewno nie gorzej od poprzednich dwóch płyt, tworzonych w pełnym składzie tego bandu. Tym samym wydawnictwo to udowadnia, iż Fifth Harmony może istnieć i tworzyć również bez udziału Camili Cabello, w co wielu nie wierzyło. Sam album oferuje sobą zestaw 10 przebojowych, tanecznych, ciekawie zaaranżowanych pod kątem muzycznym i dobrze zaśpiewanych utworów, które z pewnością zachwycą wszystkich fanów tego zespołu. Jak zatem widać, moda i apetyt na girls bandy nie słabnie!

Lista utworów:

1. Down (featuring Gucci Mane)
2. He Like That
3. Sauced Up
4. Make You Mad
5. Deliver
6. Lonely Night
7. Don't Say You Love Me
8. Angel
9. Messy
10. Bridges

Komentarze: