Nasza recenzja

Hearts that strain

Najnowszy album brytyjskiego muzyka Jakea Bugga to „Hearts that strain”.  Jest to jego czwarta studyjna płyta.  Premiera albumu miała miejsce 1 września 2017 roku nakładem wytwórni Virgin Emi Records oraz Universal.

Jake Bugg to artysta nietuzinkowy z kilku powodów. Mimo młodego wieku (ur. 1994) na swoim koncie ma już 4 albumy studyjne, występy na wielu największych festiwalach na całym świecie oraz co najważniejsze płyty nagrywa... w zupełnym oderwaniu od rzeczywistości. Bo jak inaczej nazwać tworzenie muzyki w zupełnie niewspółczesnym stylu, mocno inspirując się latami 60. i 70. ubiegłego stulecia...

Warto zwrócić tutaj uwagę przede wszystkim na wokal artysty oraz wprowadzenie zupełnie nowego jak na niego instrumentarium. Wokalnie jest to płyta bardzo dobra, barwowo nie ma się do czego przyczepić, a nawet jest się czym zachwycić (chociażby piosenka „Indigo Blue”). Jeśli chodzi zaś o wspomniany wcześniej aranż, moim zdaniem artysta podąża odpowiednią ścieżką. Obecność smyczków, pianina czy dęciaków wyszła, według mnie, temu albumowi na dobre.

Podsumowując „Hearts that strain” to album, którego słucha się dobrze i przede wszystkim słuchacz się nie nudzi. Nie czeka się z utęsknieniem na jego koniec, a co więcej po drodze możemy natknąć się na kilka mocnych momentów.

Zauważyć należy w tym kontekście przede wszystkim mroczny klimat w tytułowym „Hearts that strain”, interesujące brzmienie wokali w "Waiting", czy ciekawy aranż w „How Soon The Dawn”. Natomiast na koncertach, według mnie furorę będzie robiła piosenka "Bigger Lover".
Jako najlepszy kawałek na całym krążku wskazuję "Waiting", a jako najsłabszy „Burn Alone”.

Lista utworów:
1. „How Soon The Dawn”
2. „Southern Rain”
3. „In The Event Of My Demise”
4. „This Time”
5. „Waiting”
6. „Man On The Stage”
7. „Hearts That Strain”
8. „Burn Alone”
9. „Indigo Blue”
10.  „Bigger Lover”
11.  „Every Colour In The World”

Komentarze: