Nasza recenzja

Discordia (Deluxe Edition)

Najbardziej oryginalna artystka młodego pokolenia na polskiej scenie muzycznej - to oczywiście Natalia Nykiel. To właśnie ta młoda i niezwykle utalentowana dziewczyna przywróciła polskiej publiczności wiarę, szacunek i sympatię dla muzyki tanecznej w nowoczesnym, ambitnym i nietuzinkowym wydaniu. Taki był debiutancki album Natalii pt. "Lupus Electro", który zrobił wielką furorę na polskim rynku płytowym. Dziś oto mamy okazję poznać drugą odsłonę twórczości tej artystki - album pt. "Discordia", oferujący sobą zestaw 11 (w wersji płytowej de luxe 14) intrygujących kompozycji spod znaku muzyki dance, popu i house. Przyjrzyjmy się zatem tej płycie z nieco bliższej strony...

Debiutancki album Natalii Nykiel cechowała przede wszystkim wielka odwaga, niekonwencjonalność i otwarcie na nowoczesne trendy muzyczne. Nie inaczej jest także i w przypadku tej oto płyty, w której to artystka ta wydaje się dokonywać jeszcze większego eksperymentu twórczego, opierając ów materiał na bardzo intrygującym połączeniu elektroniki, syntezatorów i bardzo rozciągniętych bitów, z równie niekonwencjonalnymi liniami melodycznymi, odważnym wokalem i wyrazistymi tekstami. I choć znajdziemy na tej płycie kilka bardzo przebojowych, popowych i lekkich pozycji, to jednak zdecydowaną większość tworzą tu numery z pogranicza techno, house i muzyki dance, co automatycznie czyni ten album o wiele bardziej żywiołowym, tanecznym i ekspresyjnym, aniżeli miało to miejsce w przypadku debiutu.  Za kompozycje te oraz ich efektowne aranżacje odpowiada tu Natalia i producent tego albumu - Michał Fox Król, którzy to wspólnie stworzyli pokaźną porcję przebojowej, ale też i bardzo wyrafinowanej gatunkowo muzyki.

  Różnorodność tego albumu jest po części także zasługą wybitnych gości, jacy to brali udział w jego tworzeniu. Wystarczy wspomnieć tu choćby takie postacie jak Maria Peszek, Julia Marcel, Dawid Podsiadło, czy też Kamil Durski, by mniej więcej wiedzieć z jakimi klimatami, zarówno względem warstwy tekstowej jak i muzycznej, mamy tu do czynienia. Przede wszystkim jednak są to wybitni i chyba też najlepsi w tej chwili tekściarze w naszym kraju, którzy wspólnie z Natalią Nykiel zadbali tu o to, by album ten wypełniały piękne, intrygujące, ale także i przepełnione wielkimi emocjami opowieści o naszych czasach, niezgodzie z jego prawami i swoistym buncie wobec otaczającej nas rzeczywistości. I owszem, nie zawsze jest łatwo odnaleźć moc, siłę i znaczenie tych słów przy pierwszym odsłuchu i w otoczeniu tak wyrazistych dźwięków muzyki, ale już za którymś razem z kolei udaje się to nam w 100%. To jedna z tych płyt, której docenianie wymaga czasu, którego to naprawdę warto jest jej tu poświęcić...

Na tym tle bardzo ciekawie jawi się także wokal Natalii Nykiel, często niezwykle zaskakujący w swej formie. Otóż artystka ta radzi sobie świetnie zarówno w bardziej klasycznych propozycjach spod znaku tradycyjnej piosenki, jak i w zdecydowanie mocniej eksperymentalnych utworach w klimacie techno i house. To mocny, ale zarazem bardzo kobiecy w swej barwie i niosący wielkie emocje głos, którego słucha się przyjemnie i z wielkim zaintrygowaniem w każdej odsłonie. Ponadto wydaje się, iż na tej płycie artystka ta pozwala sobie na znacznie większe eksperymenty wokalne, aniżeli miało to miejsce na debiutanckim albumie, co także zasługuje na docenienie.

Album "Discordia" to zestaw kilku potencjalnych hitów, jak i też pozycji przeznaczanych dla mniej powszechnego, ale za to bardziej wyrafinowanego muzyczne słuchacza. I tak wśród tej pierwszej grupy utworów warto wyróżnić tu szczególnie m.in.: energiczny, żywiołowy, oparty na wpadającym w ucho bicie i przebojowym refrenie numer pt. "Spokój"; następnie bardzo refleksyjną, stonowaną, choć także ze sporą domieszką elektroniki w tle i zrazem wspaniale zaśpiewaną balladę pt. "Post"; kolejno utrzymaną w podobnym klimacie i zawierającą piękny tekst piosenkę pt. "Pokój 5"; dalej -  dostępną jedynie w wersji deluxe tego albumu  - świetnie zaaranżowaną kompozycję pt. "Odbicie"; czy też wieńczącą tę płytę piosenkę pt. "The Lovers", ze świetnym, wzniosłym i zapadającym w pamięci anglojęzycznym refrenem.

Jeśli zaś chodzi o porcję nieco większych eksperymentów na tym krążku, to tu trzeba wskazać z pewnością na bardzo energiczną, rytmiczną, zmienną w swym charakterze i na wskroś klubową kompozycję pt. "Fala"; kolejno na bardzo klimatyczną, wypełnioną rytmem i elektronicznym bitem propozycję pt. "Total błękit"; dalej pędzący z zawrotną prędkością, zarówno w kontekście muzycznym, jak i wokalnym, utwór pt. "Kokosanki"; czy też przebojowe, ale jednak ocierające się o klimaty techno "Odbicie", skądinąd będące w mej ocenie jednym z najlepszych kawałków na tym albumie.

Druga odsłona fonograficznej twórczości Natalii Nykiel, stanowi w mej ocenie olbrzymi krok naprzód tej artystki. To płyta zdecydowanie bardziej dojrzała, ambitna, wyrafinowana, jak i też ukazująca nieco inną twarz tej młodej wokalistki, która wciąż poszukuje i nie zamyka się na nowe wyzwania twórcze. Jednocześnie jednak nie odcina się ona również także od przebojowej strony swojej muzyki, która przyniosła jej tak wielki sukces i popularność przed dwoma laty, oferując także i tym razem kilka świetnych piosenek, które z pewnością będą królować na antenach polskich rozgłośni radiowych. I chyba można pokusić się tu o stwierdzenie, że płyta "Discordia" stanowi idealny złoty środek pomiędzy przebojowym popem, a elektroniczną muzyką spod znaku house i techno, czyli to, w czym Natalia Nykiel czuje się najlepiej. Intrygujący, nieoczywisty i zaskakujący album - polecam!

Lista utworów:

1. Fala
2. Przeddzień
3. Spokój
4. Riki tiki
5. Total błękit
6. Post
7. Kokosanki
8. I’m fine
9. Stamina
10. Pokój 5
11. Give Me Some More
12. Odbicie
13. Nadmiar
14. The Lovers

Komentarze: