Nasza recenzja

Lubię gadać z Leonardem

Najnowszy krążek polskiego wokalisty Marcina Stycznia nosi tytuł „Lubię gadać z Leonardem”. Premiera albumu odbyła się 7 listopada 2017 roku nakładem SM-ART.

Album „Lubię gadać z Leonardem” to zbiór jedenastu piosenek Leonarda Cohena  z jego trzech ostatnich płyt, w interpretacji i z polskimi tekstami wokalisty Marcina Stycznia. Pisząc o tej płycie, na pewno trzeba wspomnieć, że jest to bardzo klimatyczny materiał, który z łatwością przenosi słuchacza w mroczny świat muzyki kanadyjskiego barda Leonarda Cohena.

Po pierwsze i najważniejsze niski wokal Stycznia brzmi przede wszystkim dźwięczniej, ale też cieplej i nieco jaśniej niż to do czego przyzwyczaił nas Cohen w swojej twórczości. I według mnie właśnie przez to zaproponowane przez Marcina Stycznia interpretacje utworów Leonarda Cohena straciły wiele czaru i uroku w porównaniu do swoich pierwowzorów. Jednak nie ma się czemu dziwić. Marcin jest przecież dwa razy młodszy niż jego Mistrz, kiedy nagrywał piosenki, które on wziął na swój warsztat.

Po drugie należy zauważyć, że teksty autorstwa Marcina Stycznia w pełni oddają charakter muzycznej twórczości Leonarda Cohena. Wystarczy  posłuchać np. kompozycji „Tylko w moim mroku” czy „Nie biorę nic”, aby dostrzec kunszt autora tych tekstów. Tekstów, które od pierwszego do ostatniego słowa, mam wrażenie, zostały przemyślane i doskonale dobrane. I chociażby dlatego powinniście przesłuchać ten album.

Po trzecie uważam, że polski artysta uchwycił w swoich interpretacjach piosenek Cohena niezwykle istotną kwestię. Tak jak w przypadku oryginalnych kompozycji zaskakujący jest zwłaszcza aranż właściwie każdej kompozycji na tym albumie. Od pierwszej do ostatniej piosenki „siedzimy po uszy” w pełnych mroku dźwiękach składających się na poszczególne utwory. Cała aura tego krążka przenosi słuchacza na mgliste uliczki jakiegoś kanadyjskiego miasta.

Nie sposób też nie wspomnieć o kilku mocnych akcentach, które sprawią, że z pewnością nie poprzestaniecie na jednym przesłuchaniu tego wydawnictwa. Wskazałbym tutaj przede wszystkim świetny aranż w „Weź swój ster”, interesujący wokal w „Ciemność” czy przepiękny tekst w „Lepszą droga pójść”.

Myślę, że tym albumem Marcin Styczeń wyrasta na jednego z największych bardów na polskiej scenie muzycznej. Już od dziś będę czekał na jego kolejne muzyczne dokonania.

Lista utworów:
1. „Idę tam”
2. „Ciemność”
3. „No i co”
4. „Nie biorę nic”
5. „Prawie jak ten blues”
6. „Amen”
7. „Lepszą drogą pójść”
8. „Tylko w moim mroku”
9. „Weź swój ster”
10. „Każesz mi śpiewać”
11. „Przyjdź, uzdrów”
12. „Idę tam - live”

Komentarze: