Nasza recenzja

Dick4Dick is a Woo!Man

Jeśli szukamy największej ekstrawagancji na polskiej scenie muzycznej, to bez wątpienia należy wskazać na gdańską formację Dick4Dick! Formację, specjalizującej się w tworzeniu wielowymiarowej i niezwykle różnorodnej muzyki spod znaku rocka, popu i elektroniki, objawiającej się ową ekstrawagancją tak w aranżacjach, tekstach, jak i spektakularnych występach na żywo. Nie inaczej jest również i z najnowszym - siódmym już albumem w dorobku tego zespołu, czyli płytą pt. "Dick4Dick is a Woo!Man", oferującego sobą pokaźną dawkę kobiecego pierwiastka twórczego...

Jak wskazuje sam tytuł tego wydawnictwa, tak stanowi on efekt interesującej kooperacji panów z Dick4Dick, z najbardziej intrygującymi wokalistkami młodego pokolenia na polskiej scenie muzycznej. Natalia Nykiel, Justyna Chowaniak, Julita Zielińska, Marsija, Ania Ołdak, Woska i Halszka Sokolnicka - to te znakomite artystki dopełniają swoimi świetnymi głosami muzycznych kompozycji Dicków, jak zawsze opartych w głównej mierze na elektronice, długich syntetycznych dźwiękach, ciekawych bitach, licznych samplach, jak i przede wszystkim wszelkich możliwych eksperymentach aranżacyjnych, co jest już swoistym znakiem rozpoznawczym tego bandu. Muzycznie rzecz prezentuje się bardzo electropunkowo, a przy tym niezwykle przebojowo, momentami nawet i tanecznie, jak i też dość równo pod względem jakości zawartych tu kawałków, choć oczywiście kilka z nich wznosi się wyraźnie ponad resztę.

Zaproszenie - po raz pierwszy w historii zespołu, wokalistek do pracy nad tą płytą, wydaje się być jak najbardziej udanym pomysłem. Dzięki temu bowiem album ten jest z pewnością inny, różny, wnoszący pewien powiew świeżości w twórczość Dick4Dick. To wyjątkowe artystki, dysponujące wielkim talentem, doskonałym warsztatem i bardzo odmiennymi głosami, co także tworzy ciekawą i zaskakującą całość. Wystarczy tu wspomnieć choćby o Justynie Chowaniak, czy też nie słyszanej od dawna Marsiji, które to zaskakują nas na tej płycie chyba w największym stopniu. I choć głównie partie wokalne należą tu do kobiet, to momentami wspiera ich w tej mierze Bunio, co także tworzy ciekawe i bardzo przyjemnie brzmienie. 

Jak miało to miejsce na każdym z poprzednich krążków Dick4Dick, tak i tym razem płytę tę cechują odważne i kontrowersyjne teksty, zarówno w swojej formie, jak i znaczeniu słownym. Przy czym warto tu zaznaczyć, iż nie są to już teksty z pierwszy płyt, traktujące o rzeczach mało ważnych, lecz dotykające spraw naprawdę istotnych, trudnych, nierzadko dość gorzkich w swym wymiarze. I widać tu swoistą dojrzałość, być może nawet i pewne wyciszenie, które w mej ocenie wiąże się z gościnnym udziałem pań w tym projekcie, którym to nie przystoi przecież używać raz po raz słów uznawanych powszechnie za nie do końca parlamentarne. I chyba można pokusić się o stwierdzenie, iż pod względem tekstowym jest to najlepsza płyta w całym dotychczasowym dorobku Dicków.

Wracając do wspominanych powyżej utworów wybijających się ponad resztę..., to z pewnością trzeba zaliczyć do tego grona te oto kompozycje: otwierające płytę, niezwykle klimatyczne, wspaniale zaaranżowane i bardzo zmienne gatunkowo "First Moon Landing" ze znakomitym wokalem Natalii Nykiel; kolejno bardzo eksperymentalne pod względem brzmieniowym i  przypominające stare dokonania Dick4Dick "Bunga Bunga", z intrygującym i wielce zaskakującym wokalem Jucho; dalej bardzo lekkie, łagodne, przyjemne i ze wszech miar popowe "Galaxy" z udziałem Julity Zielińskiej; następnie stonowane, przyjemnie zaaranżowane, niezwykle melodyjne i fajnie brzmiące wokalnie (duet Bunia i Woski) "More"; czy też wreszcie moje ulubione, niezwykle przebojowe, zaaranżowane na muzyczny styl electro lat 80-tych "I Can't Be You", z cudownym gościnnym udziałem Marsiji...

Najnowszy album formacji Dick4Dick prezentuje się bardzo udanie, dojrzale, a przy tym i dość zaskakująco. Połączenie męskiej błazenady z kobiecą subtelnością udało się tu w 100%, przekładając na zestaw kilkunastu bardzo przyjemnych utworów, które z jednej strony oscylują wciąż w muzycznych klimatach D4D, z drugiej jednak otwierają nowe i nie mniej intrygujące ścieżki twórcze bandu. Co by jednak nie powiedzieć, siła i jakość tego albumu rozkłada się mniej więcej w proporcjach 40:60 na rzecz pań tu śpiewających..., i to właśnie dla nich polecam przede wszystkim zaopatrzenie się w płytę "Dick4Dick is a Woo!Man".

Lista utworów:

1. First Moon Landing
2. Bunga Bunga
3. Dick4Dick Is A Woo!Man
4. Galaxy
5. Love Theory
6. More
7. I Can't Be You
8. Down To The Bottom
9. Underworld

Komentarze: