Nasza recenzja

To mi nie

Debiutancka Ep-ka polskiej wokalistki Kingi Miśkiewicz nosi tytuł „To mi nie”. Premiera wydawnictwa miała miejsce 24 października 2017 roku.

Choć Ep-ka „To mi nie” Kingi Miśkiewicz zawiera tylko cztery utwory, to jednak w zupełności wystarczająca ilość, aby uświadomić sobie kilka kwestii: wokalnie jest świetnie, muzycznie dobrze, wartwa tekstowa niestety musi zostać dopracowana. A teraz do rzeczy.

Wokal Kingi zachwyca tutaj w co najmniej kilku momentach. Wystarczy przesłuchać dwa pierwsze kawałki: „Mów do mnie w tle” i „Nie lubię kobiet”, żeby stwierdzić, że ta artystka nie z jednego muzycznego pieca chleb jadła. Świadczą o tym chociażby genialne w jej wykonaniu przejścia z niskich do wysokich tonów. Bardzo mi się to podoba. Warto zwrócić na to uwagę.

Aranż utrzymany na Ep-ce Miśkiewicz ma kilka defektów, ale jako całość nie nudzi. Producent nie uciekł tutaj daleko od tego, do czego zostali przyzwyczajeni fani jej dokonań w muzyce duetu Furia Futrzaków, w którym artystka występuje już kilka lat. Mieszają się tutaj niemiłosiernie pop, jazz i elektronika, ale bez zaskakujących akcentów, na które czekałem. Niestety na próżno.

Najgorzej wypada na tym wydawnictwie warstwa tekstowa. Frazy typu: „Ten syf, który tu masz, nim znów przyjdę, usuń ile się da, zyskasz w oczach…”  nie robią zbyt dobrego wrażenia. Myślę, że na pełnogrającej płycie artystka powinna postarać się o lepszą stronę tekstową, a płyta może okazać się naprawdę rewelacją na polskim rynku muzycznym.

Podsumowując za sprawą Ep-ki „To mi nie” można udzielić Kindze Miśkiewicz kredytu zaufania, który należy zweryfikować przy okazji jej długogrającego wydawnictwa. Ja będę czekał cierpliwie, a Wy? 

Lista utworów:
1. „Mów do mnie w tle”
2. „Nie lubię kobiet”
3. „Za mało”
4. „Pchli targ”

Komentarze: