Nasza recenzja

Medusa

Klasyczne połączenie rocka, bluesa i hard rocka w wydaniu najznamienitszych artystów polskiej sceny - oto najkrótsza i najtrafniejsza recenzja debiutanckiego albumu formacji Medusa pt. "Medusa"! Wystarczy tylko wymienić skład tego zespołu - Bartosz Wójcik, Jacek Krzaklewski, Mietek Jurecki, Ornette Stepien, Liam MacMhurri i Chris Junior, by zdać sobie w pełni sprawę z jak intrygującym projektem mamy tu do czynienia. Przyjrzyjmy się zatem nieco bliżej tej płycie i zawartej na niej porcji 10 utworów, którym to nie oprze się żaden miłośnik mocniejszego, rockowego brzmienia...

Klasyka, klasyka i raz jeszcze klasyka - oto co znajdziemy na tym albumie, oferującym sobą potężne uderzenie rockowo-blueswoej mieszkanki dźwięków, słów i emocji. Wyraziste gitary i ich genialne rozbudowane solówki, potężna moc bębnów, perfekcyjny i zawsze trafiający w punkt bas oraz bardzo charakterystyczny dla rockowego brzmienia sprzed lat anglojęzyczny wokal Liama MacMhurri'ego - wszystko to wypełnia nasze blisko 45-minutowe spotkanie z tą świetną, klimatyczną i bardzo przyjemną płytą, która to swoim rozmachem, aranżacyjną inteligencją i naturalnością udowadnia to, iż rock wciąż ma się dobrze!

Zespół Medusa, określany nie bez kozery mianem "Supergupy", zaoferował nam swoim debiutanckim albumem spełnienie marzeń każdego wiernego miłośnika hard rocka, ceniącego granie na żywo w najlepszym możliwym stylu. O ten nie było trudno, gdy w jednym miejscu zebrały się zarówno legendy polskiej sceny rockowej (znani z takich formacji jak Perfect, Oddział Zamknięty, Budka Suflera, Revolucja), jak i ich młodsi, ale nie mniej utalentowani koledzy po fachu. To intrygujące i nietuzinkowe aranżacje z jednej strony, z drugiej zaś energiczne przełożenie ich na język muzyki, dające autentyczne poczucie klimatu, ducha i energii rockowego grania z lat 70 i 80-tych ubiegłego wieku. W tym względzie warto słów kilka poświecić świetnemu, klasycznemu, odpowiednio zachrypniętemu głosowi Liama, który idealnie dopełnia swoim wokalem świetnej muzyki na tej płycie. Wszystko to wspólnie sprawia, iż albumu "Medusa" nie można nie polubić i nie pokochać, gdyż w przypadku takiej muzyki i takiej klasy jej wykonania, nie jest to możliwe.

Na płycie tej dominują w głównej mierze mocne, energiczne i bardzo żywiołowe kawałki, choć kilkukrotnie mamy okazję uświadczyć także łagodniejszej, rockowo-bluesowej porcji dźwięków. Przyjrzyjmy się zatem nieco bliżej temu, co oferuje nam ten krążek:

1.  "A Taste Of Things To Come" - otwierający album krótki utwór ze znakomitym gitarowymi solówkami i nie mniej barwną porcją perkusyjnego kunsztu w tle, idealnie wprowadzający nas w charakter całej płyty, jak i też znamionujący wielki talent artystów z Medusy.

2. "Medusa" - tytułowa, dość łagodna w swej formie kompozycja ze znakomitymi gitarami, rytmiczną perkusją i ciekawymi solówkami w końcówce, a do tego opatrzona bardzo przyjemnym i klimatycznym wokalem  Liama MacMhurri'ego.

3. "Dogs And Girlz" - bardzo przyjemny, przebojowy, mocny i nabierający tempa rockowy kawałek, w którym oprócz wokalu frontmana zespołu, słyszymy także intrygujące chórki wokalne pozostałych muzyków.

4. "Trouble" - kolejna porcja nieco łagodniejszych dźwięków, znamionująca kwintesencję i całe piękno rockowo-bluesowej ballady w starym stylu, gdzie to mocnemu i emocjonalnemu wokalowi towarzyszą pięknie dźwięki gitar...

5. "Dog soldier" - singlowy utwór na tej płycie, a co za tym idzie bardzo charakterny, klimatyczny, przeobrażający się ze spokojnego numeru w ostry kawałek numer, raz jeszcze oparty na genialnych gitarach i bardzo ekspresyjnie zaśpiewanym refrenie.

6. "Get Out Of Here" - potężne, energetyczne i bardzo żywiołowe uderzenie przyjemnego hard rockowego brzmienia, z mocnym refrenem na czele, jak i też głośnymi bębnami oraz ciężkimi gitarami w tle.

7. "You Gotta Know" - witająca nas pięknymi i łagodnymi gitarowymi dźwiękami kompozycja, nabierająca rockowej mocy wraz z kolejnymi sekundami swego rozbrzmiewania, ale przy tym zachowująca wciąż ową muzyczną lekkość, urozmaiconą dodatkowo świetnym i dość ostrym wokalem  Liama.

8. "Think It All Over" - klimatyczny, przebojowy, świetnie zaaranżowany i równie dobrze wykonany kawałek z ważnym tekstem, którego to słucha się z wielką przyjemnością, jak i też pozostaje on na długo w naszej pamięci.

9. "Little Lady" - zdecydowanie najmocniejszy, najostrzejszy i najgłośniejszy numer na całym albumie, zachwycający swoją energią i doskonałym warsztatem instrumentalnym, co słychać zwłaszcza w przypadku genialnych partii gitarowych!

10. "A Dreamless Wanderer" - wieńczący album utwór, który wita nas akustyczną delikatnością, po czym przechodzi w mocne, klasyczne rockowe granie z pięknymi gitarami i bębnami na czele, jak i też żywiołowym wokalem w tle.

Debiutancki album formacji Medusa oferuje nam sobą klasykę rockowego i hard rockowego grania na najwyższym możliwym poziomie, tak pod względem kompozycyjnym, aranżacyjnym, warsztatowym, jak i wokalnym. To muzyka z duszą, sercem i wielką gracją, jakiej to nie sposób tu nie docenić i nie dostrzec. I tak jak każdy wielki artysta, a za takich uważam członków tej formacji, musi choć raz w życiu stworzyć właśnie taką prawdziwą, naturalną i powracającą do korzeni muzyki płytę, tak każdy fan rocka musi docenić jej piękno i wielkość. Ja ze swej strony niniejszym to czynię, polecając jednocześnie znakomitą "Medusę" wszystkim miłośnikom rockowej muzyki w naszym kraju.

Lista utworów:

1. "A Taste Of Things To Come"
2. "Medusa"
3. "Dogs And Girlz"
4. "Trouble"
5. "Dog soldier"
6. "Get Out Of Here"
7. "You Gotta Know"
8. "Think It All Over"
9. "Little Lady"
10. "A Dreamless Wanderer"

Komentarze: