Nasza recenzja

Oldschool

Kuba Badach obecny jest na polskiej scenie muzycznej od kilkudziesięciu lat – znany jest głównie z zespołu Poluzjanci, ale także z współpracy z wieloma znakomitymi postaciami, wśród których wystarczy wymienić choćby: Kayah czy Roberta Jansona. Wydany przed ośmioma laty album „Obecny - Tribute to Andrzej Zaucha” mógł dawać nadzieję  by oczekiwać pierwszego solowego krążka artysty.

Jak się okazało z perspektywy czasu, ówczesne przypuszczenia były jak najbardziej słuszne, gdyż w pierwszych dniach października 2017 roku w sklepach muzycznych pojawił się debiutancki, solowy i w pełni autorski album Kuby Badacha „Oldschool”.

Choć po pierwszym zetknięciu się z tytułem można odnieść wrażenie, że zaprezentowane utwory będą odnosiły się do stylistyki z lat 60 – tych, czy 70 – tych, to zdaniem samego Badacha „Oldschool” jest „pewnym hasłem, odnoszącym się do sposobu pisania i aranżowania piosenek”. Tuż po wydaniu krążka, została do niego przyklejona łatka z napisem „ambitny pop” – stąd też podchodzimy do odsłuchiwania utworów z sporą dawką nadziei na kawał dobrej muzyki. Niestety ku mojemu zaskoczeniu początkowe utwory nie potwierdzają tych słów… Brzmiące dosyć banalnie „Życie”, „Będę z Tobą” i anglojęzyczny ”So Sorry” w którym Kuba Badach nie brzmi zbyt naturalnie i wyraziście powodują, że podekscytowanie z jakim mieliśmy do czynienia przed włączeniem odbiornika powoli lecz skutecznie w nas zanika. I w momencie kiedy narasta spore zniechęcenie, pojawiają się kolejne, zdecydowanie lepiej brzmiące utwory, które usystematyzowane zostały w sposób bliski stwierdzeniu, że „im dalej w las, tym lepiej”.

Po żywiołowym „Cześć”, bardzo różnorodnym, momentami brzmiącym wręcz dyskotekowo „Jestem Kimś”, przychodzi pora na utwór w którym po raz pierwszy usłyszymy rozbudowaną sekcję rytmiczną, z jazzującymi gitarami, całkiem przyjemnie brzmiącą sekcją rytmiczną i żywiołową, nastrojową solówką („Tonight”). Subtelny i klimatyczny nastrój utrzymuje także balladowy „Pada” w którym Kuba Badach pokazuje pełnię swoich umiejętności wokalnych, do których przyzwyczaił nas na przestrzeni tych wszystkich lat. Romantyczny „Gdyby nie Ty” w naturalny i emocjonalny sposób opowiada o bliskości drugiej osoby, która daje początek i koniec wszystkiemu co dzieje się w życiu nie tylko autora tekstu, ale myślę wszystkich nas – słuchaczy.

Muzycy postanowili także włączyć w swoje utwory elementy elektroniczne, czego przykładem jest „Pusto” – utwór dosyć zaskakujący, w którym naturalne dźwięki instrumentalne przenikają się z bardzo barwną elektroniką, która otrzymuje tu dużą ilość swobody. I na samym już końcu, kiedy nasze nastroje ponownie znacząco się polepszają prezentowane nam są cztery bardzo spójne, podobnie brzmiące utwory („Po drugiej stronie”, „Wracam do siebie”, „Chwile”, „Wall of Kindness”), które są kwintesencją piękna całego albumu i muzyki Kuby Badacha. Jazzowy akompaniament fortepianowy, delikatna perkusja będąca nieodłącznym elementem tych kompozycji, jak i wyrazisty, wzruszający i pociągający głos wokalisty – aż żal, że cały „Oldchool” nie brzmi tak jak kończące go utwory. Nie mniej dzięki tym kompozycjom, wpadki w postaci utworów z pierwszej części krążka zostają skutecznie tłumione i nie są dzięki temu aż tak wyraźne jak mogłoby się wydawać. Absolutnie polecam ten album!

Lista utworów
1. Życie
2. So Sorry
3. Będę z Tobą
4. Cześć
5. Jestem Kimś
6. Tonight
7. Pada
8. Gdyby nie Ty
9. Pusto
10. Po drugiej stronie
11. Wracam do siebie
12. Chwile
13. Wall of Kindness

Komentarze: