Nasza recenzja

Dwie dekady

O Mietallu Walusiu zrobiło się głośno kilka miesięcy temu, kiedy to – jako pierwszy rockowy muzyk z Polski – dostąpił zaszczytu w legendarnym studiu Abbey Road w Londynie, kojarzonym przede wszystkim jako miejsce powstawania płyt zespołu The Beatles. Mietall szykował właśnie utwory na swoją nową płytę, która miała uświetnić 20-lecie jego muzycznej działalności.

Od tamtych wydarzeń minęło kilka miesięcy i album, który ostatecznie otrzymał wiele mówiący tytuł „Dwie dekady”, wreszcie ujrzał światło dzienne. Na tym podwójnym krążku znalazło się łącznie 21 utworów, z których 19 to wybrane przez Mietalla piosenki, jakie stworzył na przestrzeni dwóch ostatnich dekad w ramach swoich rozlicznych projektów. Warto bowiem wiedzieć, że chociaż Waluś znany jest głównie jako lider grupy Negatyw, to współtworzył także inne zespoły, na czele z Lenny Valentino i Penny Lane, a ponadto okazjonalnie współpracował także z innymi uznanymi postaciami polskiej sceny muzycznej, takimi jak Muniek Staszczyk i Katarzyna Nosowska. Materiału na ten swoisty the best of zebrało się zatem sporo i Mietall musiał mieć niemały dylemat, jakie piosenki ostatecznie zamieścić na albumie.

Trzeba wszakże podkreślić, że artysta nie poszedł na łatwiznę i wszystkie zamieszczone na płycie utwory zostały na nowo zaaranżowane oraz nagrane. Niektóre z piosenek w nowych wersjach z pewnością zaskoczą niejednego fana twórczości Mietalla. Chociaż w ogólnym rozrachunku bardziej przypadła mi do gustu pierwsza płyta z „Dwóch dekad”, zawierająca z założenia bardziej energiczne, rockowe utwory, to jednak największe wrażenie wywarły na mnie zamykające tracklistę drugiego krążka utwory „Albinos” z repertuaru grupy Negatyw oraz „Złoty strzał”, pierwotnie nagrany przez Mietalla w ramach Penny Lane. Opisując zawartość drugiej płyty, sam artysta stwierdził, że znalazły się na niej kawałki nieco… poschizowane – nie wiem, czy to dobre określenie dla wszystkich piosenek zawartych na tym krążku, ale do tych dwóch pasuje, jak ulał! Inaczej się zresztą nie da opisać utworów, z których każdy trwa przynajmniej 10 minut i charakteryzuje się zmiennością nastroju niczym u osoby z rozdwojeniem jaźni. Myślę jednak, że w tym przypadku pokazują one po prostu złożoność muzycznej natury Mietalla, który nigdy nie ograniczał się do jednego stylu – i teraz też nie zamierza.

Z kolei dwa premierowe utwory, jakie znajdziemy na „Dwóch dekadach”, to „Nigdy nie chciałem twym kumplem być” oraz „Potrzebuję rewolucji”. Szczególnie interesujący jest ten drugi – energiczny, gitarowy kawałek z punkowym zacięciem, wybrany przez Mietalla na singiel promujący album. To właśnie ten kawałek powstał we wspomnianym na wstępie studiu Abbey Road. Wrażenie mogą robić personalia producentów, którzy współpracowali z Walusiem przy jego nagrywaniu – inżynier dźwięku Chris Bolster, z którego usług korzystali poprzednio choćby Ozzy Osbourne i Paul McCartney, oraz specjalista od masteringu Christian Wright, mający na koncie współpracę choćby z takimi zespołami, jak Radiohead czy Coldplay.

Można zatem powiedzieć, że nagrywając w Abbey Road Studios, Mietall Waluś znalazł się w prawdziwej elicie – i z całą pewnością zaszczyt ten nie spotkał go przypadkowo. Kto jak kto, ale ten wszechstronny muzyk na takie wyróżnienie niewątpliwie zasługiwał! Nie wierzycie? Posłuchajcie zatem „Dwóch dekad” i przekonajcie się sami!

Mietall Waluś – „Dwie dekady”
Premiera: 30 listopada 2017 r.
Wydawca: Kubica Production

Tracklista:

CD A

1. Potrzebuję rewolucji
2. Dziewczyny nie palcie marihuany
3. Zrobię wszystko tak jak chcę
4. Każdy ma słabsze dni
5. Ty i ja
6. Znikam
7. Alone
8. Mam to co chciałem
9. Amsterdam
10. Nigdy nie chciałem twoim kumplem być
11. Za ekranem odwagi
12. Jutro

CD B

1. Król – szczur
2. Chłopiec z Plasteliny
3. Dlaczego źle mi życzysz
4. Kałasz
5. Księżycowa podróż
6. Zazdrość
7. Dla taty
8. Albinos
9. Złoty strzał

Komentarze: