Nasza recenzja

Nieoczekiwane wzloty. Inscenizowane upadki

Z połączenia przyciągającego uwagę tytułu, solidnego, acz nieoczywistego rockowego grania, refleksyjnych tekstów i wypracowanego na koncertach warsztatu powstał znakomity, o dziwo pierwszy w dyskografii krążek zespołu Thrudy.

Łódzko-bełchatowska formacja Thrudy długo kazała czekać na swój debiutancki krążek, ale zdecydowanie było warto. Chociaż kapela intensywnie koncertowała (mając na koncie sukcesy, jakim była chociażby nagroda publiczności na Festiwalu w Jarocinie w 2013 roku), pierwszy długogrający longplay pojawił się dopiero po 10 latach od powstania bandu. Jednak zespołowi wyszło to na dobre, bowiem materiał zaprezentowany na Nieoczekiwanych wzlotach. Inscenizowanych upadkach jest dojrzały, przemyślany, ograny na setkach prób i po prostu naprawdę dobry.

Płytę otwiera utwór „Uderzając”, w którym słyszymy gwar ulicy i pojawiającą się w tle muzykę, która stopniowo wypiera odgłosy, by na końcu znów dać się nimi zdominować. Cały album odzwierciedla współczesną szkołę rocka w jej najlepszym wydaniu. To, co proponuje nam Thrudy, przywodzi na myśl twórczość zespołów Muchy, Komety, Normalsi, Pidżama Porno czy wczesny happysad. To niebanalne połączenie punk rocka z rockiem alternatywnym, ale na tym muzycy nie poprzestali i w całość wpletli mnóstwo niekonwencjonalnych rozwiązań.
Należy do nich chociażby motyw reggae’owy w utworach  „Głębiej”  i „Spacerując”, który to porusza temat samobójstwa. Kawałek ten odzwierciedla w ogóle tak charakterystyczne dla muzyki reggae ubieranie trudnych i poważnych treści w żywiołowe melodie. Przy powtarzanym wersie „Dlaczego nie umiałeś latać” pojawiają się elektroniczne wstawki, co z kolei odsyła nas do piosenki „Elektryczny Berlin”, w której wbrew tytułowi, pojawiają się chyba najwyraźniejsze wpływy punkowe. Ciekawie skonstruowana warstwa tekstowa, polegająca na wymienianiu kolejnych krajów europejskich, fajnie odnosi się do stolicy Niemiec jako bardzo intrygującego kulturalnie zakątka, w którym rozwinęła się i wybuchła świetnością scena elektroniczna, szczególnie scena techno.

Warto również zwrócić uwagę na skrzypce użyte w „Czerwonej szpilce”, przecież jest to instrument dość nietypowy dla cięższego grania. Spośród tracklisty wyróżniają się przebojowe „Zobacz” czy bardzo energetyczne i nieco buntownicze „Carva”. Do mnie trafia „Odzwyczaj”, głównie dzięki ładnym, kobiecym chórkom i niezłemu kontrastowi pomiędzy świetną partią gitary elektrycznej w refrenie, a ponownie zastosowanymi skrzypcami. Co znaczące, w twórczości Thrudy ważną rolę pełnią śpiewane po polsku teksty, co najlepiej odzwierciedla piosenka „USB”, poruszająca tak ważki dziś temat wpływu rozwijającej się technologii na życie człowieka.

Krążek zamyka chyba najbardziej znana kompozycja grupy, czyli „Ziemia Planeta Brudzi”, która podczas 8. Międzynarodowego Festiwalu Młodej Sztuki w Bełchatowie w 2013 roku została wybrana do zobrazowania w ramach Warsztatów Tworzenia Wideoklipu Yacha Paszkiewicza, znakomitego twórcy teledysków, który niedawno nas opuścił. Obraz ten zachwyca ujęciami i doskonałym prowadzeniem kamery, znakomicie odzwierciedla dynamikę utworu. Numeru, który na pewno jest najlepszy na płycie Nieoczekiwane wzloty. Inscenizowane upadki i stanowi jej doskonałą wizytówkę.

Tracklista:
1. Uderzając
2. Głębiej
3. Czerwona szpilka
4. Słowo
5. Zobacz
6. Odzwyczaj
7. Carva
8. Spacerując
9. Groźny
10. Elektryczny Berlin
11. Palestyna
12. USB
13. Przyjdzie nowe
14. Ziemia Planeta Brudzi

Komentarze: