Nasza recenzja

Halo, tu ziemia

Koniec roku to tradycyjnie czas muzycznych podsumowań, jak i też wskazywania najlepszych, najciekawszych i najbardziej intrygujących płyt ostatnich 12 miesięcy. I tak oto wśród czołówki tego rankingu musi znaleźć się z pewnością najnowsza płyta Natalii Kukulskiej pt. "Halo, tu ziemia", oferująca sobą nowoczesną, zaskakującą, odważną i bardzo inteligentną muzykę spod znaku mariażu elektroniki, funky i ambitnego popu. Argumenty za...? Oto i one:)

Przede wszystkim album ten, stworzony przy współpracy Pani Natalii z Michałem Dąbrówką, Marcinem Górnym i Archie Shevsky’m, stanowi kolejny ważny krok na eksperymentalnej drodze twórczej tej artystki, poszukującej wciąż swojego nowego i zarazem zupełnie innego od dokonań sprzed lat, miejsca na muzycznej scenie w naszym kraju. I ta płyta właśnie wyznacza sobą owe miejsce, kierunek i charakter muzyki, w jakim to Natalia Kukulska odnajduje się na tę chwilę najlepiej. Miejsce, którym to jest  alternatywne brzmienie elektroniki - głównie za sprawą świetnych partii klawiszowych i bardzo obecnych tu syntezatorów,  w połączeniu z rytmicznymi i energicznymi bębnami oraz wyrazistym basem. Co ciekawe, całość nie brzmi syntetycznie, lecz jak najbardziej żywo, co już samo w sobie tworzy wyjątkowy charakter tego albumu. Muzykę tę kształtują również nieoczywiste, odważne, zaskakujące i bardzo zróżnicowane w całościowym ujęciu tej płyty aranże, czyniące ten album nieprzewidywalnym, ale także i nieustannie intrygującym.

Muzyki, aranżacji i świetnego warsztatu instrumentalnego, dopełnia tu piękny wokal Natalii Kukulskiej. Wokal, znamionujący artystkę dojrzałą, doświadczoną i świadomą ogromu swojego talentu, z którego to w pełni tu korzysta. Przede wszystkim nie znajdziemy na tym albumie tej jakże charakterystycznej dla poprzednich lat i poprzednich płyt wokalnej łagodności Pani Natalii, która na tej płycie brzmi zdecydowanie bardziej wyraziście, charakternie i ostro, co jest zasługą m.in. przyjemnie zachrypniętego głosu artystki. Znajdziemy tu piękne i rozbudowane wokalizy, jak i też przebojowe i wpadające w ucho partie refrenowe, a i nawet intrygujących chórków wokalnych nie zabrakło. I chyba można też pokusić się o to stwierdzenie, iż artystka ta znajduje się w najlepszej formie wokalnej od wielu lat.

Bardzo ważną i silną stronę tej płyty, tworzą teksty - tak polskie jak i anglojęzyczne, zawartych na niej utworów. To osobiste, często niezwykle intymne i zaangażowane historie o Bogu, wierze i poszukiwaniach odpowiedzi na trudne pytania z nią związane. Owszem, w głównej mierze dominują tutaj poważne, poruszające i trudne kwestie, ale nie brak także i odrobiny humoru, zabawy słowem, szczypty ironii, której to nie sposób tu nie zauważyć. Dzięki tym tekstom, jak i przekonującemu wyrażeniu ich za pomocą wokalu Natalii, płyta ta zyskuje zupełnie inny wymiar, jak i też staje się o wiele lepszym albumem w całościowym ujęciu.

Na płycie tej znajdziemy zestaw 12 kompozycji, w skład których wchodzą zarówno bardziej energiczne i żywiołowe propozycje, jak i też stonowane utwory balladowe. I tak z pewnością na największe wyróżnienie zasługują tu te oto pozycje: energiczna, bardzo mocna w wymiarze dźwiękowym, świetnie zaaranżowana i równie efektownie zaśpiewana tytułowa kompozycja pt. "Halo tu ziemia"; kolejno równie energiczna, ale też i zdecydowanie już bardziej elektroniczna, taneczna i poprowadzona świetnym bitem "Kobieta"; następnie mocno progresywna, odważna pod kątem aranżacyjnym i bardzo perkusyjna anglojęzyczna propozycja pt. "Hard to Find"; czy też niezwykle efektowna, wspaniale zaśpiewana, opatrzona przyjemnymi wokalnymi chórkami w tle i przez to też w mej ocenie najlepsza na całej płycie kompozycja pt. "Pod włos", z genialnym tekstem na pierwszym planie.

Ponadto warto wskazać tu także na niezwykle emocjonalną i poruszającą swoim pięknym tekstem propozycję pt. "Lunatyk", jak i również bardzo przebojową, przepełnioną wielką porcją pozytywnej energii i po prostu świetnie brzmiącą kompozycję pt. "Ostatnia prosta".

Najnowszy album Natalii Kukulskiej pt. "Halo, tu ziemia", stanowi w mej ocenie najlepszą płytę w całej karierze tej artystki. To odważne stwierdzenie, ale ze wszech miar uprawnione jakością, inteligencją i artystycznym pięknem tej płyty, która to z każdym kolejnym odsłuchem brzmi jeszcze barwniej i ciekawiej. Znajdziemy tu wspaniałe kompozycje, intrygujące aranżacje, klimatyczne analogowe brzmienie, jak i też wielką moc emocji płynących tak z tekstów, jak i ze zjawiskowego wokalu Natalii. I choć wiem, że polskie rozgłośnie radiowe raczej nie otworzą dla tego albumu swoich anten..., to mam nadzieję że polscy słuchacze i tak docenią należycie tę płytę, uznając ją za jedną z najlepszych polskich płyt mijającego roku.

Lista utworów:

1. Intro
2. Halo tu ziemia
3. Kobieta
4. Hard to Find
5. Let's Get Down
6. Marching Band
7. Pod włos
8. Lunatyk
9. To za mało
10. Ostatnia prosta
11. Rekonstrukcja
12. Bonus track

Komentarze: