Nasza recenzja

Nate

Wielu straciło już wiarę i nadzieję na to, iż przyjdzie im jeszcze kiedykolwiek spotkać się z  nowym albumem znanej i cenionej szczecińskiej formacji Moonlight. Oto jednak po blisko 12 latach posuchy, ten stan rzeczy staje się faktem za sprawą premiery studyjnego albumu zespołu pt. "Nate", oferującego sobą zarówno przypomnienie największych dokonań tego bandu w nowym anturażu, jak i też zupełnie premierową twórczość spod znaku rocka w bardzo szerokim znaczeniu gatunkowym.

Powroty płytowe po kilkunastu latach milczenia, nie są łatwe. Z jednej strony pojawia się bowiem naturalna potrzeba dotarcia do starej publiczności i zaspokojenia ich oczekiwań względem tego, co przed laty porywało ich w muzyce danego artysty, z drugiej zaś czasy, muzyka i brzmienia się zmieniają, i to co było kiedyś dobre, dziś już nie koniecznie takim być musi... W przypadku formacji Moonlight wydaje się jednak, iż kapeli tej udało się osiągnąć tutaj złoty środek, czyli stworzyć album o wiele bardziej nowoczesny niż płyty sprzed lat, zachowując przy tym charakter, klimat i wartość swojego brzmienia. Za nowoczesnością przemawia mocno elektroniczny charakter tej płyty, oparty m.in. na licznych samplach i perkusyjnym automacie (brak perkusji i perkusisty w zespole), zaś dawny charakter gwarantuje nam tu przede wszystkim niepowtarzalny głos wokalistki Moonlight - Mai Konarskiej.

Co oferuje nam sobą album "Nate"...? Otóż zestaw 14 klimatycznych rockowych kompozycji, zarówno w mocniejszym, jak i bardziej łagodnym wydaniu. Kompozycji ciekawie zaaranżowanych, czasami bardziej gitarowych, czasami zaś mocno klawiszowych, innym razem łącząc te oba muzyczne oblicza. Ponadto kompozycji ewidentnie cierpiących na brak żywych bębnów, które dodałyby im niewątpliwie charakteru, mocy, wyrazistości. Całości, mimo wszystko udanego obrazu tego krążka, dopełnia  mocny, bardzo kobiecy i niezwykle zmysłowy wokal Mai, która idealnie oddaje naturę i przekaz tej muzyki. Innymi słowy rzecz ujmując - jest rockowo w nowoczesnym stylu, co ogólnie może się podać, aczkolwiek momentami trudno oprzeć się wrażeniu, że owej nowoczesności jest o krztę za wiele...

Podobnie jak to miało miejsce przed laty, tak i w przypadku tej płyty wiele dobrego można powiedzieć o tekstach zawartych na niej utworów. To w głównej mierze polskojęzyczne, inteligentne i bardzo pomysłowe historie, korzystające w pełni z dobrodziejstwa i bogactwa naszego języka, a przy tym zawierające w sobie bardzo silne emocje i to coś, co każe pozostawać im w naszej głowie na bardzo długi czas. Miłość, pożądanie, samotność, tęsknota, zagubienie i bezsilność...  - te kwestie dominują w tych tekstach, które to bez wątpienia mają sobą nam bardzo wiele do przekazania, jak i też świadczą o wielkim talencie ich autorów.

Wśród zawartych na tym albumie utworów, na szczególne wyróżnienie zasługują w mej ocenie te oto propozycje: przebojowe, bardzo klimatyczne w swym łagodnym charakterze i opatrzone intrygującymi dźwiękami instrumentów smyczkowych "Off"; kolejno równie klimatyczny, stricte balladowy i doskonale zaśpiewany przez Maję Konarską numer pt. "Kiedy myśli mi oddasz"; następnie  przejmująca i poruszająca swoją warstwą tekstową oraz oczarowująca delikatnymi dźwiękami klawiszy kompozycja pt. "Lili"; czy też wreszcie ciężki, bardzo gitarowy i dość mroczny w swej wymowie kawałek pt. "Col".

Ponadto warto wskazać tu także na nową, bardzo rockową i energiczną wersję znanego nam dobrze numeru pt. "Asuu"; dalej na najbardziej hardrockową propozycję na krążku - "Zabić siebie"; jak i też na piękną, emocjonalną i bardzo relaksującą balladę o znamiennym tytule - "Kołysanka". Przysłowiową wisienką na torcie, jest tu zaś koncertowa wersja świetnego utworu "Meren -re", ukazująca pełnię wielkiego talentu wokalnego Mai.

Cóż można powiedzieć mądrego o najnowszym dziele zespołu Moonlight...? Przede wszystkim chyba to, że cieszymy się wszyscy z faktu jego wydania, gdyż takich kapel i takiej muzyki nigdy za wiele na polskiej scenie. Sam album oceniam zaś bardzo wysoko, tak pod względem kompozycyjnym, aranżacyjnym, jak i warsztatowym. Tym samym płyty "Nate" słucha się bardzo przyjemnie, z wielka ciekawością i nie mniejszym zaangażowaniem, co zawsze świadczy najlepiej o każdym albumie. I gdyby tylko jeszcze udało się znaleźć temu zespołowi fajnego perkusistę..., to już w ogóle byłoby idealnie. Ale póki co cieszmy się tym co mamy, czyli bardzo udanym fonograficznym powrotem formacji Moonlight!

Lista utworów:

1. Bio              
2. Off               
3. Sex  
4. Kiedy myśli mi oddasz
5. Lili               
6. Ciężar                       
7. Col               
8. Asuu            
9. Sensitive                  
10. Zabić siebie                        
11. Roads                    
12. Kołysanka  
13. Meren-Re   
14. Off

Komentarze: