Nasza recenzja

Stranger

Nie, nie, nie. Nie zgodzę się ze pojawiającymi tu i ówdzie głosami, że Yung Lean (pochodzący ze Szwecji raper z dwoma albumami na koncie) to objawienie pokolenia. Nowy album „Stranger” nie jest zły – ale niczym szczególnym też się nie wyróżnia. Wręcz, niknie wśród gąszczu obecnych premier („Revival” od Eminema też bez szału), brak jest też świeżości. Przede wszystkim ten album to poniekąd świadectwo muzycznej dojrzałości, Lean odchodzi od tematyki, która obecna była na poprzednich płytach (gry komputerowe, ubraniach, internecie) ku „poważnym tematom”: samotności, narkotykom, przemijaniu. Cóż, zagubiła się przez to pewna magia.

Co ciekawe, najlepsze utwory na nowym krążku to te, które odchodzą od rapowej stylistyki, gdyż – tak, to prawda – otrzymujemy kilka ballad przywołujących na myśl rockowe zespoły. Takim utworem jest na przykład przejmujące „Agony”, z delikatnym dźwiękiem pianina. Innym udanym strzałem, chociaż z innego powodu, wydaje się być singlowe „Red Bottom Sky”, ze względu na to, że to chyba najbardziej wpadający w ucho utwór tego artysty w całej karierze.  Kilka razy zaskakują, dość zmyśle zaaranżowane przejść i zastosowanie bridge’y. Warsztat rapera jest nienaganny, pewnym jest, że Lean jeszcze długo cieszyć się będzie popularnością. 

Rozumiem, jeśli ktoś nazwie „Stranger” najlepszym albumem w dyskografii Leana – to tak eksperymentalny album, że chociaż oceny mogą być różne, ale nie sposób pozostać obojętnym.  Pytanie tylko: co sądzą o tym fani? Cóż, poczekajmy na album numer 4!

Tracklista:

01. Muddy Sea
02. Red Bottom Sky
03. Skimask
04. Silver Arrows
05. Metallic Intuition
06. Push / Lost Weekend
07. Salute / Pacman
08. Drop It / Scooter
09. Hunting My Own Skin
10. Iceman
11. Snakeskin / Bullets
12. Fallen Demon
13. Agony
14. Yellowman

Komentarze: