Nasza recenzja

Stories of the Gray City

Debiutancki krążek grupy Monosies zatytułowany został „Stories of the Gray City”. Premiera płyty odbyła się 29 sierpnia 2017 roku. Dystrybutorem płyty jest wytwórnia Soliton.

Przesłuchując debiutancki materiał zespołu Monosies nie można oprzeć się wrażeniu, że ich muzyka brzmi bardzo... przestrzennie. Co więcej właściwie wszystkie utwory z powodzeniem mogłyby się znaleźć w ścieżce dźwiękowej niejednego filmu, nawet zagranicznego.

Z pewnością znajdą tutaj coś dla siebie zwłaszcza miłośnicy instrumentalnego grania, bez zbędnego patosu czy niczemu nie służących ozdobników. Nie ma tu ani grama przekombinowania, wszystko jest spójne i  moim zdaniem prezentuje się bardzo ciekawie. Według mnie wszystko zostało tutaj przemyślane od pierwszego do ostatniego dźwięku, dzięki czemu możemy przenieść się w bliżej nieokreśloną dźwiękową przestrzeń i dać się ponieść tej muzycznej abstrakcji.

Kompozytorsko nie ma się tutaj do czego przyczepić. A wręcz przeciwnie: jest tutaj wiele momentów, dzięki którym na pewno słuchacz nie poprzestanie na jednym odsłuchu tego wydawnictwa. Krążek jako całość brzmi mega smakowicie i nastrojowo.

Instrumentalnie zaś jest jeszcze lepiej. Świetnie brzmi gitara (zwłaszcza w tytułowej piosence), bardzo dobrze blaszaki, kapitalnie pianino (numer „11-24”). Trąbka i klawisze również im nie ustępują (utwór „Inside the Kaleidoscope”), tworząc niepowtarzalny klimat. Wszystko razem cechuje niesamowity balans, bez żadnego zbędnego w mojej opinii wychylania się przed szereg. Ja to kupuję, bo jest w tym niezwykła autentyczność! A o to w dobrej muzyce chodzi przede wszystkim. Jednocześnie muszę przyznać, że to mocny debiut. Oby zatem następny krążek sprostał oczekiwaniom fanów grupy.

Lista utworów:
1. Queens Blvd
2. Á Passage
3. 11-24
4. Stories of the Gray City
5. Saola
6. Inside the Kaleidoscope
7. Just give me a call
8. Transcendence of the Ego

Komentarze: