Nasza recenzja

Ballady Bez Romansów

Wojciech Ciuraj, lider zespołu Walfad, zadebiutował solowym albumem wpisującym się w nurt rocka progresywnego. Jego tytuł przewrotnie nawiązuje do słynnego dzieła Mickiewicza, sztandarowego polskiego poety epoki romantyzmu. Nie bez przyczyny, bowiem cały krążek jest nasiąknięty taką właśnie baśniową atmosferą.

Chociaż płyta jest sygnowana nazwiskiem Ciuraja, to artysta zaprosił do współpracy licznych gości, którzy wnieśli ogrom kolorytu do tego materiału. Każdy z instrumentów, a oprócz klasycznych gitar czy perkusji, mamy również skrzypce, flet czy mandolinę, a także grający na nich muzycy wnoszą różnorodność, zarówno w brzmieniu jako takim, jak i spojrzeniu na muzykę w ogóle. Jest to album o wydźwięku dość analogowym. Sięga do korzeni, odżegnuje się od zdobyczy cywilizacyjnych, by inspirację czerpać z natury. Nastrój jest tajemniczy i faktycznie na wskroś romantyczny. Poszczególne nuty są wręcz plastyczne, przywołują obrazy – czujemy się przeniesieni i w czasie, i w miejscu – do Mickiewiczowskiego, XIX – wiecznego lasu, gdzieś w pobliżu źródła, gdzie w przeszłości mogły mieć miejsce wydarzenia tyleż piękne, co tragiczne.

Krążek otwiera utwór „Uważaj na nogi”, w którym na początku swoistą grę toczą ze sobą gitara elektryczna i perkusja. Partie wokalne odgrywają tutaj rolę drugoplanową. Ciuraj ładnym, charakterystycznym głosem wyśpiewuje pojedyncze frazy tekstu – nie opowiada historii za pomocą warstwy lirycznej, raczej rzuca pojedyncza hasła, sygnały, które mają skłaniać do przemyśleń. W dalszych utworach warstwy tekstowe są bardziej rozbudowane, wokalista bawi się słowem i  wyśpiewuje wszystko z pewną manierą, która jednak nie mierzi, pasuje do całości. Piosenka „Pleśń” została naznaczona brzmieniem gitary akustycznej i brzmi dość popowo wśród innych kompozycji. Wyróżnia się na pewno „Złość”, która jest bardzo rockowa i energetyczna, ze znakomitą, przeszywającą partią skrzypiec.

Tytułowy kawałek „Ballady Bez Romansów” ma bardziej złożoną strukturę, zachwyca dźwiękami, chociaż najciekawszą pozycją na Balladach bez romansów jest z pewnością „Okrąglik” – propozycja najdłuższa, składająca się z trzech swoistych segmentów, w której zwraca uwagę brzmienie fletu. Właśnie między innymi ten instrument nadaje całości folkowego zacięcia, ale myślę, że o kunszcie Ciuraja i tak przede wszystkim świadczą elektryzujące partie gitary elektrycznej. Longplay jest harmonijny, stanowi swego rodzaju przestrzenny pejzaż, oddając to, co w rocku progresywnym najlepsze. Mimo wszystko wydaje mi się, że Ciuraj nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i jest to zaledwie preludium do jego dalszych dokonań.

Tracklista:
1. Uważaj na nogi
2. Pleśń
3. Ballady bez romansów
4. Cuda niewidy
5. Okrąglik
6. Ścięci
7. Złość
8. Lepsze kolory

Komentarze: