Nasza recenzja

The Stage (Deluxe Edition)

Kalifornijska kapela Avenged Sevenfold przed niespełna dwoma laty zaskoczyła swoich fanów zupełnie niespodziewanym krążkiem „The Stage” - album został wydany bez jakichkolwiek zapowiedzi, wyznaczania dnia premiery, czy też wcześniejszego publikowania singli promujących wydawnictwo. Poza typowo hardrockowymi i heavy metalowymi utworami muzycy postanowili także w bardzo umiejętny sposób wzbogacić i urozmaicić swoje dzieło sekcją rytmiczną, akustycznymi gitarami, elementami bluesa, elektroniki, a nawet metalu progresywnego.

A7X kontynuuje swoją drogę o nazwie „różnorodność” także  w najnowszym albumie, będącym edycją deluxe „The Stage”. Prócz utworów, które znamy z poprzedniego krążka, muzycy zaprezentowali także sześć niespodziewanych coverów, cztery kompozycje w wersji koncertowej, jak i w pełni premierowy „Dose”. Choć zgodnie z tym co twierdzi gitarzysta Synyster Gates, dobór coverów przebiegał w bardzo spontaniczny sposób, kierując się zasadą indywidualnej sympatii członków zespołu, to można odnieść wrażenie, że za sprawą aż tak olbrzymiej rozpiętości pomiędzy konkretnymi utworami, album przybiera postać kompletnie niespójnej składanki… Ale zacznijmy od tego co najbardziej pozytywne -
utwory („The Stage”, „Paradigm”, „Sunny Disposition”, „God Damn”) w wersji koncertowej, nagrane podczas jednego z koncertów A7X w hali O2 Arena w Londynie pokazują energiczność, tajemniczość występów na żywo i świetny kontakt z publicznością, która wielkimi owacjami i entuzjazmem wita każdy kolejny występ swoich idoli. Kalifornijscy muzycy od ładnych paru lat z wielką skutecznością zapełniają największe hale koncertowe świata, stąd rodzi się pytanie, czy to już czas na występy stadionowe? Cóż, moim zdaniem jeszcze nie teraz, ale z pewnością zbliżamy się do tego momentu coraz większymi krokami. Wśród coverów pozwolono sobie na zbyt duży odlot artystyczny – co prawda nie można powiedzieć, że utwory zostały nagrane i zinterpretowane w zły sposób, wręcz przeciwnie, słucha się ich całkiem dobrze ale… w pojedynkę, gdyż słuchane jeden po drugim powodują nie do końca miłe odczucia powiązane z brakiem jednego kierunku w którym miał podążać album. I w ten sposób przemierzamy drogę od „Runaway” z 1961 roku (Del Shannon), przez rockandrollowy „God Only Knows” (Beach Boys), oryginalny „Retrovertigo” (Mr. Bungle), ponadczasowe „As Tears Go By” (Rolling Stones) i „Wish You Were Here” (Pink Floyd), a kończąc na kompletnie zaskakującym, hiszpańskojęzycznym „Malagueña Salerosa”.

Album „The Stage (Deluxe Edition)” mógł wyglądać zupełnie inaczej, jak już wspomniałem wszystkie zaprezentowane utwory prezentują się bardzo przyzwoicie, włącznie z wesołym, meksykańskim klasykiem, jednak krążek jako całość pozostawia mieszane odczucia, a przejścia pomiędzy kolejnymi kompozycjami mogą być męczące dla słuchacza.

Lista utworów
1CD
1. The Stage
2. Paradigm
3. Sunny Disposition
4. God Damn
5. Creating God
6. Angels
7. Simulation
8. Higher
9. Roman Sky
10. Fermi Paradox
11. Exist
2CD
1. Dose
2. Retrovertigo
3. Malagueña Salerosa
4. Runaway [feat. Warren Fitzgerald]
5. As Tears Go By
6. Wish You Were Here
7. God Only Knows
8. The Stage (Live from London)
9. Paradigm (Live from London)
10. Sunny Disposition (Live from London)
11. God Damn (Live from London)

Komentarze: