Nasza recenzja

Black Panther: The Album

Filmów o superbohaterach nigdy dość! Przynajmniej z tego założenie wychodzą hollywoodzcy producenci, racząc nas co rusz kolejną odsłoną filmowej opowieści o walce dobra ze złem w jak najbardziej fantastycznym i okazałym w efekty specjalne wydaniu. Najnowszą z nich jest film pt. "Czarna Pantera", którego to oglądalność bije już rekordy na całym świecie. Wraz z premierą filmu, ukazał się także muzyczny album pt. "Black Panther: The Album", którego to stworzeniem zajął się sam Kendrick Lamar, przy producenckiej współpracy z uznanym specjalistą w tej branży - Anthonym  "Top Dawg" Tiffithem.

Cóż oferuje nam sobą ta płyta, określana powszechnie i w mej ocenie nie do końca słusznie, soundtrackiem do filmu o przygodach nieustraszonego wojownika w kostiumie czarnej pantery...? Otóż zdecydowanie coś znacznie bardziej złożonego, wyrafinowanego i większego, aniżeli tradycyjny zestaw soundtrack'owych płyt, czyli ścieżkę dźwiękową z filmu i kilka zawartych w nim piosenek. Album ten zawiera bowiem zestaw 14 niezwykle udanych, intrygujących i świetnie skomponowanych utworów spod znaku hip-hopu, muzyki R'n'B i rdzennych afrykańskich rytmów, co wspólnie tworzy bardzo udaną i stojącą na wysokim poziomie muzyczną całość. A gdzie w tym wszystkim film...? Otóż w inspiracji, klimacie, charakterze i przede wszystkim warstwie tekstowej tej płyty, która nawiązuje sobą do filmowych wydarzeń, ale także i do trudnej kwestii praw i wolności czarnoskórej części populacji Stanów Zjednoczonych.

Obok samego Kendricka Lamara, który zajął się stroną kompozycyjną, aranżacyjną, współproducencką oraz wokalem w kilku utworach, spotkamy tu również wielu innych wielkich artystów, jakich to zaproszono do współpracy nad tym projektem. Są to m.in. SZA, Schoolboy Q, 2 Chainz, Khalid, Swae Lee, Vince Staples, Jorja Smith, Ab-Sou, Jay Rock, Mozzy, Travis Scott, czy też choćby The Weeknd, a więc najznamienitsi przedstawiciele czarnoskórej amerykańskiej sceny spod znaku hip-hopu, R'n'B i muzyki pop. To mieszanka wielu indywidualności, wielkich talentów oraz dużej różnorodności w postrzeganiu muzyki, co w przypadku tego albumu, procentuje tylko i wyłącznie jak najbardziej na jego korzyść.

Muzykę tego albumu wypełniają intrygujące, ciekawie zaaranżowane, brawurowo wykonane i w znacznej mierze głównie bardzo energiczne kompozycje, oparte na wyrazistym bicie, nietuzinkowych liniach melodycznych i przebojowych refrenach. Ogólnie całość można podzielić na dwie kategorie - utwory w stricte hip-hopowym charakterze, jak i również piosenki oparte na bardziej przystępnej, wokalnej formie, czyli z przebojowym śpiewem na czele. I tak wśród tej pierwszej kategorii, z pewnością warto wyróżnić tu: otwierający album, niezwykle emocjonalny i bardzo klimatyczny numer pt. "Black Panther" w wydaniu samego Kendricka Lamara; kolejno niezwykle barwny utwór pt. "X", który świetnie łączy w sobie współczesny rap, z rdzennymi afrykańskimi rytmami; następnie genialnie zaaranżowany i bogaty w bardzo zaskakujące i nietuzinkowe dźwięki numer pt. "Paramedic!" w brawurowym wykonaniu formacji SOB X RBE; czy też chociażby bardzo mocną w swym tekstowym i emocjonalnym wymiarze kompozycję pt. "King's Dead", podaną tu w kooperacyjnym wydaniu Kendricka Lamara, Jay Rock'a i duetu Future & James Blake...

Z kolei spośród bardziej popowych i oscylujących wokół muzyki R'n'B kompozycji, na szczególną uwagę zasługują tu: energiczny, taneczny, wspaniale łączący w sobie hip-hopowe frazy Lemara z pięknym wokalem SZA i już niezwykle popularny utwór pt. "All the Stars"; kolejno niezwykle lekką, spokojną i podaną z wielką gracją balladę spod znaku R'n'B  pt. "The Ways"; dalej zbliżoną w swoim stylu do poprzedniego numeru, aczkolwiek podaną z nieco większą wokalną gracją, kompozycję pt. "I Am" , która należy w całości bezsprzecznie do głosu i talentu wspaniałej młodej piosenkarki Jorji Smith; następnie niezwykle orientalną, afrykańską, a przy tym jakże taneczną za sprawą elektronicznych bitów propozycję pt. "Redemption" w wydaniu duetu Zacari & Babes Wodumo; czy też wreszcie wieńczącą tę płytę i bardzo przebojową w swej lekko popowej formie kompozycję "Pray for Me", w brawurowym wykonaniu Kendricka Lamara i popularnego wokalisty o pseudonimie -The Weeknd.

Płyta "Black Panther: The Album", to z pewnością jeden z najoryginalniejszych filmowych soundtracków ostatnich miesięcy, a być i nawet kilku lat. Mamy tu bowiem do czynienia z albumem, który z jednej strony dopełnia filmowego obrazu produkcji o Czarnej Panterze, ale równie dobrze może i stanowić sobą zupełnie osobną fonograficzną całość, która zachwyci miłośników współczesnej muzyki spod znaku hip-hopu i R'n'B. Abstrahując bowiem od tekstowych nawiązań do hollywoodzkiej produkcji, płyta ta broni się przede wszystkim jakością swojej muzyki, która jest intrygująca, podana z pomysłem, jak i też wykonana w mistrzowskim stylu. To kolejny dobry projekt i zarazem potwierdzenie talentu Kendricka Lamara, który z każdym kolejnym rokiem wydaje się artystą coraz ciekawszym i mającym też coraz więcej do zaoferowania nam swoją muzyką.

Lista utworów:

1.Black Panther
2. All The Stars
3. X
4. The Ways
5. Opps
6. I Am
7. Paramedic!
8. Bloody Waters
9. King's Dead
10. Redemption Interlude
11. Redemption
12. Seasons
13. Big Shot
14. Pray For Me

Komentarze: