Nasza recenzja

Lo Moon

Najnowsza płyta amerykańskiego zespołu Lo Moon została zatytułowana po prostu „Lo Moon”. Premiera albumu odbyła się  23 lutego 2018 roku nakładem wytwórni Sony Music Entertainment.

Lo Moon wydali płytę... dobrą. Dobrą przede wszystkim wokalnie, ale też będącą kapitalną mieszanką popu i rocka.

Warto wspomnieć tutaj zwłaszcza o klimacie w jakim utrzymane jest to wydawnictwo. Stylistyka muzycznych dokonań tej formacji jest bardzo mroczna, ale zarazem soczysta. Usłyszymy tutaj, przy sporej dawce elektroniki także rockowe wstawki, jak również dosyć interesujący wokal, który w wielu momentach pozytywnie mnie zaskoczył. Posłuchajcie tylko kawałków: „Loveless” oraz „Tried to Make You My Own”, a przekonacie się sami na co stać tę formację.

Jednak najlepszym utworem na tym albumie jest według mnie kompozycja zatytułowana „Real Love”. Przede wszystkim za sprawą muzyki. Ja odpłynąłem... Musicie tego posłuchać!

Są tutaj też oczywiście słabsze kawałki, które moim zdaniem raczej Was nie porwą. Mowa np. o utworach: „My Money” i „All in”. W sumie to czekałem aż się skończą, gdyż niczym mnie nie zaskoczyły.

Podsumowując albumu „Lo Moon” posłuchać warto. Jak na debiut płyta jest w miarę dojrzała, liczę jednak, że przy następnej płycie zespół pokaże pełnie swoich możliwości, które na pewno posiada.

Lista utworów:
1. This Is It
2. Loveless
3. The Right Thing
4. Thorns
5. Tried to Make You My Own
6. My Money
7. Real Love
8. Camouflage
9. Wonderful Life
10. All In

Komentarze: