Nasza recenzja

Butterflies

Czy dziewięć lat to dużo czy krótko? Choć czas to pojęcie względne to myślę jednak, że to długi okres czasu, a zwłaszcza gdy myślimy o twórczości  artystycznej. Prawie dekada bezczynności wydawniczej to wystarczająco długi okres, aby artysta taki odszedł w zapomnienie, zwłaszcza w dzisiejszych czasach gdy na rynku muzycznym pojawiają się młodzi utalentowani muzycy jak przysłowiowe grzyby po deszczu.

Jednak zdarza się i tak, że artysta swoją twórczością zapisał się w kartach historii tak mocno, że jego gwiazda nie gaśnie, a wręcz przeciwnie, oczekiwanie na nowe wydawnictwo z upływem czasu jest coraz to mocniej podsycane niecierpliwością.

I tak właśnie chyba było w tym konkretnym przypadku. Prawie dekadę fani czekali na nowe studyjne wydawnictwo Basi Trzetrzelewskiej, wydawnictwo zatytułowane "Butterflies".

"Butterflies" to piąty solowy, studyjny album artystki w przeciągu trwającej 34 lata muzycznej kariery. Artystki, która jako jedna z nielicznych naszych rodaczek osiągnęła międzynarodowy sukces.

Choć wydawać by się mogło, że polskim  "towarem" eksportowym są raczej te mocniejsze gitarowe gatunki muzyczne, to jednak i w tej łagodniejszej odmianie muzyki mamy swoją przedstawicielkę na międzynarodowych arenach.

Płyta "Butterflies" to zbiór jedenastu różnokolorowych jak tytułowe motyle utworów utrzymanych w pop – jazzowych klimatach z domieszką swingu ("Be.Pop"). I tu zaskoczenia nie ma. Basia pozostaje wierna swojemu wypracowanemu przez długie lata stylowi. Krążek jest promowany przez singiel zatytułowany "Matteo". Utwór ten w całości oddaje klimat całego wydawnictwa, co nie znaczy jednak, że na płycie nie ma stylistycznych niespodzianek, jak chociażby wspomniany wyżej "Be.Pop", czy krótki aczkolwiek treściwy w swojej formie walczyk "Rechel's Waltz".

Na albumie nie zabrakło równie duetu. W kompozycji "Show Time" wraz z Basią gościnnie zaśpiewał Mark Reilly, czyli wokalista brytyjskiej grupy Matt Bianco, grupy z którą w latach 1983-85 swoją zagraniczną karierę rozpoczynała Basia.

"Butterflies" to płyta różnorodna stylistycznie, płyta na której możemy usłyszeć rożne odmiany jazzu, muzyki latynoskiej czy soulu. Wbrew pozorom różnorodność ta nie wpływa ani trochę na spójność całości, a jedynie stanowi urozmaicenie, co sprawia, że albumu słucha się z przyjemnością.

Jak niezwykłym wynalazkiem jest muzyka. Muzyka, która uwalnia w słuchaczu emocje. Muzyka, która sprawia, że choć na krótką chwilę przenosimy się do innego świata, świata kreowanego przez artystę. Muzyka, która sprawia, że doświadczamy magii. I taki też jest „ Butterflies”, uwalnia w słuchaczu emocje, odrywa od codzienności i tworzy magie.

Spis utworów:
1. Bubble
2. Matteo
3. No Heartache
4. Butterfly
5. Where’s Your Pride
6. Be.Pop
7. Liang and Zhu
8. Show Time
9. Like Crazy
10. Rachel’s Waltz
11. Pandora’s Box

Komentarze: