Nasza recenzja

Nigdy

Za każdym razem gdy stajemy przed faktem przesłuchania debiutanckiego wydawnictwa zespołu z którego nazwą do tej pory się nie spotkaliśmy, w naszej głowie rodzi się wiele znaków zapytania. Czasem zdarza się, że już sama nazwa kapeli sugeruje nam jakiej muzyki możemy się spodziewać wkładając krążek do odtwarzacza. Jednym z takich dosyć anonimowych zespołów jest ETA.

Nazwa do tej pory przypominająca tylko i wyłącznie organizację terrorystyczną Basków niewiele nam wyjaśnia. Szczecińska kapela na swojej stronie przedstawia się, jako „nieślubne dziecko Rolling Stones i Nirvany, które wychowywało się u boku wujka Green Daya”. Trzeba przyznać, że opis skromny nie jest, ale za to ma bez dwóch zdań wiele wspólnego z muzyką graną przez chłopaków. Album rozpoczyna się bardzo energicznie – „Nigdy nie mów nigdy” może i nie prezentuje szczególnie nadzwyczajnych fajerwerków, jednak jest dobrym, bezkompromisowym początkiem podróży z ETĄ. „Restart” zadziwia nie tylko ostrymi gitarami i mocno walącym w bębny perkusistą, ale także niebanalnym tekstem, który można zrozumieć w dwojaki sposób – dosłownie otrzymujemy historię informatyka, któremu „padł system”, ale wsłuchując się dokładnie w wyśpiewywane słowa okazuje się, że jest to utwór o naszych problemach związanych z codzienną egzystencją.

Dalej otrzymujemy świetne intro i bardzo wyrazisty hard rockowy kawałek „To nie jest mój świat”, punk rockowe kompozycje, z szybkim podkręcaniem tempa,  momentami przywołujące na myśl legendarny Green Day („Ok”, „Czerń i biel”), a także piosenki bardzo melodyjne, lecz nie pozbawione rockowego pazura, z wpadającymi w głowę refrenami („Do nieba”, „Miasto marzeń”). Świetnie brzmi także emocjonalny i refleksyjny utwór „Krótka chwila”, a także zaskakująco spokojny, balladowy „Ocal mnie” z przyjemnymi nastrojowymi gitarami. Niezwykle ważnym atutem tego albumu jest wokal Beniamina Bochnackiego – stosunkowo różnorodny, dozujący emocje, nieprzewidywalny, czysty i wyrazisty, a w górnych rejestrach pokazujący świetną, charakterystyczną chrypę, słyszalną w najlepszej postaci w „Nieważne” i „Jeden dzień więcej”.

„Nigdy” to na prawdę dobra, bezkompromisowa propozycja dla wszystkich fanów ciężkiego, lecz różnorodnego grania. Może i nie ma tu fajerwerków i nadzwyczajnych cudów, ale zaprezentowane utwory najzwyczajniej na świecie wpadają w ucho i ma się ochotę do nich wracać. Udany i wyrazisty debiut!

Lista utworów
1. Nigdy nie mów nigdy
2. Restart
3. To nie jest mój świat
4. Nieważne
5. Czerń i biel
6. OK
7. Do nieba
8. Miasto marzeń
9. Poza kontrolą
10. Jeden dzień więcej
11. Krótka chwila
12. Ocal mnie

Komentarze: