Nasza recenzja

So Sad. So Sexy

"I Follow Rivers" - wszyscy znamy, uwielbiamy i wciąż pasjonujemy się tym wielkim przebojem szwedzkiej wokalistki Lykke Li, która tą kompozycją podbiła muzyczny świat i wspięła się na jego szczyty. Dziś oto mamy okazję poznać kolejną odsłonę twórczości szwedzkiej artystki, czyli najnowszą i zarazem trzecią już studyjną płytę w jej dorobku - album pt. "So Sad. So Sexy", na którym usłyszymy 10 intrygujących utworów spod znaku indie pop.

Album ten oferuje nam sobą to, za co polubiliśmy tę szwedzką artystkę przez ostatnie lata, czyli bardzo przebojową, niezwykle emocjonalną i łagodną muzykę, w której harmonijna melodia i wpadające w ucho refreny, stanowią jej podstawę. I tak też jest dokładnie w przypadku tej płyty, oferującej nam sobą przede wszystkim spokojne ballady, urozmaicane od czasu do czasu nieco bardziej energiczną porcją muzyki. Jedynym, co wydaje się stanowić w jakimś sensie rozróżnienie od poprzednich dokonań Lykke Li, to zdecydowanie bardziej złożona warstwa aranżacyjna tego materiału, oparta na sięganiu po nietuzinkowe środki wyrazu, jak i też zaskakujące rozwiązanie brzmieniowe. To jest zasługą przede wszystkim znakomitszych gości, biorących udział przy pracy nad tym materiałem, czyli. min: Jeffa Bhaskera, Rostama, Illangelo, czy też chociażby Jonny'ego Coffera.

Intrygującej, przestrzennej i jak zawsze w przypadku muzyki Lykke Li - metafizycznej warstwie muzycznej, dotrzymuje kroku również strona tekstowa tej płyty. To niezwykle emocjonalne, inteligentne i osobiste opowieści o miłości, samotności, ludzkich marzeniach i pragnieniach, ubrane często w bardzo odważne i bezpośrednie słowa, jak i też nie zawsze proste w interpretacji znaczenia, ale w przypadku tej artystki, po prostu widać już tak musi być. Autorkami tych tekstów są Lykke Li i jej stała współpracowniczka na tym gruncie - Ilsey Juber, która wspomagała Szwedkę także w przypadku poprzednich jej dokonań płytowych.

Teksty te nie wybrzmiały by jednak tak dobrze i wyjątkowo, gdyby nie charyzmatyczny, a przy tym jakże ujmujący swoją łagodnością głos Lykke Li. Wydaje się, iż już na poprzednich płytach było bardzo dobrze na tym gruncie, ale to dopiero album "So Sad So Sexy", ukazuje pełnię wokalnego talentu i głosowego potencjału tej artystki. To intrygująca barwa, delikatność brzmienia i wielka emocjonalność, pozwalająca przekazywać tej wokalistce teksty w taki sposób, by były ona dla nas ważne, szczere i jak najbardziej intrygujące. Myślę, że na polu warsztatu wokalnego, Szwedka wykonała naprawdę ogrom ciężkiej i owocnej pracy!

Album "So Sad. So Sexy", to 10 interesujących kompozycji, którym warto przyjrzeć się z nieco bliższej strony...

"HARD RAIN" - płytę otwiera bardzo spokojna, stonowana w swej formie i łagodna w balladowym brzmieniu kompozycja, w której to oszczędne środki muzycznego wyrazu, rekompensuje nam w pełni warstwa wokalna tego numeru, umożliwiająca docenienie piękna głosu Lykke Li.

"DEEP END" - ciekawie zaaranżowana, utrzymana w bardzo rytmicznym charakterze i sięgająca swoim brzmieniem do motywów R&B propozycja, w której to dopełnieniem ciekawej muzyki, jest równie interesująca warstwa tekstowa.

"TWO NIGHTS" - kolejna udana i intrygująca ballada, witająca nas najpierw łagodnymi dźwiękami klawiszy, do których to następnie dołączają lekkie dźwięki perkusji. Sercem tego kawałka jest z pewnością ciekawy i zaskakujący swoją formą refren, zaś na uwagę zasługuje tu również gościnny udział  rappera Aminé i jego wokalna forma wyrazu w końcówce utworu.

"LAS PIECE" - to niezwykle intrygująca swoją formą, aranżacyjnym rozmachem i metafizycznym klimatem balladowa kompozycja, której centralnym punktem jest przyjemny i przebojowy refren, nie pozwalający zapomnieć o sobie przez bardzo długi czas. Absolutny kandydat do miana wielkiego przeboju!

"JAGUARS IN THE AIR" - to z kolei nieco bardziej energiczna i żywiołowa w swym charakterze kompozycja, choć nadal pozostająca w obrębie delikatnej ballady, zwłaszcza w zakresie wokalu. Jednak w tym przypadku największe wrażenie wywiera na nas sama muzyka, jej łagodne przejścia pomiędzy poszczególnymi fragmentami i zaskakująca aranżacja, które prezentuje się tu wybornie...

"SEX MONEY FEELINGS DIE" - przyjemna, lekka, popowa i odprężająca piosenka, wpisująca się sobą idealnie w całościowy charakter tego albumu, aczkolwiek nie zapadająca szczególnie w pamięci. Ot, kolejny ciekawy, ale nie wyjątkowy kawałek, którego można posłuchać, ale nie koniecznie trzeba zapamiętać.

"SO SAD SO SEXY" - tytułowa kompozycja na tym albumie, zasługuje natomiast jak najbardziej za zapamiętanie i szczególne wyróżnienie, min. z uwagi na intrygujący tekst, brawurowy wokal Lykke Li oraz znakomitą ścieżkę muzyczną, opartą w głównej mierze na łagodnych dźwiękach perkusji...

"BETTER ALONE" - propozycja numer 8 na tej płycie, to kolejna znakomicie zrealizowana, pięknie zaaranżowana i bardzo subtelnie zaśpiewana przez Lykke Li piosenka. Piosenka, tradycyjnie spod znaku intymnej ballady, która porusza nas swoim mądrym i emocjonalnym tekstem, jak i też również wyjątkowym wokalem...

"BAD WOMAN" - to ciekawa, przyjemna w odbiorze i raz jeszcze spokojna kompozycja, o której można powiedzieć przede wszystkim to, że zajmuje nas swoim tekstem i relaksuje łagodnymi dźwiękami. Jedyna uwaga to fakt, iż w mej ocenie niepotrzebnie poddano tu głos Lykke Li komputerowej obróbce, gdyż kto jak to, ale ona naprawdę tego nie potrzebuje...

"UTOPIA" - wieńczący całą płytę utwór, to absolutna perła tego albumu! Muzyczna perła,  zachwycająca nas swoim charakterem, przestrzennym i enigmatycznym brzmieniem, jak i też przyjemną, powtarzalną i nietuzinkową w swej formie frazą wokalną. Tego kawałka można słuchać bez końca...!

Najnowsza płyta Lykke Li, wpisuje się z pewnością idealnie w dotychczasowy charakter jej muzycznej kariery. Wpisuje, podtrzymuje jego wysoki poziom, jak i też ukazuje w pełni potencjał i talent tej szwedzkiej artystki, która idealnie odnajduje się na polu inteligentnej muzyki pop. Jednocześnie album "So Sad. So Sexy" ukazuje nam Lykke Li jako artystkę, która nie zamyka się w sztywnych ramach swojej twórczości, ale otwiera na nowe nurty, ciekawe rozwiązania aranżacyjne i poszukiwanie nowych wyzwań. To przyjemna, przebojowa, wielce inteligentna,  a przy tym bardzo odprężająca płyta, wprost idealna na rozpoczynające się właśnie lato.

Lista utworów:

1. Hard rain
2. Deep end
3. Two nights
4. Last piece
5. Jaguars in the air
6. Sex money feelings die
7. So sad so sexy
8. Better alone
9. Bad woman
10. Utopia

Komentarze: