Nasza recenzja

Prequelle

Niespełna dziesięć lat istnienia, trzy bardzo dobrze przyjęte albumy i wizerunek rozpoznawalny na całym świecie. Kościół Ghost doskonale wie jak wzbudzić zainteresowanie swoją działalnością i jak wpływać na umysły słuchaczy, bez względu na ich wiek. Ironią losu jest to, że zespół swoją dużą popularność zawdzięcza nie tylko wykonywanej przez siebie muzyce, lecz w dużej mierze także teatralnej otoczce jaką wokół siebie tworzy. Podczas ubiegłorocznego koncertu szwedzkiej grupy, doszło do kolejnego wydarzenia, które na długo zapadnie w pamięci fanów - Papa Emeritus III stojący wówczas na czele Ghost w spektakularny sposób został porwany ze sceny, a po kilku minutach pojawił się nowy lider, który przybrał imię Cardinal Copia. Mówiło się nawet, że Papa Emeritus Zero miał spore wątpliwości odnośnie tej nominacji, gdyż nowy przywódca wywodzi się z innego rodu, jednak sprawy potoczyły się na tyle pozytywnie, że obecnie możemy się cieszyć czwartym studyjnym krążkiem szwedzkiego zespołu.

Stosunkowo długie intro („Ashes”) wprowadza nas w świat czarnego horroru, odgłosy dziecka zza światów, a następnie potężne uderzenie w postaci gitar i perkusji dodają ogromnej chęci do odsłuchania pozostałych utworów. Singlowy „Rats”, „Witch Image” i „Life Eternal” nie odbiegają znacząco od wypracowanego przez lata stylu zespołu, z powodzeniem mogłyby zostać umieszczone także na poprzednich krążkach, bądź stać się muzyczną wizytówką kapeli. W „Faith” otrzymujemy za to niezliczoną ilość świetnych solówek gitarowych i standardowo bardzo melodyjny i wpadający w ucho refren („I am all eses, I am all ears, I am the wall, And I’m watching you fall”) – już widzę jak podczas koncertu wyśpiewuje go cała zgromadzona publiczność. Jest power! Prócz ciężkich rytmów nie brakuje także klimatycznych ballad, w których bardzo dobrze brzmi zachrypnięty głos wokalisty, ale i w tych kawałkach nie brakuje potężnych gitarowych wstawek („See the Light”), czy ciekawie zaaranżowanych klawiszy, nadających całości tajemniczego klimatu („Pro Memoria”). W pełni instrumentalna „Miasma” zadziwia swoją różnorodnością,  genialną kreatywnością, a na deser otrzymujemy kończącą kompozycję kilkunasto sekundową solówkę… saksofonową. Powrót do muzycznych korzeni Tobiasa Forge i spółki otrzymujemy za sprawą wręcz  tanecznego „Dance Macabre”, utwór to przebój, który z pewnością świetnie sprawdziłbym się jako kolejny singiel – co istotne przebojowość idzie tu w parze z wysoką jakością! I na koniec jeszcze jedna kompozycja, która mocno zaznacza swoją obecność na albumie – mowa o instrumentalnym „Helvetesfonster”. Utwór wyjątkowo subtelny, z wyrazistym syntezatorem wprowadza słuchacza w melancholijny nastrój, szczególne odczucia gwarantowane przede wszystkim podczas słuchania, gdy za oknem zapanuje ciemna noc.

„Prequelle” to album, któremu najbliżej do hard rocka, jednak za sprawą różnorodnych zabiegów z jakich skorzystali muzycy, nie warto go jednoznacznie szufladkować. Teatralność i spektakularność Ghost za kilka, czy kilkanaście lat będzie mogła stać się scenariuszem dla skomplikowanej i fascynującej opowieści książkowej, bądź filmowej. Ale w tym wszystkim nie zapominajmy o tym co powinno być najważniejsze w przypadku zespołu muzycznego, a więc o muzyce – a ta na „Prequelle” objawia się jako niezwykle spójna, bezbłędna i zapadająca na długo w pamięci.

Lista utworów
1. Ashes
2. Rats
3. Faith
4. See the Light
5. Miasma
6. Dance Macabre
7. Pro Memoria
8. Witch Image
9. Helvetesfonster
10. Life Eternal

Komentarze: