Nasza recenzja

LP1

Dla fanów polskiego rocka debiutancki album grupy Lady Pank jest muzyczną Biblią. Z dziesięciu znajdujących się na nim utworów, na szczyt stanowiącej w tamtych czasach w naszym kraju wyznacznik muzycznej jakości „Listę przebojów Trójki” wdrapało się aż 6 – a pozostała czwórka, włącznie z instrumentalnym kawałkiem „Zakłócenie porządku”, też gościła na antenie Programu III Polskiego Radia! Drugiej takiej płyty w historii rodzimej sceny muzycznej nie było i śmiem zakładać, że już nigdy nie będzie. Nic zatem dziwnego, że 35-tą rocznicę wydania tego wyjątkowego krążka muzycy Lady Pank zdecydowali się uczcić w równie niezwykły sposób.

Żyjemy w czasach, gdy reedycje starszych albumów stały się codziennością. W zasadzie nie ma takiego tygodnia, w którym nie pojawiłaby się kolejna zapowiedź nowego wydania jakiegoś historycznego krążka, z dołączonymi bonusami w postaci koncertowych wersji zawartych na niej hitów czy niewydanych dotąd, odświeżonych demówek z dawnych lat. Jan Borysewicz, Janusz Panasewicz i spółka postanowili pójść o krok dalej: zamiast próbować wcisnąć swym fanom jeszcze jedną edycję swego debiutanckiego dzieła (tym razem opatrzoną dopiskiem w stylu SUPER EXTRA DELUXE), uznali, że czas zrobić coś kompletnie nieoczekiwanego i nagrać… remake tego albumu! Na krążek, któremu nadano wiele mówiący tytuł „LP1”, trafiła dokładnie ta sama dziesiątka utworów, które tworzyły tracklistę "oryginału" – a dodatkowo, trzy utwory nagrane i wydane jeszcze przed premierą debiutanckiego longplaya: „Mała Lady Punk”, „Tańcz głupia, tańcz” i „Minus 10 w Rio”.

Trzeba przyznać, że muzycy Lady Pank sami postawili się przed trudnym zadaniem nagrania tego materiału w taki sposób, by z jednej strony nie narazić się na zarzut odgrzewania starego kotleta, z drugiej zaś – by zwyczajnie nie przekombinować przy wprowadzaniu brzmieniowych czy aranżacyjnych nowinek. Z tego kłopotu postanowiono spróbować wybrnąć dzięki zaproszeniu do udziału w nagraniach sporego grona znamienitych gości. Wśród nich znalazły się tak ważne dla rodzimej sceny rockowej postacie, jak Kasia Nosowska, Kasia Kowalska, Lech Janerka, Artur Rojek, Tomasz Organek, Krzysztof Zalewski, Piotr Rogucki, Marcin Wyrostek czy wreszcie dwaj muzycy będący równie wielkimi ikonami polskiego rocka, co „gospodarze” płyty – Maciej Maleńczuk i Grzegorz Markowski. Już sama lista nazwisk biorących udział w nagraniu tego krążka może przyprawić o ciarki niejednego fana polskiego rocka – nieczęsto zdarza się bowiem, by na jednej płycie niebędącej kompilacją udało się zgromadzić jednocześnie taką plejadę gwiazd!

Ponieważ jednak płyty nie ocenia się po okładce (a w tym przypadku, przede wszystkim po wytłoczonej na niej liście gości…) – w tym miejscu należy zadać jedno „zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie”: jak właściwie muzycy Lady Pank przy wsparciu swych zacnych przyjaciół poradzili sobie z ponownym podejściem do materiału sprzed 35 lat?

Przede wszystkim, trudno doszukać się w kompozycjach zamieszczonych na „LP1” jakichś rewolucyjnych zmian w stosunku do pierwotnych wersji tych utworów. Być może niektórzy potraktują to jako pójście na łatwiznę – bo przecież można było się wysilić na coś nowatorskiego. Mam jednak wrażenie, że zespół zwyczajnie doszedł do wniosku, iż dzieł idealnych się nie poprawia – i w tym przypadku trudno mi nie przyznać takiemu rozumowaniu racji. Tu i tam da się oczywiście wyłapać drobne zmiany aranżacji, gdzieniegdzie coś dodano (choćby partię akordeonu Marcina Wyrostka w „Mniej niż zero”), w paru utworach Jan Borysewicz chyba nieco wydłużył solówkę. Jeszcze inne różnice wynikają z tego, że przez te 35 lat w składzie zespołu nastąpiły roszady: Pawła Mścisławskiego na basie i Jarosława Szlagowskiego na perkusji zastąpili odpowiednio Krzysztof Kieliszkiewicz i Kuba Jabłoński, którzy po prostu grają nieco inaczej, niż poprzednicy. Jednak w gruncie rzeczy udało się na „LP1” zachować oryginalne brzmienie utworów z początku lat 80-tych. Niemała w tym zasługa będącego od dziecka fanem Lady Pank producenta Wojciecha Olszaka, który przy nagrywaniu płyty zadbał nawet o takie szczegóły, jak zdobycie i użycie podczas sesji nagraniowych tych samych przetworników do gitary, jakich zespół używał w latach 80-tych!

Najwięcej innowacji, jak można się było spodziewać, wnieśli na „LP1” zaproszeni goście. Każdy z nich musiał zmierzyć się z niemałym wyzwaniem – trzeba było podejść do tych znanych i lubianych utworów w taki sposób, by z jednej strony zachować ducha oryginału, z drugiej zaś – włożyć jak najwięcej od siebie. Dzięki temu, że w zasadzie nie ma na „LP1” dwóch piosenek śpiewanych przez tego samego gościa (nie licząc „Mniej niż zero”, w której to udzielają się niemal wszyscy uczestnicy tego wyjątkowego projektu), każda z nich brzmi intrygująco i świeżo. Niektórzy z zaproszonych artystów starali się zaśpiewać w sposób jak najbliższy oryginałowi – chociażby Tomasz Organek, Krzysztof Zalewski czy Piotr Rogucki (ten ostatni po raz kolejny potwierdził, że jako gość w utworach innych muzyków brzmi nawet lepiej, niż w repertuarze Comy, czyli swojego własnego zespołu). W sposób zbliżony do „Panasowego” starały się zaśpiewać nawet panie – Kasia Kowalska i Katarzyna Nosowska. W kompletnie przeciwną stronę starali się za to pójść Artur Rojek (jak mam być szczery, nadal nie do końca pasuje mi do kawałka „Wciąż bardziej obcy” jego specyficzny, delikatny wokal) i Lech Janerka – ten ostatni ponoć przygotował pierwotnie tak bardzo „swoją” wersję piosenki „Pokręciło mi się w głowie”, że Jan Borysewicz musiał go poprosić o nagranie jej od nowa!

Klasą sami dla siebie są na pewno dwaj weterani, Maciej Maleńczuk i Grzegorz Markowski, których do tej pory trudno mi było sobie wyobrazić w repertuarze Lady Pank – a okazuje się, że wypadają w nim fantastycznie. Zarówno „Tańcz głupia tańcz” w wykonaniu Maleńczuka, jak i „Moje Kilimandżaro”, którą to piosenkę Markowski zaśpiewał w duecie z Januszem Panasewiczem (wymarzony zestaw wokalistów!) należą do najmocniejszych punktów tego krążka. Wspomniany Panas udziela się na płycie jeszcze kilkukrotnie – u boku gości pojawia się w „Mniej niż zero” i „Pokręciło mi się w głowie”, i tylko w „Du du” nie dzieli się mikrofonem z żadnym ze swych przyjaciół (podobnie zresztą robi Jan Borysewicz w „Małej Lady Punk” – choć zgodnie z tym, co sam Janek mówił podczas przedpremierowego odsłuchu płyty, mało brakowało, a ten utwór zaśpiewałby na „LP1”… Dawid Podsiadło!).

Jeśli coś na tej płycie może wzbudzać szersze kontrowersje, to jest to chyba właśnie ta symboliczna obecność Janusza Panasewicza. Fakt, że wokalista Lady Pank pojawia się na „LP1” w zaledwie czterech utworach zapewne u niejednego fana wywołał z początku pewien dyskomfort – bo jakże to tak, album prawie bez Panasa…?! Wydaje mi się jednak, że gdy już minie pierwszy szok i płyta zdąży się osłuchać, każdy, komu w duszy gra muzyka Lady Pank, uchwyci ideę nagrania tego krążka właśnie w takim, a nie innym kształcie – i będzie się cieszyć jego zawartością. Poszczególne utwory w interpretacjach artystów wywodzących się z różnych pokoleń i kręgów muzycznych mogą się mniej lub bardziej podobać, ale jako całość „LP1” jest na pewno albumem, którego słucha się z wielką przyjemnością. To po prostu krążek jedyny w swym rodzaju: niby remake płyty, która otworzyła dyskografię jednego z najważniejszych (jeśli nie najważniejszego!) zespołów w historii polskiego rocka, ale jednocześnie – hołd złożony temuż zespołowi przez najlepszą możliwą reprezentację polskiej sceny muzycznej. A przy tym wszystkim – przyczynek do zaplanowanej na jesień, a fantastycznie zapowiadającej się jubileuszowej trasy Lady Pank z udziałem przyjaciół. Bez obaw – wtedy Panasa za mikrofonem już na pewno nie zabraknie!

Lady Pank – „LP1”

Premiera: 15 czerwca 2018
Wydawca: Agora

Tracklista:

1. Mniej niż zero (Lady Pank i goście)
2. Kryzysowa narzeczona (Tomasz Organek)
3. Fabryka małp (Krzysztof  Zalewski)
4. Pokręciło mi się w głowie (Lech Janerka i Janusz Panasewicz)
5. Du du (Janusz Panasewicz)
6. Zakłócenie porządku
7. Zamki na piasku (Kasia Kowalska)
8. Wciąż bardziej obcy (Artur Rojek)
9. Vademecum skauta (Piotr Rogucki)
10. Moje Kilimandżaro (Grzegorz Markowski i Janusz Panasewicz)
11. Mała Lady Punk (Jan Borysewicz)
12. Tańcz głupia tańcz (Maciej Maleńczuk)
13. Minus 10 w Rio (Katarzyna Nosowska)

Komentarze: