Nasza recenzja

Inside

Na ten album przyszło długo nam czekać..., ale z pewnością było warto! Oto wreszcie mamy wielką przyjemnością poznać debiutancką i w pełni autorską płytę jednego z najbardziej utalentowanych i cenionych polskich muzyków jazzowych - Dawida Lubowicza. Ten znakomity skrzypek, kompozytor i aranżer wydał właśnie album pt. "Inside", którego zawartość, różnorodność i ekspresja emocjonalna, czynią go absolutnie jedną z najlepszych płyt jazzowych tego roku! Ale po kolei...

"Inside", to zestaw 9 intrygujących kompozycji jazzowych, łączących się swym charakterem z inteligentnym, instrumentalnym i bardzo przebojowym folkiem. To kompozycje dopracowane w najdrobniejszych szczegółach, poddane inteligentnym i często zaskakującym aranżacjom, jak i wreszcie wykonane w perfekcyjnie warsztatowym stylu. Rezultatem jest muzyka, która z jednej strony porywa nas swoją energią, z drugiej zaś czaruje liryką, emocjami i delikatnością, płynącą z dźwięków instrumentów, jakie tu występują. Tym samym też album ten jest niezwykle wysmakowany pod kątem kompozycyjnym, ale przy tym też i bardzo przebojowy, co w przypadku muzyki jazowej, jest naprawdę cennym osiągnięciem!

Skrzypce, fortepian, akordeon, flet, kontrabas, gitara basowa, perkusja oraz delikatna porcja elektronicznych klawiszy - to narzędzia w rękach Dawida Lubowicza, Krzysztofa Herdzina, Roberta Kubiszyna, Łukasza Żyty i Tomasza Kałwaka, tworzące ten piękny, muzyczny świat. Świat, dopełniony tu intrygującymi wokalizami gościa - Jacka Kotlarskiego, którego to głos nadaje tej płycie wyjątkowego charakteru i przebojowości. To znakomici artyści, którzy wiele już osiągnęli w swych karierach i którzy to pod wodzą Dawida, dają tu wielki popis swoich umiejętności, talentów i radości z tworzenia muzyki poprzez wspólne granie, co nie tylko słychać na tym albumie, ale o czym niech świadczy dobitnie także ten fakt, iż nagranie tej płyty w studiu zajęło im jedynie półtora dnia!

A oto kompozycje wypełniające niniejszy album...:

"Highlander On The Trip" - otwierający płytę utwór, znakomicie wprowadza nas w jazzowo-folkowy charakter tego albumu, oferując po drodze także brzmienie rodem z irlandzkiego folkloru muzycznego, dopełnione tu w końcowej fazie znakomitą frazą wokalną Jacka Kotlarskiego.

"Jazz Babariba" - druga propozycja na tym krążku, podąża już w stronę bardziej klasycznego, jazzowego brzmienia, w którym to ton nadają przede wszystkim dźwięki fortepianu i skrzypiec, jak zawsze poddane znakomitej aranżacji, która pozostawia przy tym jednak duże pole do popisu dla kwintesencji jazzowego grania - improwizacji!

"Memento" - to zdecydowanie jak dotąd najbardziej poważna, spokojna i melancholijna kompozycja na tej płycie, oddająca co prawda w drugiej swojej części pola nieco energiczniejszym rytmom, ale tylko na krótką chwilę, by potem ponownie powrócić do łagodniejszej ekspresji... Duży plus dla świetnie prezentującego się tu fletu...

"Pieśń Roksany" - to powrót do mocniejszego i żywszego grania, w którym prym wiedzie przede wszystkim mistrzowska perkusja w wydaniu Łukasza Żyty, przekładająca się w dużym stopniu na energię i znakomitą rytmiczność tego numeru!

"First Waltz" - subtelność, zmysłowość, gracja i harmonia - to najlepsze słowa opisujące tę kompozycję, która łączy tu ze sobą dźwięki skrzypiec, fortepianu i perkusji w delikatną, a przy tym niezwykle wysmakowaną brzmieniowo całość. To również wielki popis talentu Dawida Lubowicza, który oczarowuje nas tu dźwiękami swoich skrzypiec...

"Medium" - pod tym tytułem kryje się niezwykle skoczny, żywiołowy, przebojowy i porywający nas sobą do tańca utwór, który za sprawą skrzypiec, kontrabasu i pianina, daje nam ogromną porcję dobrej energii! Jeśli ktoś myślał, że jazz jest nudny, to po wysłuchaniu te kompozycji, z pewnością zmieni swoje zdanie w tej kwestii!

"Obercology" - to świetny, niezwykle klimatyczny, początkowo utrzymany we francuskim folklorze, a następnie przechodzący w charakterystyczny, amerykański jazzowy charakter utwór, z dominującą rolą akordeonu, dopełnianego oczywiście dźwiękami pozostałych instrumentów.

"Dla M.d." - tym razem ci znakomici artyści oferują nam bardzo spokojną, delikatną, niezwykle subtelną, a przy tym oszczędną w środki wyrazu kompozycjię, której słuchanie niesie nam wielkie odprężenie, ale też i sposobność wspaniałego spotkania z czystością dźwięku...

"Turbofolk" - to wieńcząca ten album propozycja, która stanowi absolutne muzyczne "szaleństwo", czyli nagłe zwroty tempa, zmiany tonacji, zaskakujące partie poszczególnych instrumentów i wielką jazzową energię, opartą tak na mistrzowskim aranżu, jak i na swobodzie improwizacyjnej. Genialny numer!

Debiutancki (jak to dziwnie brzmi) album Dawida Lubowicza, ukazuje nam sobą z pewnością to, co gra w sercu i duszy tego znakomitego artysty. A gra tam piękna, głównie energiczna i bardzo zróżnicowana muzyka jazzowa, która nie zamyka się w sztywnych ramach gatunkowych, ale odważnie sięga także  i innych obszarów, choćby ze wspominanym folkiem, na czele. Tej płyty słucha się z wielką przyjemnością, ciekawością i przekonaniem, że mamy tu do czynienia z mistrzowskim kunsztem kompozycyjnym, aranżacyjnym i instrumentalnym, zawartym w każdym z obecnych tu utworów. "Inside" to płyta, która z pewnością zachwyci nie tylko wiernych i wysmakowanych fanów wiolinistyki jazzowej, ale również i wszystkich tych, którzy cenią sobą piękną, prawdziwą i niosącą wielkie emocje muzykę, bez względu na jej gatunek. Polecam - to naprawdę wyjątkowe doznania i niezwykłe przeżycie!

Lista utworów:

1. Highlander On The Trip
2. Jazz Babariba
3. Memento
4. Pieśń Roksany
5. First Waltz
6. Medium
7. Obercology
8. Dla M.d.
9. Turbofolk

Komentarze: